<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Archiwa: rodzina - Kasjanski.pl</title>
	<atom:link href="https://kasjanski.pl/tag/rodzina/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kasjanski.pl/tag/rodzina/</link>
	<description>&#124; PRZEDSIĘBIORCZOŚĆ TO NASTAWIENIE &#124;</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Feb 2024 10:25:13 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/03/cropped-blog-logo-fix-75x75.png</url>
	<title>Archiwa: rodzina - Kasjanski.pl</title>
	<link>https://kasjanski.pl/tag/rodzina/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
<site xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">190599604</site>	<item>
		<title>„Chytry Dymitry”, czyli rzetelność  przedsiębiorcy. Szybkie biznesowe strzały czy może jednak firma na pokolenia?</title>
		<link>https://kasjanski.pl/chytry-dymitry-czyli-rzetelnosc-przedsiebiorcy/</link>
					<comments>https://kasjanski.pl/chytry-dymitry-czyli-rzetelnosc-przedsiebiorcy/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz Kasjański]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 29 Sep 2021 15:20:09 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biznes]]></category>
		<category><![CDATA[Nastawienie]]></category>
		<category><![CDATA[Osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[biznes]]></category>
		<category><![CDATA[odwaga]]></category>
		<category><![CDATA[przedsiębiorczość]]></category>
		<category><![CDATA[rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[rzetelność]]></category>
		<category><![CDATA[uczciwość]]></category>
		<category><![CDATA[wiarygodność]]></category>
		<category><![CDATA[wygrał-wygrał]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kasjanski.pl/?p=2575</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wakacje, wakacje i po wakacjach. Właśnie wróciliśmy ze wspaniałych dwóch (prawie) tygodni w Grecji z przyjaciółmi i od razu ręce mi się wyrywają do napisania powakacyjnych wniosków. Wniosków z tego wyjazdu mam wiele, a do tego takich, które samego mnie bardzo zaskoczyły. Jedne dotyczą odkrycia fizjologii naszych organizmów, inne są typowo biznesowe. Takie magiczne słowo rzetelność. Pierwsze to nieoczekiwane odkrycie, że wraz z Dorotką jesteśmy jednak stworzeniami w pełni fotowoltaicznymi. To takie modne ostatnio słowo doskonale pasuje do opisu naszego zachowania w kolejnym już wrześniu.&#160; Wrzesień nadchodzi i my hyc! i do Grecji. My fotowoltaiczni. Wychodzi na to, że jesteśmy napędzani słońcem, szczególnie wtedy, gdy na ukochanym Podlasiu leje i jest po prostu zimno. Chyba wrzesień i marzec to takie specjalne miesiące na przełomie pór roku, w których musimy się doładowywać fotowoltaicznie słoneczkiem, a to na Florydzie a to w Grecji. I marzec świetnie nadaje się do odwiedzin „Florci” a wrzesień idealny jest na wyjazd do Grecji. I na tym ostatnim wygrzewaniu kuperków odwiedziliśmy tzw. „Laiki” czyli miejscowy lokalny targ warzywny. W naszym miasteczku odbywa się w poniedziałki. To co było tam uderzające, to swoisty system miar i wag. Fakt, oczywiście każdy sprzedawca miał wagę i nawet jej używał. Wrzucał nasze bakłażany czy inne ociekające sokiem brzoskwinie na wagę, ale za każdym razem liczył i mnożył w pełnych kilogramach, 1, 2, 3 razy cena za kilogram. I przy tym wiadomo, turysta dziś jest a jutro go nie ma. Miałem zabawę, aby uchwycić ten szybki moment wrzucenia towaru na wagę i dopatrzeć się ile to dokładnie waży. Raz mi się udało. Na wadze było chyba z 1,60 kg. Przystojny Grek, z uśmiechem na ustach liczy 2 kg. I aby jeszcze nas odprawić w dobrych nastrojach, dorzuca „od siebie” po 1-2 sztuki owocu, aby wyglądać hojnie i elegancko. Dorzucił może do tych 1,80 kg, a klient szczęśliwy i dziękuję po stokroć w obcym dla siebie języku. Taka lokalna kupiecka rzetelność. Przypomina mi się takie podlaskie powiedzenie. Jak to na Podlasiu przeważnie bywa, powiedzenie pogranicza kultur, języków i mentalności. Brzmi ono “Chytry Dymitry, no Wania toże nie durak” co na nasze w wolnym tłumaczeniu brzmi: „Chytry Dymitr, ale Janek też nie jest głupi”. Mówi ono o takiej ciekawej cesze ludzi zaradnych albo nawet “nad-zaradnych” jaką jest chytrość.&#160; Tutaj świetnie pasuje wyjaśnienie, które stosuje na wykładach moja żona Dorota, na temat różnic pomiędzy sprytem a chytrością. Dorota zawsze opisuje te dwa zjawiska prostym zdaniem: Spryt wynika z inteligencji, a chytrość z głupoty. Ja widzę tu bardzo wiele odniesień do naszej codzienności biznesowej. Popatrzmy na często spotykaną niespójność założeń, oczekiwań i działań. Ludzie bardzo często inwestują ogromny wysiłek, nieprzespane noce, nieprzeliczone zasoby, szczególnie finansowe, aby ich wymarzona firma wystartowała i działała sprawnie. Bardzo często obok niezwykłych obciążeń finansów rodziny, hipotek i podpisanych w banku weksli, przypłacają to ceną dysfunkcyjnych rodzin czy małżeństw. Wiadomo, każdy z nas ma 24 godziny na dobę, więc czas włożony w firmę nie może być jednocześnie zainwestowany w rodzinę. Na temat rodzinnej przedsiębiorczości, robienia biznesu przez małżeństwa piszę tutaj. Prosty rachunek zysków i strat. Czyli, z jednej strony mamy zaangażowane maksimum środków, postawione na szalę ryzyko bankructwa