<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Archiwa: Historia biznesu - Kasjanski.pl</title>
	<atom:link href="https://kasjanski.pl/category/historia-biznesu/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kasjanski.pl/category/historia-biznesu/</link>
	<description>&#124; PRZEDSIĘBIORCZOŚĆ TO NASTAWIENIE &#124;</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Feb 2024 10:25:13 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/03/cropped-blog-logo-fix-75x75.png</url>
	<title>Archiwa: Historia biznesu - Kasjanski.pl</title>
	<link>https://kasjanski.pl/category/historia-biznesu/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
<site xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">190599604</site>	<item>
		<title>Kobietą przedsiębiorczą być. I to na przełomie XIX i XX wieku? A jak jest dzisiaj?</title>
		<link>https://kasjanski.pl/kobieta-przedsiebiorcza-byc/</link>
					<comments>https://kasjanski.pl/kobieta-przedsiebiorcza-byc/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz Kasjański]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 26 Jun 2021 17:10:50 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Historia biznesu]]></category>
		<category><![CDATA[Nastawienie]]></category>
		<category><![CDATA[Osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[ambicja]]></category>
		<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[inicjatywa]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta przedsiębiorcza]]></category>
		<category><![CDATA[odwaga]]></category>
		<category><![CDATA[przedsiębiorczość]]></category>
		<category><![CDATA[rodzina]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kasjanski.pl/?p=2543</guid>

					<description><![CDATA[<p>Od audiobooka, poprzez plan zwiedzania zamków, do niemieckiego wzoru kobiety 3K. Niby przypadek. Podczas poszukiwania atrakcji KO (kulturalno-oświatowych) przed kolejnym pożytecznym wyjazdem na Dolny Śląsk, Dorotka natrafiła na historię Śląskiego Kopciuszka. Ta bardzo przedsiębiorcza kobieta miała ciekawą historię którą przedstawię poniżej. Jednak zanim to zrobię, chcę zauważyć, że dziś, na początku XXI wieku, pozycja kobiet przedsiębiorczych w polskim społeczeństwie nadal nie jest łatwa. Mam wrażenie, że pokutuje w naszym narodzie cały wachlarz nieprawdziwych uogólnień, prezentowanych zarówno przez tradycjonalistów jak i „awangardowców”. Temat roli jaką „powinniśmy” grać według opinii innych ludzi, najczęściej jest wypadkową ich kompleksów, mód głoszonych przez media społecznościowe tzw. głównego nurtu, czy chociażby kiepskich wzorców rodzinnych naszych recenzentów. Popatrzmy, ile my sami mamy blokad i paradygmatów na ten temat. Z jednej strony pokutuje staroniemiecki wzorzec kobiety idealnej, opisanej skrótem 3K: Kinder, Küche, Kirche, co po naszemu znaczy: Dzieci, Kuchnia, Kościół. W Polsce przedwojennej niektórzy tłumaczyli to na polskie 3K: Kościół, Kuchnia, Kołyska. Powojenne niemieckie społeczeństwo zamieniło to na bardziej nowoczesne 3K: Kinder, Küche, Karriere (czyli Dzieci, Kuchnia, Kariera). Mam wrażenie, że dzisiejsze 3K jest jeszcze bardziej skupione na karierze, a często nie ma tam miejsca na nic więcej. Jako, że nie mam w sobie za dużo z kobiety, nawet nie śmiem wypowiadać się, co bardziej, a co mniej mi się podoba. Mogę jedynie obserwować żonę oraz córkę i próbować wyciągać jakieś wnioski. Wiem, wiem, już niektórym ręce świerzbią, aby komentować mniej czy bardziej pochlebnie moje rozkminy, do czego zachęcam 😉 Na pogodzenie obu zwaśnionych opcji roli kobiety (jak to szpetnie brzmi &#8222;roli kobiety&#8221;) dodam, że niezależnie czy komuś się to podoba czy nie, trzymanie się obu skrajnych postaw, często generuje nieszczęścia u kobiet. Szczególnie, gdy my, swoimi ocenami wzmacniamy u kobiet chęć bycia akceptowanym, czy to przez „modnych i nowoczesnych” lub też przez „moralnych i właściwie wierzących”. Zostawmy każdemu wybór jego drogi a recenzujmy nasz własny. Nikt nie dał nam prawa do oceny! Dziewczyny, jestem szczęśliwy widząc jak walczycie z uporem o realizację Waszych decyzji. Mam nieodparte wrażenie, że szczególnie my, mężczyźni za mało adorujemy nasze Królowe, niezależnie od drogi jaką wybrały w życiu. Kurczaczki, a miało być o przedsiębiorczych kobietach 😉 Kawałek, a właściwie kawał historii. Tak więc, podczas planowania przyjemnego z pożytecznym, Dorotka natrafiła na pałac w Kopicach, a właściwie jego ruiny oraz na historię jego właścicielki, Joanny Gryzik von Schaffgotch Godula, czyli Śląskiego Kopciuszka. Opisze Wam po krótce jej historię. Warto wspomnieć, że ta przedsiębiorcza kobieta spełniała chyba wszystkie warianty „K”. Kobieta przedsiębiorcza, nawet rzekłbym bardzo, do tego kochająca i kochana żona, matka 4 dzieci, ochocza fundatorka domów dziecka i bardzo wielu kościołów. W telegraficznym skrócie, bo szczegóły są świetnie opisane w książkach. Ślązaczka, trzylatka, z bardzo, ale to bardzo biednej rodziny zostaje zaadoptowana przez jednego z najbogatszych przemysłowców Europy tamtych czasów. Karol Godula to fundament całego przemysłu na Górnym Śląsku a jednocześnie bezdzietny i oszpecony w młodości samotnik. Zachwycony jest Joanną, a szczególnie tym, że nie zwraca uwagi na jego oszpeconą twarz i nawiązuje z Karolem iście dziecięco-rodzicielską relację. Ten zapisuje jej w testamencie cały majątek w wyniku czego sześciolatka staje się najbogatszym dzieckiem w połowie XIX wieku. Dalsza rodzina Karola nie otrzymawszy nic z jego majątku, postanawia wykorzystać paragraf testamentu. Testament w którym nieopatrznie zostawiono zapis, że po bezpotomnej śmierci Joanny, odziedziczony przez nią majątek przechodzi na dalszą rodzinę Karola. Na całe szczęście dwie próby otrucia sześciolatki nie powiodły się i kurator prawny Joanny, przyjaciel Karola schował ją w klasztorze we Wrocławiu sowicie płacąc za dyskrecję i edukację. Co ciekawe, ten szlachetny człowiek zadbał też o niespotykaną na ówczesną epokę, edukację panny w dziedzinie rachunkowości i zarządzania majątkiem. Tak więc, szczęśliwie wydana za mąż (w wieku 16 lat) dorasta do wieku zezwalającego jej samodzielnie zarządzać majątkiem (w wieku 23 lat dopiero). Wyobraź sobie, że w ciągu swojego życia pomnaża ona OŚMIOKROTNIE odziedziczone aktywa. Cała historia Joanny została błyskotliwie opisana &#160;przez Gabrielę Annę Kańtor w dwóch pozycjach: „Śląski Kopciuszek” i „Pani na Kopicach”. Zachęcam do lektury. My z radością wysłuchaliśmy audiobooka, co w drodze do Kopic dało nam niesamowitego „kopa” i rozbudziło ciekawość. Aspekt 1 &#8211; Kobietą być. Połowa XIX wieku, tradycyjne społeczeństwo Śląskie, gdzie od wieków role społeczne są ściśle określone. 99,99% przedsiębiorców, dyrektorów i zarządców fabryk, kopalń, hut czy majątków ziemskich to mężczyźni. A tu niespodziewanie Karol Godula (na nasze obecne parametry multimiliarder), świadomie zapisuje w spadku całą fortunę kobiecie (do tego 6-letniej wtedy) i prosi swojego przyjaciela o dopilnowanie, aby tak się stało. Przyjaciel, prawnik rodziny, wywiązuje się z powierzonego zadania znakomicie. Dba o należyte wykonanie spadku i tą młodą kobietę chroni przed chciwością spokrewnionych z przemysłowcem ewentualnych spadkobierców. Do czasu osiągnięcia pełni praw spadkowych przez Joannę, zarządza powierzonym majątkiem. Co istotne, nie idzie na łatwiznę i nie szuka szybkiego wybawienia od ciążących na nim obowiązków, np. przez scedowanie zadania zarządzania firmami na męża Joanny. Co ważne, przygotowuje dziewczynę do trudnej roli zarządcy całą gałęzią przemysłu Górnego Śląska. Zapewnienia jej odpowiednią edukację handlową, buchalteryjną oraz prawniczą. I nie zaniedbuje też edukacji w tej drugiej roli kobiety ówczesnego świata. Joanna otrzymuje edukację zarówno z zasad prowadzenia domu, macierzyństwa, dobrych manier, jak też języków obcych. W wyniku mądrości i ambicji, oba kierunki edukacji i wychowania, czyli zarządzania majątkiem i prowadzenia domu, nasz śląski kopciuszek nauczyła się wzorowo. Warto zauważyć, że Joanna, jak to byśmy ją dzisiaj określili &#8211; lider przez wielkie L &#8211; nie tylko podołała obowiązkom przemysłowca, ale co jest równie ważne, miała ambicje być kobietą szczęśliwą i spełnioną jako wspaniała żona i matka czwórki dzieci. Tak opisują Joannę jej współcześni. Ja osobiście bardzo podziwiam w tej postaci ambicję realizacji swoich zamierzeń na wszystkich płaszczyznach. Joanna nie zrobiła drogi na skróty, czyli prostego wyboru, co ważniejsze: kariera, czy szczęście rodzinne. Ona zgarnęła wszystko co było w zasięgu. Tak, wiem, że miała finansowe zaplecze. Zadaj sobie tylko pytanie: ile kobiet pod koniec XIX wieku miało zaplecze, ale nie było ani wybitnymi przemysłowcami, ani wspaniałymi żonami, ani troskliwymi matkami. Jak wcześniej napisałem, nie uważam siebie za sędziego co kto ma robić, co jest komu lepsze a co gorsze. Tym bardziej daleki jestem od uogólnień co do ról społecznych. Ja tylko podkreślam z lekkim przymrużeniem oka, że od zawsze jestem feministą, ale w moim pojęciu tego słowa. Bardzo podziwiam kobiety szczęśliwe, realizujące swoje ambicje, ale też i troskliwe, delikatne i empatyczne, po prostu kochające i kochane. Może też to ma związek z tym, że od ponad 25-ciu lat staram się dognać ideał: „happy wife, happy life” (szczęśliwa żona, szczęśliwe życie). Aspekt 2 – Profesjonalizm poprzez gruntowną, zawodową edukację. Nie wiem na ile Joanna w wieku sześciu lat zdawała sobie sprawę z ciążącej na niej odpowiedzialności. Biografowie wspominają jedynie, że będąc we Wrocławiu w zakonie, schowana przed krwiożerczymi spadkobiercami, uczyła się pilnie wszystkich „męskich” przedmiotów, których nie uczyła się żadna dziewczyna w jej wieku. To dało w przyszłości wspaniałe rezultaty. Joanna, kobieta przedsiębiorcza, potrafi unieść ciężar zarządzania koncernem przemysłowym po osiągnięciu wieku, w którym zapisy spadku zezwalały jej na samodzielne działanie w tej materii. Szczerze podziwiam, że młoda osoba, otoczona w klasztorze kobietami skupionymi na zupełnie innej sferze życia, potrafi latami zgłębiać tajniki księgowości i handlu. Do tego, po zamążpójściu, zostaje przez prawnego opiekuna zapraszana do rozmów biznesowych oraz poznawania procesu podejmowania decyzji w firmach. Nie uchyla się, nie przerzuca tego na męża jak to było wtedy w zwyczaju. Cierpliwie się uczy i chce poznać tajniki przemysłu. Po prostu zdaje sobie sprawę, że w tym świecie zdominowanym przez mężczyzn, jej wiedza i zaangażowanie muszą przewyższać konkurentów. Jej płeć w tamtym czasie nie była atutem. Nie zadowala się prostymi sztuczkami przekupek handlujących warzywem na straganie. Takie role najczęściej mogły w tych czasach zajmować kobiety w handlu. Nasza bohaterka, kobieta przedsiębiorcza wie, że w świecie biznesu takie proste sztuczki nie wystarczą i potrzebna jest rzetelna wiedza i profesjonalizm. Zapraszam przy okazji do mojego wpisu o czytaniu książek. Widzę oczami wyobraźni te pobłażliwe spojrzenia męskich kontrahentów czy konkurentów przy pierwszym kontakcie z Joanną. Widzę też zdziwienie, gdy zauważają, że w ciągle zmieniającym się świecie biznesu to ona, kobieta nieoczekiwanie dla nich, wygrywa. Aspekt 3 – wizjonerstwo. Zastanawiam się, jak silnym trzeba być, aby w tym w pełni zmaskulinizowanym świecie fabrykantów, pokusić się o realizację nowatorskich wizji. Nie zadowalać się jedynie zaistnieniem i przetrwaniem, ale wyznaczać standardy nie oglądając się za siebie. Zupełnie bez kompleksów. To piękne. Na temat odwagi w ujęciu przedsiębiorcy piszę TUTAJ. Próbuję oczami wyobraźni poczuć jak Joanna podziwiając nowatorskie spojrzenie i wyczucie biznesowe Karola Goduli, stawia sobie za cel równie ambitne posunięcia inwestycyjne, w stylu tych, jakie podejmował Karol Godula. Ma się wrażenie ciągłej komunikacji, wymiany idei pomiędzy nieżyjącym Karolem a jego spadkobierczynią. Miała taką chęć niezmarnowania tej jedynej w swoim rodzaju szansy jaką otrzymała. Nasza bohaterka, podążając niejako wzorem Karola, wprowadza w swoje firmy nowatorskie rozwiązania. Reaguje z wyprzedzeniem na nadchodzące czasy i nowe wyzwania. Pozawala swojej kobiecej intuicji podpowiadać i niejako wyprzedzić takie zimne, męskie, pragmatyczne myślenie. Wbrew obowiązującym wtedy zasadom, wprowadza do swoich kopalni, jako pierwsza w regionie maszyny parowe. Zastępuje tym katorżniczą pracę koni a jednocześnie łamie ówczesne, skostniałe schematy. Nie tylko myśli przyszłościowo, niejako w duchu działań Goduli, ale ma odwagę zaryzykować. Zaryzykować i wygrać. Jej profesjonalne przygotowanie, wizjonerstwo, odwaga dają rezultaty. Pomnaża otrzymany majątek ośmiokrotnie i to w czasach bardzo burzliwych zmian i zawirowań w przemyśle. Aspekt 4 – Kobieta z zasadami. Dbająca o ludzi, wierząca, wrażliwa dusza. Realizatorka zasady „Compassionate Capitalism”. Bardzo ciekawie wyglądają opisy podejścia Joanny do ludzi. Nie tylko do tych z górnej półki, ale co ważniejsze do górników, robotników, czy służby pałacowej. Może ma na to wpływ fakt, że pochodziła z biednej rodziny, może przykład Karola Goduli? Wiadomo z całą pewnością, że przez całe życie nie zapomniała o swoim pochodzeniu. Wspierała ludzi, którzy mieli w życiu o wiele mniej szczęścia od niej. Nie wywyższała się, a była uważana za opiekunkę słabszych i wykluczonych. Byli wraz z mężem fundatorami wielu domów dziecka, przytułków dla samotnych matek, zakładali przychodnie dla ludzi biednych. Ufundowali naście kościołów. I co ciekawe, Joanna stworzyła specjalny fundusz wypłacający posag dla niezamożnych panien umożliwiający zamążpójście w tamtych czasach. Nasza bohaterka, kobieta przedsiębiorcza – Joanna była niesłychanie szanowana przez swoje otoczenie. Było to szczególnie widoczne, gdy jej bardzo zdolny ogrodnik dostał propozycję objęcia posady głównego ogrodnika cesarskiego w pałacu Sanssouci w Poczdamie. To tak jakbyś został takim Lewandowskim ogrodnictwa w Cesartstwie Niemieckim. Taki ogrodnik z pozycją nr 1 w kraju. Ten ogrodnik z przywiązania i wdzięczności do Joanny oraz całej rodziny odrzucił tą propozycję i pozostał ogrodnikiem Shaffgotchów do końca życia. To chyba dobry przykład na to jak był traktowany przez Joannę. Przypominam, że czasy nie były sprzyjające zbytniemu zatroskaniu o pracownika, czasy rewolucji przemysłowej. To były czasy, gdzie nie znano idei Kapitalizmu Współczującego, a takie ludzkie podejście do personelu jakie prezentowała Joanna było całkowicie dla niej naturalne. Pracownicy swój wielki szacunek i wdzięczność za to jaką była Joanna, zademonstrowali przybywając tłumnie na jej pogrzeb. Były delegacje z wszystkich kopalń i hut, cała służba i pracownicy pałacu. Wieść głosi, że nie trzeba było nikogo namawiać na oddanie jej hołdu. Ileż znamy odwrotnych przykładów, gdy człowiek dokonawszy awansu społecznego zapomina o swoim starcie i patrzy na wszystkich z góry. To musiała być „babka z klasą”. Nie zapomniała o swoich śląskich korzeniach, rozmawiała z pracownikami po śląsku i nauczyła męża tego języka. Jej mąż też był &#8222;gościem na poziomie&#8221;. W ramach protestu przeciw Bismarckowskiej polityce Kulturkampf-u, zrzekł się stanowiska i zmienił partię polityczną którą chciał reprezentować, na partię przeciwną Bismarckowi. Oboje z Joanna bojkotowali idee wynaradawiania Ślązaków. Co by nie pisać na koniec smętnie. Chce uniknąć dzielenia się smutnymi wnioskami co z pałacem w Kopicach, tą niegdysiejszą perłą posiadłości na Opolszczyźnie zrobili ludzie napływowi oraz system słusznie miniony. Kto tam zajedzie ten sam oceni. Przykładem Śląskiego Kopciuszka chcę jedynie podkreślić mój zachwyt nad kobietami przedsiębiorczymi. Mam wrażenie, że dzisiaj nadal bycie przedsiębiorcą w spódnicy wymaga nie lada odwagi i hartu ducha. To połączenie walki na frontach: firmy i rodziny, łączenie interesów i jednocześnie zachowanie w sobie ciepła i empatii. Mamy w naszym kraju mnóstwo takich przykładów. Rozmawiam z wieloma kobietami startującymi ścieżkę kariery biznesowej, jak i kobietami sukcesu przez wielkie S. W obu przypadkach słyszę podobne idee....</p>
<p>Artykuł <a href="https://kasjanski.pl/kobieta-przedsiebiorcza-byc/">Kobietą przedsiębiorczą być. I to na przełomie XIX i XX wieku? A jak jest dzisiaj?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kasjanski.pl">Kasjanski.pl</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<h4 class="wp-block-heading">Od audiobooka, poprzez plan zwiedzania zamków, do niemieckiego wzoru kobiety 3K.</h4>