rodziny i często wypracowany wcześniej lub odziedziczony majątek. Z drugiej strony poprzez brak kupieckiej rzetelności ryzykujemy wszytko. Czyli patrząc na to z pewnej odległości, suma ryzyka, zobowiązań i poświęceń jest jak najbardziej długofalowa. I to przy hipotekach i kredytach liczona dekadami a nie latami. Na temat odwagi w życiu przedsiębiorcy piszę TUTAJ. Zdarza się, że właściciel danej firmy robi ruchy, wchodzi w interesy, dokonuje zakupów absolutnie obliczonych na krótki szybki i “łatwy” zarobek. Jeżeli ma być łatwy, to pewnie kosztem klienta lub kontrahenta. Jakby można było pogodzić krótkoterminowe, czasem jednorazowe zyski z długoterminowym ryzykiem i ceną liczoną w rozwodach, zaprzepaszczonych relacjach z dziećmi czy utratą zdrowia. Jakoś tak mi się to nie spina w żadną całość.&#160; Chcę wetknąć kij w mrowisko i zapytać: Czy to ma sens? Czy przypadkiem nie warto byłoby przemyśleć porządek naszych priorytetów i naszych motywacji. Oczywiście niezbędne jest być przedsiębiorczym i nie unikać okazji, ale jednocześnie jak ognia wystrzegać się “łatwych”, “szybkich deal-i” czyli tzw. złotych strzałów w biznesie. Takich działań, które mogą zszargać reputację i niekoniecznie przynieść upragniony zysk. Może zbyt wiele oczekuję, ale mam w pamięci wszystkie moje transakcje w których jako klient, czyli płatnik otrzymałem za swoje ciężko zarobione pieniądze co najmniej tyle ile oczekiwałem. Takie firmy, takich ludzi się pamięta. To właśnie jest reputacja, która zaprocentuje. Często gdy nie wciśniemy na siłę, a nawet odradzamy szkodliwy zakup, klient wraca i dokona ogromnych zakupów ponieważ poczuł się uczciwie potraktowany. Jednocześnie pamiętam wszystkich moich kontrahentów, którym nie zależało na długofalowym zysku, tylko na tym maksymalnym, ale przez to jednorazowym zarobku. Często sami „post factum” mówimy do siebie: nie wszystko złoto co się świeci. Wśród moich znajomych często pojawia się to czy inne nazwisko w kontekście: -Z nim/nią interesy?&#160; &#8211; Przenigdy. Popatrzmy, jak działa system ocen i opinii w dzisiejszym handlu internetowym. Tak, zgadza się, masz rację, że często ten system jest nieudolny. Opłacone trolle wypisują opinie pochlebne o firmie zamawiającej taką opinię i paszkwile pisane pod zamówienie, aby zniszczyć, oczernić konkurencję. Chcę zwrócić jedynie uwagę na zmianę mentalności klienta internetowego w porównaniu do klienta stacjonarnego. Dzisiaj, szczególnie w dobie lockdown-ów, nasze zakupy online zastępują zakupy offline. Kupując na odległość musimy jakoś wyrobić sobie opinie w którym sklepie zamienić nasze pieniądze na towar czy usługę. I tu zadajmy sobie pytanie: czy szybki, łatwy zarobek na już, nie zabierze nam możliwości na przyszłość? Pamiętajmy, że z internetu nic nie znika na zawsze. Tutaj wielu z Was powie, że zmiany w dzisiejszym świecie zachodzą tak szybko. Szczególnie w biznesie online zmiany prześcigają możliwości percepcji właściciela firmy czy inwestora. Czy to jest rzeczywiście prawda w przypadku Twojej firmy? Czy to przypadkiem nie jest tak, że twój klient podobnie jak ty, woli kupić u kogoś kogo zna z poprzednich udanych transakcji i po prostu nie chce ryzykować? Zapytasz więc czy mam prawo o tym tak jasno pisać? Myślę, że tak. Moich dwóch największych i najdłużej z nami współdziałających klientów, współpracuje z naszą rodzinną firmą ponad 20 lat. Do tego łączą nas bardzo przyjacielskie i już dawno pozabiznesowe relacje. Gdy pojawiły się problemy zdrowotne, jak to w każdej rodzinie, nasz najlepszy klient sam zorganizował i zaproponował pomoc i okazał troskę. Do tego zarobiliśmy wspólnie przez dekady całkiem przyjemne sumy. Taki wymarzony układ: wygrał-wygrał. Wygrał-wygrał. Mam nadzieję, że może ten przykład pomoże niektórym uwierzyć, że prawdziwe pieniądze biorą się z zaufania i dobrych relacji. Pamiętam film dokumentalny o handlu diamentami w belgijskiej Antwerpii. Odbywa się to wewnątrz bardzo hermetycznej społeczności tamtejszych jubilerów. Dzieje się to w grupie naszych „starszych braci w wierze” czyli w diasporze żydowskiej. Wniosek wynikający z filmu był bardzo prosty. Przy tak dużych kwotach nie wymaga się jakiś skomplikowanych umów. Wystarczy, że ktoś cieszący się zaufaniem poręczy za Ciebie, że jesteś uczciwy. Tam to jest ważniejsze niż reklama. Na koniec, ciśnie mi się takie porównanie pomiędzy sprytnym, przedsiębiorczym a chytrym i chciwym: „niektórym monety na dzisiaj tak dokładnie zasłaniają oczy, że nie widzą banknotów na jutro”</p>
<p>Artykuł <a href="https://kasjanski.pl/chytry-dymitry-czyli-rzetelnosc-przedsiebiorcy/">„Chytry Dymitry”, czyli rzetelność  przedsiębiorcy. Szybkie biznesowe strzały czy może jednak firma na pokolenia?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kasjanski.pl">Kasjanski.pl</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Wakacje, wakacje i po wakacjach. Właśnie wróciliśmy ze wspaniałych dwóch (prawie) tygodni w Grecji z przyjaciółmi i od razu ręce mi się wyrywają do napisania powakacyjnych wniosków. Wniosków z tego wyjazdu mam wiele, a do tego takich, które samego mnie bardzo zaskoczyły. Jedne dotyczą odkrycia fizjologii naszych organizmów, inne są typowo biznesowe. Takie magiczne słowo rzetelność.</p>