<p>Niby przypadek. Podczas poszukiwania atrakcji KO (kulturalno-oświatowych) przed kolejnym pożytecznym wyjazdem na Dolny Śląsk, Dorotka natrafiła na historię Śląskiego Kopciuszka. Ta bardzo przedsiębiorcza kobieta miała ciekawą historię którą przedstawię poniżej. Jednak zanim to zrobię, chcę zauważyć, że dziś, na początku XXI wieku, pozycja kobiet przedsiębiorczych w polskim społeczeństwie nadal nie jest łatwa. Mam wrażenie, że pokutuje w naszym narodzie cały wachlarz nieprawdziwych uogólnień, prezentowanych zarówno przez tradycjonalistów jak i „awangardowców”. Temat roli jaką „powinniśmy” grać według opinii innych ludzi, najczęściej jest wypadkową ich kompleksów, mód głoszonych przez media społecznościowe tzw. głównego nurtu, czy chociażby kiepskich wzorców rodzinnych naszych recenzentów. Popatrzmy, ile my sami mamy blokad i paradygmatów na ten temat. </p>



<p>Z jednej strony pokutuje staroniemiecki wzorzec kobiety idealnej, opisanej skrótem 3K: Kinder, Küche, Kirche, co po naszemu znaczy: Dzieci, Kuchnia, Kościół. W Polsce przedwojennej niektórzy tłumaczyli to na polskie 3K: Kościół, Kuchnia, Kołyska. Powojenne niemieckie społeczeństwo zamieniło to na bardziej nowoczesne 3K: Kinder, Küche, Karriere (czyli Dzieci, Kuchnia, Kariera). </p>



<p>Mam wrażenie, że dzisiejsze 3K jest jeszcze bardziej skupione na karierze, a często nie ma tam miejsca na nic więcej. Jako, że nie mam w sobie za dużo z kobiety, nawet nie śmiem wypowiadać się, co bardziej, a co mniej mi się podoba. Mogę jedynie obserwować żonę oraz córkę i próbować wyciągać jakieś wnioski. </p>



<p>Wiem, wiem, już niektórym ręce świerzbią, aby komentować mniej czy bardziej pochlebnie moje rozkminy, do czego zachęcam <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Na pogodzenie obu zwaśnionych opcji roli kobiety (jak to szpetnie brzmi &#8222;roli kobiety&#8221;) dodam, że niezależnie czy komuś się to podoba czy nie, trzymanie się obu skrajnych postaw, często generuje nieszczęścia u kobiet. Szczególnie, gdy my, swoimi ocenami wzmacniamy u kobiet chęć bycia akceptowanym, czy to przez „modnych i nowoczesnych” lub też przez „moralnych i właściwie wierzących”. Zostawmy każdemu wybór jego drogi a recenzujmy nasz własny. Nikt nie dał nam prawa do oceny! Dziewczyny, jestem szczęśliwy widząc jak walczycie z uporem o realizację Waszych decyzji.</p>



<p>Mam nieodparte wrażenie, że szczególnie my, mężczyźni za mało adorujemy nasze Królowe, niezależnie od drogi jaką wybrały w życiu. Kurczaczki, a miało być o przedsiębiorczych kobietach <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<h4 class="wp-block-heading">Kawałek, a właściwie kawał historii.</h4>



<p>Tak więc, podczas planowania przyjemnego z pożytecznym, Dorotka natrafiła na pałac w Kopicach, a właściwie jego ruiny oraz na historię jego właścicielki, Joanny Gryzik von Schaffgotch Godula, czyli Śląskiego Kopciuszka. Opisze Wam po krótce jej historię. Warto wspomnieć, że ta przedsiębiorcza kobieta spełniała chyba wszystkie warianty „K”. Kobieta przedsiębiorcza, nawet rzekłbym bardzo, do tego kochająca i kochana żona, matka 4 dzieci, ochocza fundatorka domów dziecka i bardzo wielu kościołów. W telegraficznym skrócie, bo szczegóły są świetnie opisane w książkach.</p>