<p>Pierwsze to nieoczekiwane odkrycie, że wraz z Dorotką jesteśmy jednak stworzeniami w pełni fotowoltaicznymi. To takie modne ostatnio słowo doskonale pasuje do opisu naszego zachowania w kolejnym już wrześniu.&nbsp; Wrzesień nadchodzi i my hyc! i do Grecji. </p>



<p> </p>



<div class="wp-block-image"><figure class="aligncenter size-large is-resized"><img decoding="async" src="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/09/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-chytry-dymitry-rzetelnosc-2-1024x768.jpeg" alt="" class="wp-image-2578" width="800" srcset="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/09/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-chytry-dymitry-rzetelnosc-2-1024x768.jpeg 1024w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/09/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-chytry-dymitry-rzetelnosc-2-300x225.jpeg 300w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/09/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-chytry-dymitry-rzetelnosc-2-768x576.jpeg 768w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/09/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-chytry-dymitry-rzetelnosc-2-1536x1152.jpeg 1536w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/09/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-chytry-dymitry-rzetelnosc-2-2048x1536.jpeg 2048w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/09/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-chytry-dymitry-rzetelnosc-2-1140x855.jpeg 1140w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption>Wrześniowa Grecja &#8211; wyspa Aegina. Foto Tomasz Kasjański</figcaption></figure></div>



<h4 class="wp-block-heading">My fotowoltaiczni.</h4>



<p>Wychodzi na to, że jesteśmy napędzani słońcem, szczególnie wtedy, gdy na ukochanym Podlasiu leje i jest po prostu zimno. Chyba wrzesień i marzec to takie specjalne miesiące na przełomie pór roku, w których musimy się doładowywać fotowoltaicznie słoneczkiem, a to na Florydzie a to w Grecji. I marzec świetnie nadaje się do odwiedzin „Florci” a wrzesień idealny jest na wyjazd do Grecji.</p>



<p>I na tym ostatnim wygrzewaniu kuperków odwiedziliśmy tzw. „Laiki” czyli miejscowy lokalny targ warzywny. W naszym miasteczku odbywa się w poniedziałki. </p>



<p> </p>



<div class="wp-block-image"><figure class="aligncenter size-large is-resized"><img fetchpriority="high" decoding="async" src="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/09/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-chytry-dymitry-rzetelnosc-3-1024x768.jpeg" alt="" class="wp-image-2580" width="800" height="562"/><figcaption>Laiki czyli poniedziałkowy targ w Saronidzie. Foto Tomasz Kasjański</figcaption></figure></div>



<p>To co było tam uderzające, to swoisty system miar i wag. Fakt, oczywiście każdy sprzedawca miał wagę i nawet jej używał. Wrzucał nasze bakłażany czy inne ociekające sokiem brzoskwinie na wagę, ale za każdym razem liczył i mnożył w pełnych kilogramach, 1, 2, 3 razy cena za kilogram. I przy tym wiadomo, turysta dziś jest a jutro go nie ma. Miałem zabawę, aby uchwycić ten szybki moment wrzucenia towaru na wagę i dopatrzeć się ile to dokładnie waży. Raz mi się udało. Na wadze było chyba z 1,60 kg. Przystojny Grek, z uśmiechem na ustach liczy 2 kg. I aby jeszcze nas odprawić w dobrych nastrojach, dorzuca „od siebie” po 1-2 sztuki owocu, aby wyglądać hojnie i elegancko. Dorzucił może do tych 1,80 kg, a klient szczęśliwy i dziękuję po stokroć w obcym dla siebie języku. Taka lokalna kupiecka rzetelność.</p>



<p> </p>



<div class="wp-block-image"><figure class="aligncenter size-large is-resized"><img decoding="async" src="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/09/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-chytry-dymitry-rzetelnosc-4-768x1024.jpeg" alt="" class="wp-image-2581" width="800" srcset="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/09/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-chytry-dymitry-rzetelnosc-4-768x1024.jpeg 768w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/09/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-chytry-dymitry-rzetelnosc-4-225x300.jpeg 225w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/09/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-chytry-dymitry-rzetelnosc-4-1152x1536.jpeg 1152w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/09/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-chytry-dymitry-rzetelnosc-4-1536x2048.jpeg 1536w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/09/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-chytry-dymitry-rzetelnosc-4-1140x1520.jpeg 1140w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/09/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-chytry-dymitry-rzetelnosc-4-scaled.jpeg 1920w" sizes="(max-width: 768px) 100vw, 768px" /><figcaption>Oliwki, oliweczki. A najlepsze to te z Kalamaty. Foto Tomasz Kasjański</figcaption></figure></div>



<h4 class="wp-block-heading">Przypomina mi się takie podlaskie powiedzenie.</h4>



<p>Jak to na Podlasiu przeważnie bywa, powiedzenie pogranicza kultur, języków i mentalności. </p>



<p>Brzmi ono “<em>Chytry Dymitry, no Wania toże nie durak</em>” co na nasze w wolnym tłumaczeniu brzmi: „<em>Chytry Dymitr, ale Janek też nie jest głupi</em>”. Mówi ono o takiej ciekawej cesze ludzi zaradnych albo nawet “nad-zaradnych” jaką jest chytrość.&nbsp; Tutaj świetnie pasuje wyjaśnienie, które stosuje na wykładach moja żona Dorota, na temat różnic pomiędzy sprytem a chytrością. Dorota zawsze opisuje te dwa zjawiska prostym zdaniem: Spryt wynika z inteligencji, a chytrość z głupoty. Ja widzę tu bardzo wiele odniesień do naszej codzienności biznesowej.</p>



<p>Popatrzmy na często spotykaną niespójność założeń, oczekiwań i działań. Ludzie bardzo często inwestują ogromny wysiłek, nieprzespane noce, nieprzeliczone zasoby, szczególnie finansowe, aby ich wymarzona firma wystartowała i działała sprawnie. Bardzo często obok niezwykłych obciążeń finansów rodziny, hipotek i podpisanych w banku weksli, przypłacają to ceną dysfunkcyjnych rodzin czy małżeństw. Wiadomo, każdy z nas ma 24 godziny na dobę, więc czas włożony w firmę nie może być jednocześnie zainwestowany w rodzinę. </p>



<p>Na temat rodzinnej przedsiębiorczości, robienia biznesu przez małżeństwa piszę <a href="https://kasjanski.pl/razem-czy-osobno-robic-cos-wspolnie-z-zona-mezem-a-moze-wspolna-firma-zebranie-zarzadu/">tutaj</a>.</p>



<p> </p>



<div class="wp-block-image"><figure class="aligncenter size-full is-resized"><img decoding="async" src="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/09/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-chytry-dymitry-rzetelnosc-7.jpeg" alt="" class="wp-image-2586" width="800" srcset="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/09/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-chytry-dymitry-rzetelnosc-7.jpeg 799w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/09/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-chytry-dymitry-rzetelnosc-7-300x213.jpeg 300w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/09/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-chytry-dymitry-rzetelnosc-7-768x545.jpeg 768w" sizes="(max-width: 799px) 100vw, 799px" /><figcaption>Najważniejsza inwestycja &#8211; rodzina / Photo by <a href="https://foter.co/a7/2e9fb5">San Diego Shooter</a> on <a href="https://foter.com/re9/6138dc">Foter</a> /</figcaption></figure></div>



<h4 class="wp-block-heading">Prosty rachunek zysków i strat.</h4>



<p>Czyli, z jednej strony mamy zaangażowane maksimum środków, postawione na szalę ryzyko bankructwa rodziny i często wypracowany wcześniej lub odziedziczony majątek. Z drugiej strony poprzez brak kupieckiej rzetelności ryzykujemy wszytko. Czyli patrząc na to z pewnej odległości, suma ryzyka, zobowiązań i poświęceń jest jak najbardziej długofalowa. I to przy hipotekach i kredytach liczona dekadami a nie latami. Na temat odwagi w życiu przedsiębiorcy piszę <a href="https://kasjanski.pl/odwaga-czy-strach/"><span class="has-inline-color has-vivid-red-color">TUTAJ</span></a>.</p>



<p>Zdarza się, że właściciel danej firmy robi ruchy, wchodzi w interesy, dokonuje zakupów absolutnie obliczonych na krótki szybki i “łatwy” zarobek. Jeżeli ma być łatwy, to pewnie kosztem klienta lub kontrahenta. Jakby można było pogodzić krótkoterminowe, czasem jednorazowe zyski z długoterminowym ryzykiem i ceną liczoną w rozwodach, zaprzepaszczonych relacjach z dziećmi czy utratą zdrowia. Jakoś tak mi się to nie spina w żadną całość.&nbsp;</p>



<h4 class="wp-block-heading">Chcę wetknąć kij w mrowisko i zapytać: Czy to ma sens?</h4>



<p>Czy przypadkiem nie warto byłoby przemyśleć porządek naszych priorytetów i naszych motywacji. Oczywiście niezbędne jest być przedsiębiorczym i nie unikać okazji, ale jednocześnie jak ognia wystrzegać się “łatwych”, “szybkich deal-i” czyli tzw. złotych strzałów w biznesie. Takich działań, które mogą zszargać reputację i niekoniecznie przynieść upragniony zysk.</p>



<p>Może zbyt wiele oczekuję, ale mam w pamięci wszystkie moje transakcje w których jako klient, czyli płatnik otrzymałem za swoje ciężko zarobione pieniądze co najmniej tyle ile oczekiwałem. Takie firmy, takich ludzi się pamięta. To właśnie jest reputacja, która zaprocentuje. Często gdy nie wciśniemy na siłę, a nawet odradzamy szkodliwy zakup, klient wraca i dokona ogromnych zakupów ponieważ poczuł się uczciwie potraktowany.</p>



<p>Jednocześnie pamiętam wszystkich moich kontrahentów, którym nie zależało na długofalowym zysku, tylko na tym maksymalnym, ale przez to jednorazowym zarobku. Często sami „post factum” mówimy do siebie: nie wszystko złoto co się świeci. Wśród moich znajomych często pojawia się to czy inne nazwisko w kontekście:</p>



<p>-Z nim/nią interesy?&nbsp; &#8211; Przenigdy.</p>



<h4 class="wp-block-heading">Popatrzmy, jak działa system ocen i opinii w dzisiejszym handlu internetowym. </h4>



<p>Tak, zgadza się, masz rację, że często ten system jest nieudolny. Opłacone trolle wypisują opinie pochlebne o firmie zamawiającej taką opinię i paszkwile pisane pod zamówienie, aby zniszczyć, oczernić konkurencję. Chcę zwrócić jedynie uwagę na zmianę mentalności klienta internetowego w porównaniu do klienta stacjonarnego. Dzisiaj, szczególnie w dobie lockdown-ów, nasze zakupy online zastępują zakupy offline. Kupując na odległość musimy jakoś wyrobić sobie opinie w którym sklepie zamienić nasze pieniądze na towar czy usługę.</p>



<p>I tu zadajmy sobie pytanie: czy szybki, łatwy zarobek na już, nie zabierze nam możliwości na przyszłość? Pamiętajmy, że z internetu nic nie znika na zawsze.</p>



<p>Tutaj wielu z Was powie, że zmiany w dzisiejszym świecie zachodzą tak szybko. Szczególnie w biznesie online zmiany prześcigają możliwości percepcji właściciela firmy czy inwestora. Czy to jest rzeczywiście prawda w przypadku Twojej firmy? Czy to przypadkiem nie jest tak, że twój klient podobnie jak ty, woli kupić u kogoś kogo zna z poprzednich udanych transakcji i po prostu nie chce ryzykować?</p>