<p>Ślązaczka, trzylatka, z bardzo, ale to bardzo biednej rodziny zostaje zaadoptowana przez jednego z najbogatszych przemysłowców Europy tamtych czasów. Karol Godula to fundament całego przemysłu na Górnym Śląsku a jednocześnie bezdzietny i oszpecony w młodości samotnik. Zachwycony jest Joanną, a szczególnie tym, że nie zwraca uwagi na jego oszpeconą twarz i nawiązuje z Karolem iście dziecięco-rodzicielską relację. Ten zapisuje jej w testamencie cały majątek w wyniku czego sześciolatka staje się najbogatszym dzieckiem w połowie XIX wieku. Dalsza rodzina Karola nie otrzymawszy nic z jego majątku, postanawia wykorzystać paragraf testamentu. Testament w którym nieopatrznie zostawiono zapis, że po bezpotomnej śmierci Joanny, odziedziczony przez nią majątek przechodzi na dalszą rodzinę Karola. </p>



<p>Na całe szczęście dwie próby otrucia sześciolatki nie powiodły się i kurator prawny Joanny, przyjaciel Karola schował ją w klasztorze we Wrocławiu sowicie płacąc za dyskrecję i edukację. Co ciekawe, ten szlachetny człowiek zadbał też o niespotykaną na ówczesną epokę, edukację panny w dziedzinie rachunkowości i zarządzania majątkiem. Tak więc, szczęśliwie wydana za mąż (w wieku 16 lat) dorasta do wieku zezwalającego jej samodzielnie zarządzać majątkiem (w wieku 23 lat dopiero). Wyobraź sobie, że w ciągu swojego życia pomnaża ona OŚMIOKROTNIE odziedziczone aktywa. Cała historia Joanny została błyskotliwie opisana &nbsp;przez <a href="https://lubimyczytac.pl/autor/139869/gabriela-anna-kantor">Gabrielę</a><a href="https://lubimyczytac.pl/autor/139869/gabriela-anna-kantor" rel="nofollow"> Annę Kańtor</a> w dwóch pozycjach: „Śląski Kopciuszek” i „Pani na Kopicach”. Zachęcam do lektury. My z radością wysłuchaliśmy audiobooka, co w drodze do Kopic dało nam niesamowitego „kopa” i rozbudziło ciekawość.</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img fetchpriority="high" decoding="async" width="405" height="616" src="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/06/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-kobietą-przedsiębiorczą-być-2.jpg" alt="Kasjanski.pl Blog o Przedsiębiorczości Kobieta przedsiębiorcza - Joanna Schaffgotch" class="wp-image-2547" srcset="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/06/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-kobietą-przedsiębiorczą-być-2.jpg 405w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/06/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-kobietą-przedsiębiorczą-być-2-197x300.jpg 197w" sizes="(max-width: 405px) 100vw, 405px" /><figcaption class="wp-element-caption">Joanna von Schaffgotch Godula &#8211; foto by http://zycieipasje.net</figcaption></figure>
</div>


<p>  </p>



<h4 class="wp-block-heading">Aspekt 1 &#8211; Kobietą być.</h4>



<p>Połowa XIX wieku, tradycyjne społeczeństwo Śląskie, gdzie od wieków role społeczne są ściśle określone. 99,99% przedsiębiorców, dyrektorów i zarządców fabryk, kopalń, hut czy majątków ziemskich to mężczyźni. A tu niespodziewanie Karol Godula (na nasze obecne parametry multimiliarder), świadomie zapisuje w spadku całą fortunę kobiecie (do tego 6-letniej wtedy) i prosi swojego przyjaciela o dopilnowanie, aby tak się stało. </p>



<p>Przyjaciel, prawnik rodziny, wywiązuje się z powierzonego zadania znakomicie. Dba o należyte wykonanie spadku i tą młodą kobietę chroni przed chciwością spokrewnionych z przemysłowcem ewentualnych spadkobierców. Do czasu osiągnięcia pełni praw spadkowych przez Joannę, zarządza powierzonym majątkiem. Co istotne, nie idzie na łatwiznę i nie szuka szybkiego wybawienia od ciążących na nim obowiązków, np. przez scedowanie zadania zarządzania firmami na męża Joanny. Co ważne, przygotowuje dziewczynę do trudnej roli zarządcy całą gałęzią przemysłu Górnego Śląska. Zapewnienia jej odpowiednią edukację handlową, buchalteryjną oraz prawniczą. I nie zaniedbuje też edukacji w tej drugiej roli kobiety ówczesnego świata. Joanna otrzymuje edukację zarówno z zasad prowadzenia domu, macierzyństwa, dobrych manier, jak też języków obcych. W wyniku mądrości i ambicji, oba kierunki edukacji i wychowania, czyli zarządzania majątkiem i prowadzenia domu, nasz śląski kopciuszek nauczyła się wzorowo.</p>



<p>Warto zauważyć, że Joanna, jak to byśmy ją dzisiaj określili &#8211; lider przez wielkie L &#8211; nie tylko podołała obowiązkom przemysłowca, ale co jest równie ważne, miała ambicje być kobietą szczęśliwą i spełnioną jako wspaniała żona i matka czwórki dzieci. Tak opisują Joannę jej współcześni. Ja osobiście bardzo podziwiam w tej postaci ambicję realizacji swoich zamierzeń na wszystkich płaszczyznach. Joanna nie zrobiła drogi na skróty, czyli prostego wyboru, co ważniejsze: kariera, czy szczęście rodzinne. Ona zgarnęła wszystko co było w zasięgu. Tak, wiem, że miała finansowe zaplecze. Zadaj sobie tylko pytanie: ile kobiet pod koniec XIX wieku miało zaplecze, ale nie było ani wybitnymi przemysłowcami, ani wspaniałymi żonami, ani troskliwymi matkami.</p>



<p>Jak wcześniej napisałem, nie uważam siebie za sędziego co kto ma robić, co jest komu lepsze a co gorsze. Tym bardziej daleki jestem od uogólnień co do ról społecznych. Ja tylko podkreślam z lekkim przymrużeniem oka, że od zawsze jestem feministą, ale w moim pojęciu tego słowa. Bardzo podziwiam kobiety szczęśliwe, realizujące swoje ambicje, ale też i troskliwe, delikatne i empatyczne, po prostu kochające i kochane. Może też to ma związek z tym, że od ponad 25-ciu lat staram się dognać ideał: „happy wife, happy life” (szczęśliwa żona, szczęśliwe życie).</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img decoding="async" width="753" height="600" src="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/06/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-kobietą-przedsiębiorczą-być-3.jpg" alt="Kasjanski.pl Blog o Przedsiębiorczości Kobieta przedsiębiorcza - Kopice" class="wp-image-2548" srcset="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/06/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-kobietą-przedsiębiorczą-być-3.jpg 753w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/06/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-kobietą-przedsiębiorczą-być-3-300x239.jpg 300w" sizes="(max-width: 753px) 100vw, 753px" /><figcaption class="wp-element-caption">Kopice &#8211; posiadłość Schaffgotchów &#8211; foto by http://pl.wikipedia.org</figcaption></figure>
</div>


<p>   </p>



<h4 class="wp-block-heading">Aspekt 2 – Profesjonalizm poprzez gruntowną, zawodową edukację.</h4>



<p>Nie wiem na ile Joanna w wieku sześciu lat zdawała sobie sprawę z ciążącej na niej odpowiedzialności. Biografowie wspominają jedynie, że będąc we Wrocławiu w zakonie, schowana przed krwiożerczymi spadkobiercami, uczyła się pilnie wszystkich „męskich” przedmiotów, których nie uczyła się żadna dziewczyna w jej wieku. To dało w przyszłości wspaniałe rezultaty. Joanna, kobieta przedsiębiorcza, potrafi unieść ciężar zarządzania koncernem przemysłowym po osiągnięciu wieku, w którym zapisy spadku zezwalały jej na samodzielne działanie w tej materii. </p>



<p>Szczerze podziwiam, że młoda osoba, otoczona w klasztorze kobietami skupionymi na zupełnie innej sferze życia, potrafi latami zgłębiać tajniki księgowości i handlu. Do tego, po zamążpójściu, zostaje przez prawnego opiekuna zapraszana do rozmów biznesowych oraz poznawania procesu podejmowania decyzji w firmach. Nie uchyla się, nie przerzuca tego na męża jak to było wtedy w zwyczaju. Cierpliwie się uczy i chce poznać tajniki przemysłu. Po prostu zdaje sobie sprawę, że w tym świecie zdominowanym przez mężczyzn, jej wiedza i zaangażowanie muszą przewyższać konkurentów. Jej płeć w tamtym czasie nie była atutem. Nie zadowala się prostymi sztuczkami przekupek handlujących warzywem na straganie. Takie role najczęściej mogły w tych czasach zajmować kobiety w handlu. Nasza bohaterka, kobieta przedsiębiorcza wie, że w świecie biznesu takie proste sztuczki nie wystarczą i potrzebna jest rzetelna wiedza i profesjonalizm. Zapraszam przy okazji do mojego <a href="https://kasjanski.pl/ksiazki_czytac_czy_nie_czytac/">wpisu o czytaniu książek</a>.</p>



<p>Widzę oczami wyobraźni te pobłażliwe spojrzenia męskich kontrahentów czy konkurentów przy pierwszym kontakcie z Joanną. Widzę też zdziwienie, gdy zauważają, że w ciągle zmieniającym się świecie biznesu to ona, kobieta nieoczekiwanie dla nich, wygrywa.</p>



<p>  </p>



<h4 class="wp-block-heading">Aspekt 3 – wizjonerstwo.</h4>



<p>Zastanawiam się, jak silnym trzeba być, aby w tym w pełni zmaskulinizowanym świecie fabrykantów, pokusić się o realizację nowatorskich wizji. Nie zadowalać się jedynie zaistnieniem i przetrwaniem, ale wyznaczać standardy nie oglądając się za siebie. Zupełnie bez kompleksów. To piękne. Na temat odwagi w ujęciu przedsiębiorcy piszę <a href="https://kasjanski.pl/odwaga-czy-strach/"><span class="has-inline-color has-vivid-red-color">TUTAJ</span></a>.</p>



<p>Próbuję oczami wyobraźni poczuć jak Joanna podziwiając nowatorskie spojrzenie i wyczucie biznesowe Karola Goduli, stawia sobie za cel równie ambitne posunięcia inwestycyjne, w stylu tych, jakie podejmował Karol Godula. Ma się wrażenie ciągłej komunikacji, wymiany idei pomiędzy nieżyjącym Karolem a jego spadkobierczynią. Miała taką chęć niezmarnowania tej jedynej w swoim rodzaju szansy jaką otrzymała. Nasza bohaterka, podążając niejako wzorem Karola, wprowadza w swoje firmy nowatorskie rozwiązania. Reaguje z wyprzedzeniem na nadchodzące czasy i nowe wyzwania. Pozawala swojej kobiecej intuicji podpowiadać i niejako wyprzedzić takie zimne, męskie, pragmatyczne myślenie.</p>



<p>Wbrew obowiązującym wtedy zasadom, wprowadza do swoich kopalni, jako pierwsza w regionie maszyny parowe. Zastępuje tym katorżniczą pracę koni a jednocześnie łamie ówczesne, skostniałe schematy. Nie tylko myśli przyszłościowo, niejako w duchu działań Goduli, ale ma odwagę zaryzykować. Zaryzykować i wygrać. Jej profesjonalne przygotowanie, wizjonerstwo, odwaga dają rezultaty. Pomnaża otrzymany majątek ośmiokrotnie i to w czasach bardzo burzliwych zmian i zawirowań w przemyśle.</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img decoding="async" width="800" height="600" src="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/06/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-kobietą-przedsiębiorczą-być-4.jpeg" alt="Kasjanski.pl Blog o Przedsiębiorczość. Kobieta przedsiębiorcza" class="wp-image-2549" srcset="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/06/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-kobietą-przedsiębiorczą-być-4.jpeg 800w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/06/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-kobietą-przedsiębiorczą-być-4-300x225.jpeg 300w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/06/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-kobietą-przedsiębiorczą-być-4-768x576.jpeg 768w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px" /><figcaption class="wp-element-caption">Czasem musisz dźwigać cały świat. Fragment zdobień pałacu w Kopicach. Fot. Tomasz Kasjański</figcaption></figure>
</div>


<p>  </p>



<h4 class="wp-block-heading">Aspekt 4 – Kobieta z zasadami. Dbająca o ludzi, wierząca, wrażliwa dusza. Realizatorka zasady „Compassionate Capitalism”.</h4>



<p>Bardzo ciekawie wyglądają opisy podejścia Joanny do ludzi. Nie tylko do tych z górnej półki, ale co ważniejsze do górników, robotników, czy służby pałacowej. Może ma na to wpływ fakt, że pochodziła z biednej rodziny, może przykład Karola Goduli? Wiadomo z całą pewnością, że przez całe życie nie zapomniała o swoim pochodzeniu. Wspierała ludzi, którzy mieli w życiu o wiele mniej szczęścia od niej. Nie wywyższała się, a była uważana za opiekunkę słabszych i wykluczonych.</p>



<p>Byli wraz z mężem fundatorami wielu domów dziecka, przytułków dla samotnych matek, zakładali przychodnie dla ludzi biednych. Ufundowali naście kościołów. I co ciekawe, Joanna stworzyła specjalny fundusz wypłacający posag dla niezamożnych panien umożliwiający zamążpójście w tamtych czasach. Nasza bohaterka, kobieta przedsiębiorcza – Joanna była niesłychanie szanowana przez swoje otoczenie. Było to szczególnie widoczne, gdy jej bardzo zdolny ogrodnik dostał propozycję objęcia posady głównego ogrodnika cesarskiego w pałacu Sanssouci w Poczdamie. To tak jakbyś został takim Lewandowskim ogrodnictwa w Cesartstwie Niemieckim. Taki ogrodnik z pozycją nr 1 w kraju. </p>



<p>Ten ogrodnik z przywiązania i wdzięczności do Joanny oraz całej rodziny odrzucił tą propozycję i pozostał ogrodnikiem Shaffgotchów do końca życia. To chyba dobry przykład na to jak był traktowany przez Joannę. Przypominam, że czasy nie były sprzyjające zbytniemu zatroskaniu o pracownika, czasy rewolucji przemysłowej. To były czasy, gdzie nie znano idei Kapitalizmu Współczującego, a takie ludzkie podejście do personelu jakie prezentowała Joanna było całkowicie dla niej naturalne. Pracownicy swój wielki szacunek i wdzięczność za to jaką była Joanna, zademonstrowali przybywając tłumnie na jej pogrzeb. Były delegacje z wszystkich kopalń i hut, cała służba i pracownicy pałacu. Wieść głosi, że nie trzeba było nikogo namawiać na oddanie jej hołdu.</p>



<p>Ileż znamy odwrotnych przykładów, gdy człowiek dokonawszy awansu społecznego zapomina o swoim starcie i patrzy na wszystkich z góry.</p>



<p>To musiała być „babka z klasą”. Nie zapomniała o swoich śląskich korzeniach, rozmawiała z pracownikami po śląsku i nauczyła męża tego języka. Jej mąż też był &#8222;gościem na poziomie&#8221;. W ramach protestu przeciw Bismarckowskiej polityce Kulturkampf-u, zrzekł się stanowiska i zmienił partię polityczną którą chciał reprezentować, na partię przeciwną Bismarckowi. Oboje z Joanna bojkotowali idee wynaradawiania Ślązaków.</p>



<p>  </p>



<h4 class="wp-block-heading">Co by nie pisać na koniec smętnie.</h4>



<p>Chce uniknąć dzielenia się smutnymi wnioskami co z pałacem w Kopicach, tą niegdysiejszą perłą posiadłości na Opolszczyźnie zrobili ludzie napływowi oraz system słusznie miniony. Kto tam zajedzie ten sam oceni.</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="768" height="1024" src="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/06/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-kobietą-przedsiębiorczą-być-5-768x1024.jpg" alt="Kasjanski.pl Blog o Przedsiębiorczości - Kobietą przedsiębiorczą być - Kopice" class="wp-image-2550" srcset="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/06/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-kobietą-przedsiębiorczą-być-5-768x1024.jpg 768w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/06/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-kobietą-przedsiębiorczą-być-5-225x300.jpg 225w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/06/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-kobietą-przedsiębiorczą-być-5.jpg 800w" sizes="(max-width: 768px) 100vw, 768px" /><figcaption class="wp-element-caption">Kopice dzisiaj. Fot. Tomasz Kasjański</figcaption></figure>
</div>


<p>Przykładem Śląskiego Kopciuszka chcę jedynie podkreślić mój zachwyt nad kobietami przedsiębiorczymi. Mam wrażenie, że dzisiaj nadal bycie przedsiębiorcą w spódnicy wymaga nie lada odwagi i hartu ducha. To połączenie walki na frontach: firmy i rodziny, łączenie interesów i jednocześnie zachowanie w sobie ciepła i empatii. Mamy w naszym kraju mnóstwo takich przykładów. Rozmawiam z wieloma kobietami startującymi ścieżkę kariery biznesowej, jak i kobietami sukcesu przez wielkie S. W obu przypadkach słyszę podobne idee.</p>



<p>Słyszę regularnie, że aby mieć sukces w życiu, wcale nie trzeba być Heterą, takim nieczułym, agresywnym, damskim odpowiednikiem samca Alfa. Wręcz odwrotnie, ta wrodzona kobietom delikatność i wyczucie, ta empatia i łatwość nawiązywania szczerych relacji jest główną przewagą konkurencyjną kobiet biznesu. I nie mam na myśli jakiejś miękkości charakteru, wręcz odwrotnie. Kobiety sukcesu które miałem przyjemność poznać są wspaniałym przykładem niesamowitej twardości i odporności biznesowej. Jednocześnie są przykładem mądrości życiowej i wczucia się w potrzeby drugiego człowieka.</p>



<p>Z ogromną radością obserwuję bardzo wyraźny trend zwiększania się liczby firm prowadzonych przez dziewczyny w internecie. Wydaje się, że szczególnie teraz, gdy praca poprzez sieci społecznościowe i ogólnie poprzez internet, praca z domu oraz elastyczność wyboru czasu pracy spowodował lawinowy wzrost świetnie prosperujących firm prowadzonych przez przedsiębiorcze kobiety.</p>



<p>Dziewczyny biznesu, dziękuję Wam, że jesteście i rozświetlacie świat biznesu swoimi nietuzinkowymi, kolorowymi osobowościami. Bez Was byłoby strasznie drętwo, szaro i nudno.</p>



<p><span style="background-color:rgba(0, 0, 0, 0)" class="has-inline-color has-vivid-red-color"><a href="https://kasjanski.pl/razem-czy-osobno-robic-cos-wspolnie-z-zona-mezem-a-moze-wspolna-firma-zebranie-zarzadu/">Tutaj</a></span> pisze o wartości wspólnego prowadzenia firmy. Razem, rodzinnie. </p>
<p>Artykuł <a href="https://kasjanski.pl/kobieta-przedsiebiorcza-byc/">Kobietą przedsiębiorczą być. I to na przełomie XIX i XX wieku? A jak jest dzisiaj?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kasjanski.pl">Kasjanski.pl</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kasjanski.pl/kobieta-przedsiebiorcza-byc/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2543</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Cepeliada, lata 90-te.</title>
		<link>https://kasjanski.pl/cepeliada-lata-90-te/</link>
					<comments>https://kasjanski.pl/cepeliada-lata-90-te/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz Kasjański]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 29 Apr 2021 11:32:29 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biznes]]></category>
		<category><![CDATA[Historia biznesu]]></category>
		<category><![CDATA[Osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[lata 90-te]]></category>
		<category><![CDATA[mentor]]></category>
		<category><![CDATA[moja historia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kasjanski.pl/?p=2506</guid>