<p>Zapytasz więc czy mam prawo o tym tak jasno pisać? Myślę, że tak. Moich dwóch największych i najdłużej z nami współdziałających klientów, współpracuje z naszą rodzinną firmą ponad 20 lat. Do tego łączą nas bardzo przyjacielskie i już dawno pozabiznesowe relacje. Gdy pojawiły się problemy zdrowotne, jak to w każdej rodzinie, nasz najlepszy klient sam zorganizował i zaproponował pomoc i okazał troskę. Do tego zarobiliśmy wspólnie przez dekady całkiem przyjemne sumy. Taki wymarzony układ: wygrał-wygrał.</p>



<p> </p>



<h4 class="wp-block-heading">Wygrał-wygrał.</h4>



<p>Mam nadzieję, że może ten przykład pomoże niektórym uwierzyć, że prawdziwe pieniądze biorą się z zaufania i dobrych relacji. Pamiętam film dokumentalny o handlu diamentami w belgijskiej Antwerpii.</p>



<p> Odbywa się to wewnątrz bardzo hermetycznej społeczności tamtejszych jubilerów. Dzieje się to w grupie naszych „starszych braci w wierze” czyli w diasporze żydowskiej. Wniosek wynikający z filmu był bardzo prosty. Przy tak dużych kwotach nie wymaga się jakiś skomplikowanych umów. Wystarczy, że ktoś cieszący się zaufaniem poręczy za Ciebie, że jesteś uczciwy. Tam to jest ważniejsze niż reklama.</p>



<div class="wp-block-image"><figure class="aligncenter size-large is-resized"><img decoding="async" src="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/09/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-chytry-dymitry-rzetelnosc-6-1024x664.png" alt="" class="wp-image-2583" width="800" srcset="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/09/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-chytry-dymitry-rzetelnosc-6-1024x664.png 1024w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/09/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-chytry-dymitry-rzetelnosc-6-300x194.png 300w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/09/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-chytry-dymitry-rzetelnosc-6-768x498.png 768w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/09/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-chytry-dymitry-rzetelnosc-6-1536x995.png 1536w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/09/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-chytry-dymitry-rzetelnosc-6-2048x1327.png 2048w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/09/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-chytry-dymitry-rzetelnosc-6-1140x739.png 1140w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption>Taki kawałek węgla, tylko trochę wartościowy.</figcaption></figure></div>



<p><strong>Na koniec, ciśnie mi się takie porównanie pomiędzy sprytnym, przedsiębiorczym a chytrym i chciwym: „niektórym monety na dzisiaj tak dokładnie zasłaniają oczy, że nie widzą banknotów na jutro”</strong></p>



<p></p>
<p>Artykuł <a href="https://kasjanski.pl/chytry-dymitry-czyli-rzetelnosc-przedsiebiorcy/">„Chytry Dymitry”, czyli rzetelność  przedsiębiorcy. Szybkie biznesowe strzały czy może jednak firma na pokolenia?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kasjanski.pl">Kasjanski.pl</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kasjanski.pl/chytry-dymitry-czyli-rzetelnosc-przedsiebiorcy/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>4</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2575</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Kobietą przedsiębiorczą być. I to na przełomie XIX i XX wieku? A jak jest dzisiaj?</title>
		<link>https://kasjanski.pl/kobieta-przedsiebiorcza-byc/</link>
					<comments>https://kasjanski.pl/kobieta-przedsiebiorcza-byc/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz Kasjański]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 26 Jun 2021 17:10:50 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Historia biznesu]]></category>
		<category><![CDATA[Nastawienie]]></category>
		<category><![CDATA[Osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[ambicja]]></category>
		<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[inicjatywa]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta przedsiębiorcza]]></category>
		<category><![CDATA[odwaga]]></category>
		<category><![CDATA[przedsiębiorczość]]></category>
		<category><![CDATA[rodzina]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kasjanski.pl/?p=2543</guid>