					<description><![CDATA[<p>Co tak śmierdzi? Czyżby trąciło myszką? „Pamiętasz, była jesień, Mały hotel „Pod Różami” pokój numer 8…” Tak, pamiętam i postaram się młodemu pokoleniu (cóż to za ohydne porównania – młode/stare pokolenie) opowiedzieć jak to drzewiej bywało. Młoda osoba urodzona na początku 90-tych poprosiła mnie, abym przybliżył bóle porodowe polskiego kapitalizmu, co chętnie uczynię. Na zdjęciu powyżej młody ja, składam zamówienia w hurtowni. Czas królującej gotówki, starych komputerów i młodych przedsiębiorców 🙂 Lata 90-te. Legendarne lata 90-te, kiedy w naszych sklepach nie ma nic ciekawego, zaczynamy wyjeżdżać na zachód i tęsknimy za tym, aby u nas było tak dobrze jak co najmniej w Berlinie Zachodnim lub Wiedniu. Tam jest wszystko, wszyscy wszystko mają, a do tego jest kolorowo. U nas po 40 latach komuny nic nie ma, nikt nic nie ma i jest szaro, buro i byle jak. Jeżeli nie żyłeś w tych czasach, to warto pooglądać Kroniki Filmowe z tamtych lat. Są na YouTube.&#160; Ten specyficzny język, już nie socrealizm, ale na pewno jeszcze nie kapitalizm. Ja zachęcam swoje dzieci do obejrzenia tych Kronik, aby nie oceniać tamtych czasów bez zrozumienia kontekstu. Oczywiście nie mam zamiaru wspominać jakiejś traumy, ciut nie wojennej, ale też na pewno nie wychwalać, jak to kiedyś było dobrze. Proszę, nie odbierajcie tego jako narzekania na trudne początki, dla nas one nie były trudne. One były wtedy normalne, trudne wydają się z dzisiejszej perspektywy. Wtedy ludzie nie szukali szkół przetrwania, a codzienne życie, a na pewno prowadzenie własnej firmy to był swoisty bushcraft.&#160; Z pewnością nie było nudno. Po prostu zróbmy sobie podróż w czasie do lat 90-tych, gdy powstały polskie firmy, polskie fortuny i polscy miliarderzy. &#160;Nie będę zagłębiał się w tematy komunistycznej nomenklatury i uwłaszczania się na majątku narodowym, bo to nie blog historyczny, ani tym bardziej o polityce. Przeciętny Polak do 1989 roku na zachodzie nie był, a na pewno nie uczył się na zachodnich uniwersytetach. Za to każdy przeciętny Polak miał ochotę na romans z biznesem. Nasza ówczesna wiedza o biznesie i pieniądzach: Carringtonowie i Niewolnica Isaura jadący Trabantem. Na początku muszę przypomnieć, że wychowałem się w ciekawych czasach. Braki w sklepach, masło, cukier i mięso na kartki, każdy ma pracę, ale nie jest ona nikomu potrzebna. Ludzie mają czas i pieniądze, tyle tylko, że nic nie mogą za to kupić. Domy wycenia się w prawdziwych pieniądzach – czyli dolarach, ale zarabia się miesięcznie kwoty w złotówkach o wartości 2 śniadań na zachodzie Europy. Paszporty leżą na Milicji, a właściwie w UB i poza krajami socjalistycznymi, wszędzie indziej trzeba było mieć wizy. WOW I nagle po 4 czerwca 1989 wszytko się zmienia, skaczemy w wolnorynkowe warunki z głową pełną marzeń i całkowitym brakiem wiedzy jak to działa. Nie wiem, może tylko ja miałem taki mętlik w głowie. Z jednej strony, byłem szczęśliwcem i widziałem kraje Europy zachodniej i jak tam żyli ludzie, ale też widziałem nędzę i bylejakość krajów, (jak to się kiedyś mówiło), byłych Krajów Demokracji Ludowej. Krajów gdzie nie rządził lud i gdzie nie było demokracji. Przy tym, byliśmy wielopokoleniowo indoktrynowani i nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego. Pamiętam, jako „kaszojad” miałem książeczkę dla dzieci, taką kolorową i pełną rysunków. Była o zmaganiach dwóch samochodów: „dobrego” (bo socjalistycznego) białego i delikatnego Trabanta oraz „złego” (bo kapitalistycznego) czarnego i agresywnego Mercedesa. Taka socrealistyczna apoteoza walki Dawida z Goliatem. A na temat wspaniałości zachodu oglądaliśmy tasiemcowe telenowele opowiadające o życiu przebogatych Carringtonów w serialu Dynastia i identyfikowaliśmy się z biedą brazylijskich niewolników i Niewolnicy Isaury. To chyba taki standardowy zestaw wyobrażeń jak działa kapitalizm. Może niektórzy pamiętali jeszcze, że przed wojną, sklep najlepiej umieli prowadzić Żydzi, ale oni to mieli podobno w genach, a do tego całkowicie zniknęli z polskiego krajobrazu. I tak na początku lat 90-tych, w znakomitej większości byliśmy naiwni, zakompleksieni i bez znajomości mechanizmów wolnorynkowych. Zaczęły się czasy bezrobocia, brak prawnej ochrony w interesach (pobieżna implementacja przedwojennego jeszcze Kodeksu Handlowego), a co najgorsze brak doświadczenia. Dla tego też mam nietypowe skojarzenia ze zmianą ustroju polityczno-ekonomicznego w Polsce w końcówce lat 80-tych. Zmiana ta kojarzy mi się z Krystle Carrington i Niewolnicą Isaurą jadących białym, plastikowym i „dobrym” Trabantem 🙂 Co wybierasz, łóżko czy szczęki? A może stadion? Czyli czas faksów, budek telefonicznych i mocnych trampek. Jak wytłumaczyć młodemu pokoleniu, że można nie mieć dostępu do telefonu, a powszechna wtedy budka telefoniczna, o ile działa, to najlepsze narzędzie na start biznesu? Na przełomie tych dwóch światów, bardzo wielu ludzi zaczynało swoją przygodę z kapitalizmem dzwoniąc z budki telefonicznej. Wielu korzystało z telefonu w pracy, a faks w zasięgu ręki to było największe szczęście. Pamiętam kolegę, który chcąc umawiać spotkania z klientami stał w deszczu pod takim pół-daszkiem z budką telefoniczną i godzinę dzwonił moknąc. Miał za to świetne wyniki i wyprzedzał konkurencję pomimo braku telefonu w domu. Bo i z domu wielu ludzi zaczynało swoje firmy. Taki widok, jak może pamiętacie, Czaruś Pazura dzwoniący z budki w filmie „Nic śmiesznego” z 1995 roku. To były czasy takiej ogromnej kreatywności, takiego trochę klejenia na ślinę i plaster. Ale działało. Na przykład handel. System sklepów państwowych upada, hipermarketów jeszcze nie ma, a lud chce kupować. To pozwala na najprostszy biznes świata &#8211; można handlować. Więc każdy handluje czym tylko może i gdzie może. A robić to można najłatwiej na łóżku polowym rozkładanym na rogu ulicy, albo w przejściu podziemnym. A może na stadionie? Stadiony nie działają, bo sport dotowany przez państwo się skończył. Tak więc, lokalni włodarze zdecydowali o zamianie stadionów na ogromne targowiska. W ten sposób powstają te słynne stadiony-rynki w Warszawie czy też u nas handelek mydłem i powidłem na targu stadionowym w Białymstoku. Mieliśmy nawet dwa takie stadiony, na ul. Kawaleryjskiej i na ul. Jurowieckiej. Bardzo wielu ludzi w tamtym czasie odnalazło się w handlu, nic prostszego. To najstarszy biznes świata – kupił taniej a sprzedał drożej. Pamiętam czasy, gdy ci bardziej obrotni zamieniali swe łóżka polowe na tzw. szczęki (takie blaszane stargany rozkładane, wyglądające jak szczęki Godzilli). Pod koniec lat 90-tych szczęki przy dobrej alejce na rynku przy Kawaleryjskiej kosztowały tyle co mieszkanie. Bo tam też robiło się biznes. Z takich szczęk w dobrej lokalizacji można było naprawdę dobrze prosperować. Poza tym transport. Samochód był wskaźnikiem luksusu, a nie normalnym środkiem transportu. Wielu używało dobrego obuwia, sam pamiętam jak jednym z moich pierwszych zajęć jako wolny strzelec, było bieganie po mieście od firmy do firmy i zbieranie zamówień na reklamy w gazecie. Kurczę, kto dziś ogłasza się jeszcze w codziennej gazecie? Pamiętam lata, gdy nie miałem jeszcze samochodu, gdy niezbędne podróże na początku mojej firmy oparłem na podróżach pociągiem. Do tego stopnia się wyrobiłem, że miałem w głowie pełny rozkład pociągów dalekobieżnych stacji Białystok. A w tamtych czasach jeździło jeszcze dużo pociągów. Patrząc z perspektywy trzech dekad widać, że wielu nie zauważyło zmian na rynku oraz dynamicznego rozwoju Polski, a po nieuniknionym wejściu na Polski rynek sklepów wielkopowierzchniowych, ich stargany, szczęki i budki nie przerodziły się w dochodowe sklepy. Po prostu znikły z widoku. A już zupełnie niewielu tamtejszych przedsiębiorców poradziło sobie z kolejną wielką zmianą, przeniesieniu się handlu do „internetów” Kapitalizm bez kapitału. Czyli koło fortuny się toczy. Nie wszyscy w tych czasach rozumieli, że wyrażenie kapitalizm pochodzi od słowa kapitał, czyli inaczej mówiąc pieniądze. Każdy chciał zarabiać jako przedsiębiorca, ale prawie wszyscy mieli brak pieniędzy na start swojego biznesu. Często też ludziom którzy coś ciekawego uruchomili i zaczęli nawet nieźle zarabiać, zabrakło elementarnej wiedzy o finansach i zarządzaniu firma. Nagminne było mieszanie portfeli, wkładanie obrotu jak zysku do prywatnego portfela właściciela, przejadanie zysków i życie ponad stan. Taki polskie „zastaw się, a postaw się”. A firmy na tym, cierpiały i to bardzo. Wielu się zadłużało, nie płaciło podatków lub składek na ZUS. W następstwie tego pojawiał się komornik i stemplował szafę. Jeszcze gorzej było gdy kapitał pochodził z nieformalnych źródeł. Wtedy, w tamtych niebezpiecznych czasach przychodził łysy, barczysty pan bez szyi, ale za to z kijem bejsbolowym. Mieliśmy wtedy chyba największy współczynnik ilości sprzedanych kijów bejsbolowych na głowę zawodnika tej dyscypliny. Nie pamiętam, czy wtedy w Polsce były chociaż dwie drużyny grające w bejsbol. Dzisiaj w ekstralidze mamy ich zaledwie sześć. Nie wiedzieliśmy wtedy, że w każdym rodzaju biznesu są cykle rozwojowe i wahania rynkowe. Generalnie panowało wieczne niedoinwestowanie. Nagminne i tragiczne w skutkach było niepłacenie faktur. Pamiętam, że gdy na początku lat 2000-ych sprzedałem swoją mikro przetwórnię spożywczą, to dałem na mszę z wdzięczności, że udało mi się wyegzekwować płatności za wszystkie dostarczone przeze mnie towary i faktury. Temat kont bankowych, kredytów i leasingów wcale nie stał lepiej. Opowiem Wam o moim pierwszym biznesowym fochu. Świeżo po zarejestrowaniu działalności gospodarczej w urzędach, pobiegłem do banku założyć konto. Poszedłem do takiego najbardziej prozachodniego jak mi się wtedy wydawało. Tego co teraz ma logo z żubrem. W tamtych czasach był to bank dewizowy, to tam trzymało się prawdziwe pieniądze czyli dolary w czasach komuny.&#160; Z powodu takiego pokomunistycznego wizerunku, nadal uchodził on za nowoczesny i zachodni. Zachodzę, wyobraź sobie, taki studenciak pełen zachwytu nad faktem, że mam swoja firmę i wyłuszczam paniusi w okienku, że chcę założyć u nich konto. Kobieta pooglądała mój wpis do ewidencji gospodarczej, parsknęła, prychnęła, wydęła wargi w cynicznym uśmieszku i powiedziała: takich małych firm to my nie obsługujemy. Jak widać rozmiar ma znaczenie 😉 Nie wiem jak to się stało, ale do dzisiaj ani jedna moja złotówka nie powędrowała do tego banku. Jakoś się zaparłem i w późniejszych poszukiwaniach banku, konta czy innych produktów bankowych, nie brałem tego banku w ogóle pod uwagę. Taki mój bankowy foch. To były też czasy bardzo drogich telefonów komórkowych oraz pierwszych komputerów używanych w firmie. Ludzie tak bardzo chcieli posiadać taki walizkowy telefon, że brali taki sprzęt w leasingu. To nic, że nie było zasięgu sieci komórkowej i nie można było się nigdzie dodzwonić. Oni szli po mieście z telefonem-walizką w ręku. Wyglądali poważnie, bogato i profesjonalnie. W tym też czasie powstało bardzo dużo firm leasingowych zgodnie z hossą na rynku finansowania biznesowego. Ja sam, chcąc mieć komputer, dobrze pamiętam moją przygodę z leasingiem. Wyszukałem najbardziej wiarygodną firmę leasingową – Bank Gdański Leasing i dokonałem zakupu. Wiadomo jest, że sprzęt przez cały okres leasingu, aż do momentu wykupu należy do leasingodawcy. Rozumiemy też, zwykła firma leasingowa może upaść ale firma której właścicielem jest nie jakiś Jan Kowalski, ale sam Bank Gdański? Spłacałem solidnie raty leasingowe i na 1 czy 2 raty przed końcem czyli przed wykupem komputera, dostałem list o postawieniu BG Leasing w stan upadłości. Wezwano mnie do zwrotu „prawie” mojego sprzętu. No nie, „bankowy” leasing upada? To się nie zdarzyło do tej pory. To był mój Czarny Łabędź z książki Nassima. Okazało się, że byłem w 8 kategorii wierzycieli, więc szanse na wykup sprzętu miałem znikome. Ale jak to się często w życiu zdarza, kto jest wystarczająco uparty, a do tego grzeczny i lubiany – udało mi się jakoś ten komputer cało wykupić. A wzorce? Skąd mam wiedzieć co robić? Dzisiejsze społeczeństwo nie wyobraża sobie czasów bez ogromu dostępnych szkoleń, wszelkiej maści coachów, uczelni i szkół biznesu oraz YouTube z masą podpowiedzi. Skąd czerpać wzorce, kto może podpowiedzieć, doradzić? Przecież jeszcze wczoraj, cały otaczający nas świat kpił z badylarzy, cinkciarzy i wszelkiej maści prywaciarzy. Te określenia to była obelga. A tu nagle trzeba samemu prowadzić firmę i za wszystko być odpowiedzialnym. Przedwojenne pokolenie ludzi biznesu albo zginęło na wojnie, albo w Katyniu, zostało zamęczone w kazamatach UB jako element wrogi ustrojowo. W najlepszym razie zdążyli wyemigrować lub nie wrócić do kraju. Izraelici zaś, naród z którym współistnieliśmy na tych terenach od wielu wieków, a który znał się na robieniu biznesów niejako z wychowania. Naród ten został całkowicie wymordowany przez Niemców w czasie ostatniej wojny. Skąd czerpać wiedzę, wzorce? Osobiście uważam siebie za szczęściarza pod wieloma względami. Po pierwsze mogłem na wsi u dziadków widzieć tą podstawową, biznesową logikę małego gospodarstwa. Tą codzienną odpowiedzialność za wynik finansowy rolnika. Taka bazowa logika przyrody – aby zebrać trzeba posiać, trzeba zaryzykować, trafić w czas i do tego pracować od świtu do zmroku. Jeździłem z rodzicami po wielu krajach środkowej Europy na wakacyjne handle – takie połączenie przyjemnego z pożytecznym. Po tym widziałem mojego ojca który po...</p>
<p>Artykuł <a href="https://kasjanski.pl/cepeliada-lata-90-te/">Cepeliada, lata 90-te.</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kasjanski.pl">Kasjanski.pl</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<h4 class="wp-block-heading">Co tak śmierdzi? Czyżby trąciło myszką?</h4>



<p>„Pamiętasz, była jesień, Mały hotel „Pod Różami” pokój numer 8…” Tak, pamiętam i postaram się młodemu pokoleniu (cóż to za ohydne porównania – młode/stare pokolenie) opowiedzieć jak to drzewiej bywało. Młoda osoba urodzona na początku 90-tych poprosiła mnie, abym przybliżył bóle porodowe polskiego kapitalizmu, co chętnie uczynię. </p>



<p>Na zdjęciu powyżej młody ja, składam zamówienia w hurtowni. Czas królującej gotówki, starych komputerów i młodych przedsiębiorców <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Lata 90-te.</p>



<p>Legendarne lata 90-te, kiedy w naszych sklepach nie ma nic ciekawego, zaczynamy wyjeżdżać na zachód i tęsknimy za tym, aby u nas było tak dobrze jak co najmniej w Berlinie Zachodnim lub Wiedniu. Tam jest wszystko, wszyscy wszystko mają, a do tego jest kolorowo. U nas po 40 latach komuny nic nie ma, nikt nic nie ma i jest szaro, buro i byle jak. Jeżeli nie żyłeś w tych czasach, to warto pooglądać Kroniki Filmowe z tamtych lat. Są na YouTube.&nbsp; Ten specyficzny język, już nie socrealizm, ale na pewno jeszcze nie kapitalizm. Ja zachęcam swoje dzieci do obejrzenia tych Kronik, aby nie oceniać tamtych czasów bez zrozumienia kontekstu.</p>



<p>Oczywiście nie mam zamiaru wspominać jakiejś traumy, ciut nie wojennej, ale też na pewno nie wychwalać, jak to kiedyś było dobrze.</p>



<p>Proszę, nie odbierajcie tego jako narzekania na trudne początki, dla nas one nie były trudne. One były wtedy normalne, trudne wydają się z dzisiejszej perspektywy. Wtedy ludzie nie szukali szkół przetrwania, a codzienne życie, a na pewno prowadzenie własnej firmy to był swoisty bushcraft.&nbsp; Z pewnością nie było nudno.</p>



<p>Po prostu zróbmy sobie podróż w czasie do lat 90-tych, gdy powstały polskie firmy, polskie fortuny i polscy miliarderzy. &nbsp;Nie będę zagłębiał się w tematy komunistycznej nomenklatury i uwłaszczania się na majątku narodowym, bo to nie blog historyczny, ani tym bardziej o polityce. Przeciętny Polak do 1989 roku na zachodzie nie był, a na pewno nie uczył się na zachodnich uniwersytetach. Za to każdy przeciętny Polak miał ochotę na romans z biznesem.</p>



<p> </p>



<h4 class="wp-block-heading">Nasza ówczesna wiedza o biznesie i pieniądzach: Carringtonowie i Niewolnica Isaura jadący Trabantem.</h4>



<p>Na początku muszę przypomnieć, że wychowałem się w ciekawych czasach. Braki w sklepach, masło, cukier i mięso na kartki, każdy ma pracę, ale nie jest ona nikomu potrzebna. Ludzie mają czas i pieniądze, tyle tylko, że nic nie mogą za to kupić. Domy wycenia się w prawdziwych pieniądzach – czyli dolarach, ale zarabia się miesięcznie kwoty w złotówkach o wartości 2 śniadań na zachodzie Europy. Paszporty leżą na Milicji, a właściwie w UB i poza krajami socjalistycznymi, wszędzie indziej trzeba było mieć wizy. WOW</p>



<p>I nagle po 4 czerwca 1989 wszytko się zmienia, skaczemy w wolnorynkowe warunki z głową pełną marzeń i całkowitym brakiem wiedzy jak to działa. Nie wiem, może tylko ja miałem taki mętlik w głowie. Z jednej strony, byłem szczęśliwcem i widziałem kraje Europy zachodniej i jak tam żyli ludzie, ale też widziałem nędzę i bylejakość krajów, (jak to się kiedyś mówiło), byłych Krajów Demokracji Ludowej. Krajów gdzie nie rządził lud i gdzie nie było demokracji. Przy tym, byliśmy wielopokoleniowo indoktrynowani i nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego. </p>



<p>Pamiętam, jako „kaszojad” miałem książeczkę dla dzieci, taką kolorową i pełną rysunków. Była o zmaganiach dwóch samochodów: „dobrego” (bo socjalistycznego) białego i delikatnego Trabanta oraz „złego” (bo kapitalistycznego) czarnego i agresywnego Mercedesa. Taka socrealistyczna apoteoza walki Dawida z Goliatem.</p>



<div class="wp-block-image"><figure class="aligncenter size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="799" height="533" src="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-lata-90-te-2.jpg" alt="kasjanski.pl Blog o przedsiębiorczości cepeliada lata 90-te Trabant
" class="wp-image-2510" srcset="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-lata-90-te-2.jpg 799w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-lata-90-te-2-300x200.jpg 300w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-lata-90-te-2-768x512.jpg 768w" sizes="(max-width: 799px) 100vw, 799px" /><figcaption>Trabant inaczej zwany mydelniczką z powodu materiału z którego był zrobiony. &#8222;Dobry&#8221; bo nie rdzewiał i był biały <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /><br>Photo by&nbsp;<a href="https://foter.co/a6/7c90b7">Adrian Kot</a>&nbsp;on&nbsp;<a href="http://Foter.com">Foter.com</a></figcaption></figure></div>



<p>A na temat wspaniałości zachodu oglądaliśmy tasiemcowe telenowele opowiadające o życiu przebogatych Carringtonów w serialu Dynastia i identyfikowaliśmy się z biedą brazylijskich niewolników i Niewolnicy Isaury. To chyba taki standardowy zestaw wyobrażeń jak działa kapitalizm. Może niektórzy pamiętali jeszcze, że przed wojną, sklep najlepiej umieli prowadzić Żydzi, ale oni to mieli podobno w genach, a do tego całkowicie zniknęli z polskiego krajobrazu.</p>



<p>I tak na początku lat 90-tych, w znakomitej większości byliśmy naiwni, zakompleksieni i bez znajomości mechanizmów wolnorynkowych. Zaczęły się czasy bezrobocia, brak prawnej ochrony w interesach (pobieżna implementacja przedwojennego jeszcze Kodeksu Handlowego), a co najgorsze brak doświadczenia.</p>



<p>Dla tego też mam nietypowe skojarzenia ze zmianą ustroju polityczno-ekonomicznego w Polsce w końcówce lat 80-tych. Zmiana ta kojarzy mi się z Krystle Carrington i Niewolnicą Isaurą jadących białym, plastikowym i „dobrym” Trabantem <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p> </p>



<h4 class="wp-block-heading">Co wybierasz, łóżko czy szczęki? A może stadion? Czyli czas faksów, budek telefonicznych i mocnych trampek.</h4>



<div class="wp-block-image"><figure class="aligncenter size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="798" height="600" src="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-lata-90-te-3.jpg" alt="Kasjański.pl Blog o przedsiębiorczości Cepeliada lata 90-te Ostatni dzień handlu stadion" class="wp-image-2511" srcset="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-lata-90-te-3.jpg 798w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-lata-90-te-3-300x226.jpg 300w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-lata-90-te-3-768x577.jpg 768w" sizes="(max-width: 798px) 100vw, 798px" /><figcaption>Ostatni dzień handlu na koronie Stadionu X-lecia, Warszawa &#8211; <a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Wikipedysta:Masti">https://pl.wikipedia.org/wiki/Wikipedysta:Masti</a></figcaption></figure></div>



<p>Jak wytłumaczyć młodemu pokoleniu, że można nie mieć dostępu do telefonu, a powszechna wtedy budka telefoniczna, o ile działa, to najlepsze narzędzie na start biznesu? Na przełomie tych dwóch światów, bardzo wielu ludzi zaczynało swoją przygodę z kapitalizmem dzwoniąc z budki telefonicznej. Wielu korzystało z telefonu w pracy, a faks w zasięgu ręki to było największe szczęście. Pamiętam kolegę, który chcąc umawiać spotkania z klientami stał w deszczu pod takim pół-daszkiem z budką telefoniczną i godzinę dzwonił moknąc. Miał za to świetne wyniki i wyprzedzał konkurencję pomimo braku telefonu w domu. Bo i z domu wielu ludzi zaczynało swoje firmy. Taki widok, jak może pamiętacie, Czaruś Pazura dzwoniący z budki w filmie „Nic śmiesznego” z 1995 roku. </p>



<p>To były czasy takiej ogromnej kreatywności, takiego trochę klejenia na ślinę i plaster. Ale działało. Na przykład handel. System sklepów państwowych upada, hipermarketów jeszcze nie ma, a lud chce kupować. To pozwala na najprostszy biznes świata &#8211; można handlować. Więc każdy handluje czym tylko może i gdzie może. A robić to można najłatwiej na łóżku polowym rozkładanym na rogu ulicy, albo w przejściu podziemnym. A może na stadionie? Stadiony nie działają, bo sport dotowany przez państwo się skończył. Tak więc, lokalni włodarze zdecydowali o zamianie stadionów na ogromne targowiska. W ten sposób powstają te słynne stadiony-rynki w Warszawie czy też u nas handelek mydłem i powidłem na targu stadionowym w Białymstoku. Mieliśmy nawet dwa takie stadiony, na ul. Kawaleryjskiej i na ul. Jurowieckiej. </p>



<p>Bardzo wielu ludzi w tamtym czasie odnalazło się w handlu, nic prostszego. To najstarszy biznes świata – kupił taniej a sprzedał drożej. Pamiętam czasy, gdy ci bardziej obrotni zamieniali swe łóżka polowe na tzw. szczęki (takie blaszane stargany rozkładane, wyglądające jak szczęki Godzilli). Pod koniec lat 90-tych szczęki przy dobrej alejce na rynku przy Kawaleryjskiej kosztowały tyle co mieszkanie. Bo tam też robiło się biznes. Z takich szczęk w dobrej lokalizacji można było naprawdę dobrze prosperować.</p>