					<description><![CDATA[<p>Od audiobooka, poprzez plan zwiedzania zamków, do niemieckiego wzoru kobiety 3K. Niby przypadek. Podczas poszukiwania atrakcji KO (kulturalno-oświatowych) przed kolejnym pożytecznym wyjazdem na Dolny Śląsk, Dorotka natrafiła na historię Śląskiego Kopciuszka. Ta bardzo przedsiębiorcza kobieta miała ciekawą historię którą przedstawię poniżej. Jednak zanim to zrobię, chcę zauważyć, że dziś, na początku XXI wieku, pozycja kobiet przedsiębiorczych w polskim społeczeństwie nadal nie jest łatwa. Mam wrażenie, że pokutuje w naszym narodzie cały wachlarz nieprawdziwych uogólnień, prezentowanych zarówno przez tradycjonalistów jak i „awangardowców”. Temat roli jaką „powinniśmy” grać według opinii innych ludzi, najczęściej jest wypadkową ich kompleksów, mód głoszonych przez media społecznościowe tzw. głównego nurtu, czy chociażby kiepskich wzorców rodzinnych naszych recenzentów. Popatrzmy, ile my sami mamy blokad i paradygmatów na ten temat. Z jednej strony pokutuje staroniemiecki wzorzec kobiety idealnej, opisanej skrótem 3K: Kinder, Küche, Kirche, co po naszemu znaczy: Dzieci, Kuchnia, Kościół. W Polsce przedwojennej niektórzy tłumaczyli to na polskie 3K: Kościół, Kuchnia, Kołyska. Powojenne niemieckie społeczeństwo zamieniło to na bardziej nowoczesne 3K: Kinder, Küche, Karriere (czyli Dzieci, Kuchnia, Kariera). Mam wrażenie, że dzisiejsze 3K jest jeszcze bardziej skupione na karierze, a często nie ma tam miejsca na nic więcej. Jako, że nie mam w sobie za dużo z kobiety, nawet nie śmiem wypowiadać się, co bardziej, a co mniej mi się podoba. Mogę jedynie obserwować żonę oraz córkę i próbować wyciągać jakieś wnioski. Wiem, wiem, już niektórym ręce świerzbią, aby komentować mniej czy bardziej pochlebnie moje rozkminy, do czego zachęcam 😉 Na pogodzenie obu zwaśnionych opcji roli kobiety (jak to szpetnie brzmi &#8222;roli kobiety&#8221;) dodam, że niezależnie czy komuś się to podoba czy nie, trzymanie się obu skrajnych postaw, często generuje nieszczęścia u kobiet. Szczególnie, gdy my, swoimi ocenami wzmacniamy u kobiet chęć bycia akceptowanym, czy to przez „modnych i nowoczesnych” lub też przez „moralnych i właściwie wierzących”. Zostawmy każdemu wybór jego drogi a recenzujmy nasz własny. Nikt nie dał nam prawa do oceny! Dziewczyny, jestem szczęśliwy widząc jak walczycie z uporem o realizację Waszych decyzji. Mam nieodparte wrażenie, że szczególnie my, mężczyźni za mało adorujemy nasze Królowe, niezależnie od drogi jaką wybrały w życiu. Kurczaczki, a miało być o przedsiębiorczych kobietach 😉 Kawałek, a właściwie kawał historii. Tak więc, podczas planowania przyjemnego z pożytecznym, Dorotka natrafiła na pałac w Kopicach, a właściwie jego ruiny oraz na historię jego właścicielki, Joanny Gryzik von Schaffgotch Godula, czyli Śląskiego Kopciuszka. Opisze Wam po krótce jej historię. Warto wspomnieć, że ta przedsiębiorcza kobieta spełniała chyba wszystkie warianty „K”. Kobieta przedsiębiorcza, nawet rzekłbym bardzo, do tego kochająca i kochana żona, matka 4 dzieci, ochocza fundatorka domów dziecka i bardzo wielu kościołów. W telegraficznym skrócie, bo szczegóły są świetnie opisane w książkach. Ślązaczka, trzylatka, z bardzo, ale to bardzo biednej rodziny zostaje zaadoptowana przez jednego z najbogatszych przemysłowców Europy tamtych czasów. Karol Godula to fundament całego przemysłu na Górnym Śląsku a jednocześnie bezdzietny i oszpecony w młodości samotnik. Zachwycony jest Joanną, a szczególnie tym, że nie zwraca uwagi na jego oszpeconą twarz i nawiązuje z Karolem iście dziecięco-rodzicielską relację. Ten zapisuje jej w testamencie cały majątek w wyniku czego sześciolatka staje się najbogatszym dzieckiem w połowie XIX wieku. Dalsza rodzina Karola nie otrzymawszy nic z jego majątku, postanawia wykorzystać paragraf testamentu. Testament w którym nieopatrznie zostawiono zapis, że po bezpotomnej śmierci Joanny, odziedziczony przez nią majątek przechodzi na dalszą rodzinę Karola. Na całe szczęście dwie próby otrucia sześciolatki nie powiodły się i kurator prawny Joanny, przyjaciel Karola schował ją w klasztorze we Wrocławiu sowicie płacąc za dyskrecję i edukację. Co ciekawe, ten szlachetny człowiek zadbał też o niespotykaną na ówczesną epokę, edukację panny w dziedzinie rachunkowości i zarządzania majątkiem. Tak więc, szczęśliwie wydana za mąż (w wieku 16 lat) dorasta do wieku zezwalającego jej samodzielnie zarządzać majątkiem (w wieku 23 lat dopiero). Wyobraź sobie, że w ciągu swojego życia pomnaża ona OŚMIOKROTNIE odziedziczone aktywa. Cała historia Joanny została błyskotliwie opisana &#160;przez Gabrielę Annę Kańtor w dwóch pozycjach: „Śląski Kopciuszek” i „Pani na Kopicach”. Zachęcam do lektury. My z radością wysłuchaliśmy audiobooka, co w drodze do Kopic dało nam niesamowitego „kopa” i rozbudziło ciekawość. Aspekt 1 &#8211; Kobietą być. Połowa XIX wieku, tradycyjne społeczeństwo Śląskie, gdzie od wieków role społeczne są ściśle określone. 99,99% przedsiębiorców, dyrektorów i zarządców fabryk, kopalń, hut czy majątków ziemskich to mężczyźni. A tu niespodziewanie Karol Godula (na nasze obecne parametry multimiliarder), świadomie zapisuje w spadku całą fortunę kobiecie (do tego 6-letniej wtedy) i prosi swojego przyjaciela o dopilnowanie, aby tak się stało. Przyjaciel, prawnik rodziny, wywiązuje się z powierzonego zadania znakomicie. Dba o należyte wykonanie spadku i tą młodą kobietę chroni przed chciwością spokrewnionych z przemysłowcem ewentualnych spadkobierców. Do czasu osiągnięcia pełni praw spadkowych przez Joannę, zarządza powierzonym majątkiem. Co istotne, nie idzie na łatwiznę i nie szuka szybkiego wybawienia od ciążących na nim obowiązków, np. przez scedowanie zadania zarządzania firmami na męża Joanny. Co ważne, przygotowuje dziewczynę do trudnej roli zarządcy całą gałęzią przemysłu Górnego Śląska. Zapewnienia jej odpowiednią edukację handlową, buchalteryjną oraz prawniczą. I nie zaniedbuje też edukacji w tej drugiej roli kobiety ówczesnego świata. Joanna otrzymuje edukację zarówno z zasad prowadzenia domu, macierzyństwa, dobrych manier, jak też języków obcych. W wyniku mądrości i ambicji, oba kierunki edukacji i wychowania, czyli zarządzania majątkiem i prowadzenia domu, nasz śląski kopciuszek nauczyła się wzorowo. Warto zauważyć, że Joanna, jak to byśmy ją dzisiaj określili &#8211; lider przez wielkie L &#8211; nie tylko podołała obowiązkom przemysłowca, ale co jest równie ważne, miała ambicje być kobietą szczęśliwą i spełnioną jako wspaniała żona i matka czwórki dzieci. Tak opisują Joannę jej współcześni. Ja osobiście bardzo podziwiam w tej postaci ambicję realizacji swoich zamierzeń na wszystkich płaszczyznach. Joanna nie zrobiła drogi na skróty, czyli prostego wyboru, co ważniejsze: kariera, czy szczęście rodzinne. Ona zgarnęła wszystko co było w zasięgu. Tak, wiem, że miała finansowe zaplecze. Zadaj sobie tylko pytanie: ile kobiet pod koniec XIX wieku miało zaplecze, ale nie było ani wybitnymi przemysłowcami, ani wspaniałymi żonami, ani troskliwymi matkami. Jak wcześniej napisałem, nie uważam siebie za sędziego co kto ma robić, co jest komu lepsze a co gorsze. Tym bardziej daleki jestem od uogólnień co do ról społecznych. Ja tylko podkreślam z lekkim przymrużeniem oka, że od zawsze jestem feministą, ale w moim pojęciu tego słowa. Bardzo podziwiam kobiety szczęśliwe, realizujące