<p>Poza tym transport. Samochód był wskaźnikiem luksusu, a nie normalnym środkiem transportu. Wielu używało dobrego obuwia, sam pamiętam jak jednym z moich pierwszych zajęć jako wolny strzelec, było bieganie po mieście od firmy do firmy i zbieranie zamówień na reklamy w gazecie. Kurczę, kto dziś ogłasza się jeszcze w codziennej gazecie?</p>



<p>Pamiętam lata, gdy nie miałem jeszcze samochodu, gdy niezbędne podróże na początku mojej firmy oparłem na podróżach pociągiem. Do tego stopnia się wyrobiłem, że miałem w głowie pełny rozkład pociągów dalekobieżnych stacji Białystok. A w tamtych czasach jeździło jeszcze dużo pociągów.</p>



<p>Patrząc z perspektywy trzech dekad widać, że wielu nie zauważyło zmian na rynku oraz dynamicznego rozwoju Polski, a po nieuniknionym wejściu na Polski rynek sklepów wielkopowierzchniowych, ich stargany, szczęki i budki nie przerodziły się w dochodowe sklepy. Po prostu znikły z widoku. A już zupełnie niewielu tamtejszych przedsiębiorców poradziło sobie z kolejną wielką zmianą, przeniesieniu się handlu do „internetów”</p>



<p> </p>



<h4 class="wp-block-heading">Kapitalizm bez kapitału. Czyli koło fortuny się toczy.</h4>



<div class="wp-block-image"><figure class="aligncenter size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="800" height="533" src="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-lata-90-te-4.jpeg" alt="Kasjanski.pl Blog o przedsiębiorczości Cepeliada lat 90-te Kapitał" class="wp-image-2512" srcset="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-lata-90-te-4.jpeg 800w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-lata-90-te-4-300x200.jpeg 300w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-lata-90-te-4-768x512.jpeg 768w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px" /><figcaption>Po prostu kapitał. Photo by&nbsp;<a href="https://foter.co/a6/7d9e9c">renata mascarello /</a>&nbsp;on&nbsp;<a href="https://foter.com/re8/36ec07">Foter.com</a></figcaption></figure></div>



<p>Nie wszyscy w tych czasach rozumieli, że wyrażenie kapitalizm pochodzi od słowa kapitał, czyli inaczej mówiąc pieniądze. Każdy chciał zarabiać jako przedsiębiorca, ale prawie wszyscy mieli brak pieniędzy na start swojego biznesu. Często też ludziom którzy coś ciekawego uruchomili i zaczęli nawet nieźle zarabiać, zabrakło elementarnej wiedzy o finansach i zarządzaniu firma. Nagminne było mieszanie portfeli, wkładanie obrotu jak zysku do prywatnego portfela właściciela, przejadanie zysków i życie ponad stan. Taki polskie „zastaw się, a postaw się”. A firmy na tym, cierpiały i to bardzo. Wielu się zadłużało, nie płaciło podatków lub składek na ZUS. W następstwie tego pojawiał się komornik i stemplował szafę. </p>



<p>Jeszcze gorzej było gdy kapitał pochodził z nieformalnych źródeł. Wtedy, w tamtych niebezpiecznych czasach przychodził łysy, barczysty pan bez szyi, ale za to z kijem bejsbolowym. Mieliśmy wtedy chyba największy współczynnik ilości sprzedanych kijów bejsbolowych na głowę zawodnika tej dyscypliny. Nie pamiętam, czy wtedy w Polsce były chociaż dwie drużyny grające w bejsbol. Dzisiaj w ekstralidze mamy ich zaledwie sześć.</p>



<p>Nie wiedzieliśmy wtedy, że w każdym rodzaju biznesu są cykle rozwojowe i wahania rynkowe. Generalnie panowało wieczne niedoinwestowanie.</p>



<p>Nagminne i tragiczne w skutkach było niepłacenie faktur. Pamiętam, że gdy na początku lat 2000-ych sprzedałem swoją mikro przetwórnię spożywczą, to dałem na mszę z wdzięczności, że udało mi się wyegzekwować płatności za wszystkie dostarczone przeze mnie towary i faktury.</p>



<p>Temat kont bankowych, kredytów i leasingów wcale nie stał lepiej. Opowiem Wam o moim pierwszym biznesowym fochu. Świeżo po zarejestrowaniu działalności gospodarczej w urzędach, pobiegłem do banku założyć konto. Poszedłem do takiego najbardziej prozachodniego jak mi się wtedy wydawało. Tego co teraz ma logo z żubrem. W tamtych czasach był to bank dewizowy, to tam trzymało się prawdziwe pieniądze czyli dolary w czasach komuny.&nbsp; Z powodu takiego pokomunistycznego wizerunku, nadal uchodził on za nowoczesny i zachodni.</p>



<p>Zachodzę, wyobraź sobie, taki studenciak pełen zachwytu nad faktem, że mam swoja firmę i wyłuszczam paniusi w okienku, że chcę założyć u nich konto. Kobieta pooglądała mój wpis do ewidencji gospodarczej, parsknęła, prychnęła, wydęła wargi w cynicznym uśmieszku i powiedziała: takich małych firm to my nie obsługujemy. Jak widać rozmiar ma znaczenie <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Nie wiem jak to się stało, ale do dzisiaj ani jedna moja złotówka nie powędrowała do tego banku. Jakoś się zaparłem i w późniejszych poszukiwaniach banku, konta czy innych produktów bankowych, nie brałem tego banku w ogóle pod uwagę. Taki mój bankowy foch. </p>



<p>To były też czasy bardzo drogich telefonów komórkowych oraz pierwszych komputerów używanych w firmie. Ludzie tak bardzo chcieli posiadać taki walizkowy telefon, że brali taki sprzęt w leasingu. To nic, że nie było zasięgu sieci komórkowej i nie można było się nigdzie dodzwonić. Oni szli po mieście z telefonem-walizką w ręku. Wyglądali poważnie, bogato i profesjonalnie. W tym też czasie powstało bardzo dużo firm leasingowych zgodnie z hossą na rynku finansowania biznesowego.</p>



<p>Ja sam, chcąc mieć komputer, dobrze pamiętam moją przygodę z leasingiem. Wyszukałem najbardziej wiarygodną firmę leasingową – Bank Gdański Leasing i dokonałem zakupu. Wiadomo jest, że sprzęt przez cały okres leasingu, aż do momentu wykupu należy do leasingodawcy. Rozumiemy też, zwykła firma leasingowa może upaść ale firma której właścicielem jest nie jakiś Jan Kowalski, ale sam Bank Gdański? Spłacałem solidnie raty leasingowe i na 1 czy 2 raty przed końcem czyli przed wykupem komputera, dostałem list o postawieniu BG Leasing w stan upadłości. Wezwano mnie do zwrotu „prawie” mojego sprzętu. No nie, „bankowy” leasing upada? To się nie zdarzyło do tej pory. To był mój Czarny Łabędź z książki Nassima.</p>



<p>Okazało się, że byłem w 8 kategorii wierzycieli, więc szanse na wykup sprzętu miałem znikome. Ale jak to się często w życiu zdarza, kto jest wystarczająco uparty, a do tego grzeczny i lubiany – udało mi się jakoś ten komputer cało wykupić.</p>



<p> </p>



<h4 class="wp-block-heading">A wzorce? Skąd mam wiedzieć co robić?</h4>



<p>Dzisiejsze społeczeństwo nie wyobraża sobie czasów bez ogromu dostępnych szkoleń, wszelkiej maści coachów, uczelni i szkół biznesu oraz YouTube z masą podpowiedzi. Skąd czerpać wzorce, kto może podpowiedzieć, doradzić? Przecież jeszcze wczoraj, cały otaczający nas świat kpił z badylarzy, cinkciarzy i wszelkiej maści prywaciarzy. Te określenia to była obelga. A tu nagle trzeba samemu prowadzić firmę i za wszystko być odpowiedzialnym. </p>



<p>Przedwojenne pokolenie ludzi biznesu albo zginęło na wojnie, albo w Katyniu, zostało zamęczone w kazamatach UB jako element wrogi ustrojowo. W najlepszym razie zdążyli wyemigrować lub nie wrócić do kraju. Izraelici zaś, naród z którym współistnieliśmy na tych terenach od wielu wieków, a który znał się na robieniu biznesów niejako z wychowania. Naród ten został całkowicie wymordowany przez Niemców w czasie ostatniej wojny. Skąd czerpać wiedzę, wzorce?</p>



<p>Osobiście uważam siebie za szczęściarza pod wieloma względami. Po pierwsze mogłem na wsi u dziadków widzieć tą podstawową, biznesową logikę małego gospodarstwa. Tą codzienną odpowiedzialność za wynik finansowy rolnika. Taka bazowa logika przyrody – aby zebrać trzeba posiać, trzeba zaryzykować, trafić w czas i do tego pracować od świtu do zmroku.</p>



<p>Jeździłem z rodzicami po wielu krajach środkowej Europy na wakacyjne handle – takie połączenie przyjemnego z pożytecznym. Po tym widziałem mojego ojca który po pracy, w piwnicy budował maszyny do swojej firmy, wtedy nazywanej dla niepoznaki rzemiosłem. I na koniec, a właściwie mój przedsiębiorczy początek, natrafiłem na prawdziwych „aniołów biznesu”, amerykańskich mentorów z USA i Polaków powracających z USA, którzy uczyli mnie na czym polega gra wolnorynkowa. Takie wręcz filmowe, amerykańskie nastawienie, że można spełniać swoje marzenia zakładając swoją firmę.</p>



<p>Z perspektywy czasu uważam, że te obserwacje, te podpowiedzi miały decydujący wpływ na moją karierę i moją przedsiębiorczość. Do dzisiaj uważam, że nie doceniamy roli szczerego, uczciwego mentora. Ponad wszelką cenę chcemy grać rolę Zosi Samosi. Na pewno wielu nie jest mentalnie gotowych do okazania wdzięczności za czyjąś pomoc, a wielu po prostu nie ma dostępu do mentorów, przy tym uczciwych i zaangażowanych w sukces mentorowanego.</p>



<h4 class="wp-block-heading">A może jakaś szkoła?</h4>



<p>Co do szkół to nie chcę uogólniać, opowiem tylko o moich przygodach ze szkolnictwem wyższym. Po ustabilizowaniu firmy i regularnym generowaniu finansowego spokoju rodzinie, zapragnąłem dokończyć rzeczy niedokończone, czyli osiągnąć wyższe wykształcenie. Jako, że od ponad 20-tu lat nie miałem kontaktu z ekologią (moim pierwszym wyborem studiów), a za to związałem się z biznesem, postanowiłem zmienić kierunek i pójść na studia biznesowe. Wybrałem najlepszą prywatną uczelnię zarządzania i marketingu w regionie. Wtedy to postanowiłem sprawdzić na własnej skórze moje wątpliwości co do jakości takiej edukacji. </p>



<p>Czy szkoły finansów, zarządzania i marketingu uczą biznesu, czy tylko szkolą pracowników do pracy w czyichś biznesach. Jakie mam obserwacje? Nie uwierzycie, co wam teraz napiszę. Studiowałem w prywatnej szkole wyższej. Z moich wszystkich wykładowców, chyba tylko 2 lub 3 miało jakikolwiek realny kontakt z prowadzeniem firmy. I do tego, często była to firma szkoleniowa lub jakaś forma konsultingu.</p>



<div class="wp-block-image"><figure class="aligncenter size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="601" height="768" src="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-lata-90-te-5.jpeg" alt="Kasjanski.pl Blog o przedsiębiorczości Cepeliada lat 90-te Plan 6-letni" class="wp-image-2514" srcset="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-lata-90-te-5.jpeg 601w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-lata-90-te-5-235x300.jpeg 235w" sizes="(max-width: 601px) 100vw, 601px" /><figcaption>Plan 6-letni jako pierwowzór biznesplanu? Że niby jak?<br>Foto: Kazimierz Sayse-Tobiczyk, Public domain, via Wikimedia Commons</figcaption></figure></div>



<p>Rekordem wszechczasów były wykłady profesora belwederskiego który był tam wykładowcą chyba tylko ze względu na jego tytuł potrzebny uczelni do akredytacji. Bardzo, bardzo leciwy pan profesor prowadził przedmiot który nosił nazwę Biznesplan. I nie uwierzycie, na samym początku wykładów uprzedził, że będzie używał foliogramów (to taka archaiczna forma rzutnika obrazów na ekran) i uwaga, do tego foliogramów o socjalistycznym Planie 5-letnim. Argumentował to tym, że socjalistyczny plan 5-letni był taką formą biznesplanu. Przypominam, że było to po roku 2010.</p>



<p>Tak więc mądra, biznesowa nazwa uczelni nie gwarantuje praktycznej wiedzy do dzisiaj. Mamy w Polsce cały czas jeszcze problem z posocjalistyczną inflacją znaczenia niektórych pojęć.</p>



<p> </p>



<h4 class="wp-block-heading">Uprzedzenia, paradygmaty i biznesowe przekonania. Takie „każdy Polak to inżynier, polityk, lekarz i biznesmen w jednym”.</h4>



<div class="wp-block-image"><figure class="aligncenter size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="800" height="532" src="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-lata-90-te-6.jpeg" alt="Kasjanski.pl Blog o przedsiębiorczości Cepeliada lat 90-te Polak ekspert od wszystkiego" class="wp-image-2516" srcset="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-lata-90-te-6.jpeg 800w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-lata-90-te-6-300x200.jpeg 300w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-lata-90-te-6-768x511.jpeg 768w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px" /><figcaption>Polak to ekspert od wszystkiego. Czyli uczyć się nie musi, to dla mięczaków. <br>Photo by&nbsp;<a href="https://foter.co/a6/e3fef3">JD Hancock</a>&nbsp;on&nbsp;<a href="http://Foter.com">Foter.com</a></figcaption></figure></div>



<p>Nie bardzo chce teraz pisać o tych legendarnych przekonaniach, że „dobre bo niemieckie”, że ładne bo włoskie itp. Mam na myśli bardziej szkodliwe przekonania na temat biznesu. Jest ich kilka. Widziałem to w latach 90-tych i uważam, że pokutują do dziś. Do tego są szkodliwe i nie odpowiadają faktom.</p>



<p>Zapytajcie o powody porażki kogoś, kto miał firmę, ale już jej nie prowadzi. Prawie nigdy nie powie uczciwie, że sam czegoś nie wiedział, nie rozumiał czy nie chciał zrobić. Zawsze znajdzie się jakieś ładnie brzmiące usprawiedliwienie. Wiele jest takich biznesowych legend w które wielu ludzi cały czas wierzy. Patrząc od początku polskiej przedsiębiorczości, widzę pewne powtarzające się problemy. Do najczęstszych mentalnych min na drodze do sukcesu zaliczyłbym:</p>



<p>&#8211; Mentalność dobrych „dili”, czyli tak zwane biznesowe okazje i jednorazowe strzały. Nie do końca wiem z czego to wynika, ale podejrzewam, że z chciwości i chytrości. Co by tu robić, aby się nie narobić, ale za to dużo zarobić. Często słyszę wręcz nutkę zachwytu u osób opowiadających, jak to ktoś zrobił interes życia i do tego bez wysiłku. Nie wiemy, że często pozostawił za sobą kontrahenta, który w odróżnieniu od naszego bohatera, nie zrobił „interesu stulecia” i liczy swoje starty na tym „dilu”. Jak to się czasem słyszy, a szczególnie często było to słyszane na początku polskiej wersji eldorado, biznesmeni dzielą się na dwie grupy: robiących interesy i wrobionych w interesy. Czasy w których stawiało się domy za marżę ze sprzedania jednego TIR-a bananów minęły bezpowrotnie. Domy zdrożały a banany staniały <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>&#8211; Brak myślenia długofalowego i brak cierpliwości – powody podobne do powyższych. Taka mentalność kawy rozpuszczalnej i mikrofalówki – ma być szybko i bez wysiłku.</p>



<p>&#8211; Całkowity brak umiejętności miękkich, brak szacunku do klientów i pracowników.</p>



<p>&#8211; Brak elastyczności, polotu i kreatywności – temat rzeka, pewnie na osobny wpis.</p>



<p>&#8211; Niechęć do uczenia się.</p>



<p>&#8211; Paraliżujący strach i zachowawczość.</p>



<p>&#8211; Kompletny chaos i bałagan w finansach.</p>



<p>&#8211; Podwójne standardy jakościowe, np. cennik zmieniany w zależności od podejrzewanej zasobności portfela klienta.</p>



<p>&#8211; Kombinowanie przy unikaniu opodatkowania, kreatywna, często podwójna księgowość, handelek bez faktury, oszukiwanie pracowników i wiele innych.</p>



<p> </p>



<h4 class="wp-block-heading">I chyba najważniejszy problem transformacji – niegotowość na zmiany.</h4>



<div class="wp-block-image"><figure class="aligncenter size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="800" height="487" src="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-lata-90-te-7.jpeg" alt="Kasjanski.pl Blog o przedsiębiorczości Cepeliada  Zmiany" class="wp-image-2519" srcset="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-lata-90-te-7.jpeg 800w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-lata-90-te-7-300x183.jpeg 300w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-lata-90-te-7-768x468.jpeg 768w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px" /><figcaption>Jedyne co jest niezmienne to ciągłe zmiany. <br>Photo by&nbsp;<a href="https://foter.co/a6/f7c07c">SomeDriftwood</a>&nbsp;on&nbsp;<a href="https://foter.com/re8/36ec07">Foter.com</a></figcaption></figure></div>



<p>Jest to przyczyna która nie zniknęła wraz z okrzepnięciem polskiego kapitalizmu. Co więcej, czas COVID-u jeszcze bardziej uwypuklił ten problem. Jest to brak odporności na coraz szybsze zmiany. Zmiany zarówno technologiczne, jak i czysto psychologiczne.</p>



<p>Ludzie startujący swoje biznesy w czasach hossy nie są kompletnie przygotowani na zmiany rynkowe czy naturalne cykle w gospodarce. Lata 90-te to fala praktycznie ciągłej prosperity w każdym niemal biznesie. Wielkie braki na rynku, tania siła robocza, polska kreatywność i umiejętność logicznego łączenia faktów w okazje biznesowe, spowodowała, że nagle każdy chce i zaczyna być biznesmenem. Właściwie za co się nie weźmiesz, zamienia się to w złoto. Począwszy od fali bezinwestycyjnych pomysłów na start swojej firmy bycie agentem ubezpieczeniowym, sprzedaż bezpośrednia, network marketing, drobne sklepy czy usługi. Punkty gastronomiczne, czy nowe branże jak np. telefonia komórkowa, dały szansę na zaistnienie nowym pokoIeniom przedsiębiorców.</p>



<p>A tu, mijają lata 90-te,  następują rynkowe korekty, przychodzą jakieś zmiany przyzwyczajeń zakupowych lub zmiany w technologii. I człowiek przyzwyczajony do ciągłego pasma nieustających sukcesów, załamuje się gdy jego firma trafia na pierwsze poważniejsze przeszkody. Podobnie jak inwestor który wszedł na rynek w dobie hossy, nie spodziewa się zmian warunków rynkowych. Może i o nich słyszał, ale przecież jego to nie dotknie. &nbsp;A jak wiemy, fortuna kołem się toczy i regularnie warunki się zmieniają. Człowiek nieznający czasów dekoniunktury, nie potrafi się odnaleźć się w nowych (specjalnie nie pisze gorszych) warunkach. Tak to firmy upadają, a rynek przejmuje konkurencja. </p>



<p>Bardzo ciekawy przykład mamy w centrach miast. Na przykład ulica Lipowa w Białymstoku. Na tej samej ulicy: w lata 90-te dominują sklepy, lata 2000-ne to banki, a po 2010 same restauracje i ogródki piwne. Jedna ulica kilka całkowitych zwrotów akcji. I ci którzy przespali te zmiany lądują z pustym portfelem. Podobnie właściciele najróżniejszych sklepów którzy zignorowali masową i nieodwracalną migrację klienta do internetu. Ta nieelastyczność i sztywność w myśleniu to także jest pokłosie złotodajnych, ale przemijających czasów lat 90-tych.</p>



<p>Szerzej o moich przygodach na stronie <a href="https://kasjanski.pl/zaczynamy-przedsiebiorczosc/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">https://kasjanski.pl/zaczynamy-przedsiebiorczosc/</a></p>



<h4 class="wp-block-heading">„To se ne vrati, pane Havranek” – I dobrze.</h4>



<p>Tytułowe zdanie z kultowego czechosłowackiego (tak, było kiedyś takie państwo) serialu „Nemocnice na kraji města” pasuje jak ulał do czasów startu polskiego kapitalizmu lat 90-tych. Nie ma co tak tęsknić do lat minionych bo już minęły i kropka. Było fajnie, było ciekawie, czasem strasznie, ale było. Było i minęło.</p>



<p>I marzy mi się, abyśmy umieli wyciągać wnioski z przeszłości. Aby nigdy samemu sobie nie powiedzieć zdania z cytowanego powyżej filmu. Zdania które wypowiedział doktor Strossmayer: „Gdyby głupota miała skrzydła, latałaby pani jak gołębica”. Uczmy się na historii, ale jej nie powtarzajmy.</p>



<div class="wp-block-image"><figure class="aligncenter size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="799" height="533" src="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-lata-90-te-8.jpeg" alt="Kasjanski.pl Blog o przedsiębiorczości Cepeliada  Gołębica" class="wp-image-2520" srcset="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-lata-90-te-8.jpeg 799w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-lata-90-te-8-300x200.jpeg 300w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-lata-90-te-8-768x512.jpeg 768w" sizes="(max-width: 799px) 100vw, 799px" /><figcaption>„Gdyby głupota miała skrzydła, latałaby pani jak gołębica” <br>Photo by&nbsp;<a href="https://foter.co/a6/9daf17">LB Photo.</a>&nbsp;on&nbsp;<a href="http://Foter.com">Foter.com</a></figcaption></figure></div>



<p>To co od tamtych czasów bardzo się poprawiło, to uznanie roli kobiety jako przedsiębiorcy. O roli wspaniałych kobiet przedsiębiorczych piszę <a href="https://kasjanski.pl/kobieta-przedsiebiorcza-byc/">tutaj</a>.</p>
<p>Artykuł <a href="https://kasjanski.pl/cepeliada-lata-90-te/">Cepeliada, lata 90-te.</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kasjanski.pl">Kasjanski.pl</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kasjanski.pl/cepeliada-lata-90-te/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2506</post-id>	</item>
	</channel>
</rss>