swoje ambicje, ale też i troskliwe, delikatne i empatyczne, po prostu kochające i kochane. Może też to ma związek z tym, że od ponad 25-ciu lat staram się dognać ideał: „happy wife, happy life” (szczęśliwa żona, szczęśliwe życie). Aspekt 2 – Profesjonalizm poprzez gruntowną, zawodową edukację. Nie wiem na ile Joanna w wieku sześciu lat zdawała sobie sprawę z ciążącej na niej odpowiedzialności. Biografowie wspominają jedynie, że będąc we Wrocławiu w zakonie, schowana przed krwiożerczymi spadkobiercami, uczyła się pilnie wszystkich „męskich” przedmiotów, których nie uczyła się żadna dziewczyna w jej wieku. To dało w przyszłości wspaniałe rezultaty. Joanna, kobieta przedsiębiorcza, potrafi unieść ciężar zarządzania koncernem przemysłowym po osiągnięciu wieku, w którym zapisy spadku zezwalały jej na samodzielne działanie w tej materii. Szczerze podziwiam, że młoda osoba, otoczona w klasztorze kobietami skupionymi na zupełnie innej sferze życia, potrafi latami zgłębiać tajniki księgowości i handlu. Do tego, po zamążpójściu, zostaje przez prawnego opiekuna zapraszana do rozmów biznesowych oraz poznawania procesu podejmowania decyzji w firmach. Nie uchyla się, nie przerzuca tego na męża jak to było wtedy w zwyczaju. Cierpliwie się uczy i chce poznać tajniki przemysłu. Po prostu zdaje sobie sprawę, że w tym świecie zdominowanym przez mężczyzn, jej wiedza i zaangażowanie muszą przewyższać konkurentów. Jej płeć w tamtym czasie nie była atutem. Nie zadowala się prostymi sztuczkami przekupek handlujących warzywem na straganie. Takie role najczęściej mogły w tych czasach zajmować kobiety w handlu. Nasza bohaterka, kobieta przedsiębiorcza wie, że w świecie biznesu takie proste sztuczki nie wystarczą i potrzebna jest rzetelna wiedza i profesjonalizm. Zapraszam przy okazji do mojego wpisu o czytaniu książek. Widzę oczami wyobraźni te pobłażliwe spojrzenia męskich kontrahentów czy konkurentów przy pierwszym kontakcie z Joanną. Widzę też zdziwienie, gdy zauważają, że w ciągle zmieniającym się świecie biznesu to ona, kobieta nieoczekiwanie dla nich, wygrywa. Aspekt 3 – wizjonerstwo. Zastanawiam się, jak silnym trzeba być, aby w tym w pełni zmaskulinizowanym świecie fabrykantów, pokusić się o realizację nowatorskich wizji. Nie zadowalać się jedynie zaistnieniem i przetrwaniem, ale wyznaczać standardy nie oglądając się za siebie. Zupełnie bez kompleksów. To piękne. Na temat odwagi w ujęciu przedsiębiorcy piszę TUTAJ. Próbuję oczami wyobraźni poczuć jak Joanna podziwiając nowatorskie spojrzenie i wyczucie biznesowe Karola Goduli, stawia sobie za cel równie ambitne posunięcia inwestycyjne, w stylu tych, jakie podejmował Karol Godula. Ma się wrażenie ciągłej komunikacji, wymiany idei pomiędzy nieżyjącym Karolem a jego spadkobierczynią. Miała taką chęć niezmarnowania tej jedynej w swoim rodzaju szansy jaką otrzymała. Nasza bohaterka, podążając niejako wzorem Karola, wprowadza w swoje firmy nowatorskie rozwiązania. Reaguje z wyprzedzeniem na nadchodzące czasy i nowe wyzwania. Pozawala swojej kobiecej intuicji podpowiadać i niejako wyprzedzić takie zimne, męskie, pragmatyczne myślenie. Wbrew obowiązującym wtedy zasadom, wprowadza do swoich kopalni, jako pierwsza w regionie maszyny parowe. Zastępuje tym katorżniczą pracę koni a jednocześnie łamie ówczesne, skostniałe schematy. Nie tylko myśli przyszłościowo, niejako w duchu działań Goduli, ale ma odwagę zaryzykować. Zaryzykować i wygrać. Jej profesjonalne przygotowanie, wizjonerstwo, odwaga dają rezultaty. Pomnaża otrzymany majątek ośmiokrotnie i to w czasach bardzo burzliwych zmian i zawirowań w przemyśle. Aspekt 4 – Kobieta z zasadami. Dbająca o ludzi, wierząca, wrażliwa dusza. Realizatorka zasady „Compassionate Capitalism”. Bardzo ciekawie wyglądają opisy podejścia Joanny do ludzi. Nie tylko do tych z górnej półki, ale co ważniejsze do górników, robotników, czy służby pałacowej. Może ma na to wpływ fakt, że pochodziła z biednej rodziny, może przykład Karola Goduli? Wiadomo z całą pewnością, że przez całe życie nie zapomniała o swoim pochodzeniu. Wspierała ludzi, którzy mieli w życiu o wiele mniej szczęścia od niej. Nie wywyższała się, a była uważana za opiekunkę słabszych i wykluczonych. Byli wraz z mężem fundatorami wielu domów dziecka, przytułków dla samotnych matek, zakładali przychodnie dla ludzi biednych. Ufundowali naście kościołów. I co ciekawe, Joanna stworzyła specjalny fundusz wypłacający posag dla niezamożnych panien umożliwiający zamążpójście w tamtych czasach. Nasza bohaterka, kobieta przedsiębiorcza – Joanna była niesłychanie szanowana przez swoje otoczenie. Było to szczególnie widoczne, gdy jej bardzo zdolny ogrodnik dostał propozycję objęcia posady głównego ogrodnika cesarskiego w pałacu Sanssouci w Poczdamie. To tak jakbyś został takim Lewandowskim ogrodnictwa w Cesartstwie Niemieckim. Taki ogrodnik z pozycją nr 1 w kraju. Ten ogrodnik z przywiązania i wdzięczności do Joanny oraz całej rodziny odrzucił tą propozycję i pozostał ogrodnikiem Shaffgotchów do końca życia. To chyba dobry przykład na to jak był traktowany przez Joannę. Przypominam, że czasy nie były sprzyjające zbytniemu zatroskaniu o pracownika, czasy rewolucji przemysłowej. To były czasy, gdzie nie znano idei Kapitalizmu Współczującego, a takie ludzkie podejście do personelu jakie prezentowała Joanna było całkowicie dla niej naturalne. Pracownicy swój wielki szacunek i wdzięczność za to jaką była Joanna, zademonstrowali przybywając tłumnie na jej pogrzeb. Były delegacje z wszystkich kopalń i hut, cała służba i pracownicy pałacu. Wieść głosi, że nie trzeba było nikogo namawiać na oddanie jej hołdu. Ileż znamy odwrotnych przykładów, gdy człowiek dokonawszy awansu społecznego zapomina o swoim starcie i patrzy na wszystkich z góry. To musiała być „babka z klasą”. Nie zapomniała o swoich śląskich korzeniach, rozmawiała z pracownikami po śląsku i nauczyła męża tego języka. Jej mąż też był &#8222;gościem na poziomie&#8221;. W ramach protestu przeciw Bismarckowskiej polityce Kulturkampf-u, zrzekł się stanowiska i zmienił partię polityczną którą chciał reprezentować, na partię przeciwną Bismarckowi. Oboje z Joanna bojkotowali idee wynaradawiania Ślązaków. Co by nie pisać na koniec smętnie. Chce uniknąć dzielenia się smutnymi wnioskami co z pałacem w Kopicach, tą niegdysiejszą perłą posiadłości na Opolszczyźnie zrobili ludzie napływowi oraz system słusznie miniony. Kto tam zajedzie ten sam oceni. Przykładem Śląskiego Kopciuszka chcę jedynie podkreślić mój zachwyt nad kobietami przedsiębiorczymi. Mam wrażenie, że dzisiaj nadal bycie przedsiębiorcą w spódnicy wymaga nie lada odwagi i hartu ducha. To połączenie walki na frontach: firmy i rodziny, łączenie interesów i jednocześnie zachowanie w sobie ciepła i empatii. Mamy w naszym kraju mnóstwo takich przykładów. Rozmawiam z wieloma kobietami startującymi ścieżkę kariery biznesowej, jak i kobietami sukcesu przez wielkie S. W obu przypadkach słyszę podobne idee....</p>
<p>Artykuł <a href="https://kasjanski.pl/kobieta-przedsiebiorcza-byc/">Kobietą przedsiębiorczą być. I to na przełomie XIX i XX wieku? A jak jest dzisiaj?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kasjanski.pl">Kasjanski.pl</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<h4 class="wp-block-heading">Od audiobooka, poprzez plan zwiedzania zamków, do niemieckiego wzoru kobiety 3K.</h4>



<p>Niby przypadek. Podczas poszukiwania atrakcji KO (kulturalno-oświatowych) przed kolejnym pożytecznym wyjazdem na Dolny Śląsk, Dorotka natrafiła na historię Śląskiego Kopciuszka. Ta bardzo przedsiębiorcza kobieta miała ciekawą historię którą przedstawię poniżej. Jednak zanim to zrobię, chcę zauważyć, że dziś, na początku XXI wieku, pozycja kobiet przedsiębiorczych w polskim społeczeństwie nadal nie jest łatwa. Mam wrażenie, że pokutuje w naszym narodzie cały wachlarz nieprawdziwych uogólnień, prezentowanych zarówno przez tradycjonalistów jak i „awangardowców”. Temat roli jaką „powinniśmy” grać według opinii innych ludzi, najczęściej jest wypadkową ich kompleksów, mód głoszonych przez media społecznościowe tzw. głównego nurtu, czy chociażby kiepskich wzorców rodzinnych naszych recenzentów. Popatrzmy, ile my sami mamy blokad i paradygmatów na ten temat. </p>



<p>Z jednej strony pokutuje staroniemiecki wzorzec kobiety idealnej, opisanej skrótem 3K: Kinder, Küche, Kirche, co po naszemu znaczy: Dzieci, Kuchnia, Kościół. W Polsce przedwojennej niektórzy tłumaczyli to na polskie 3K: Kościół, Kuchnia, Kołyska. Powojenne niemieckie społeczeństwo zamieniło to na bardziej nowoczesne 3K: Kinder, Küche, Karriere (czyli Dzieci, Kuchnia, Kariera). </p>



<p>Mam wrażenie, że dzisiejsze 3K jest jeszcze bardziej skupione na karierze, a często nie ma tam miejsca na nic więcej. Jako, że nie mam w sobie za dużo z kobiety, nawet nie śmiem wypowiadać się, co bardziej, a co mniej mi się podoba. Mogę jedynie obserwować żonę oraz córkę i próbować wyciągać jakieś wnioski. </p>



<p>Wiem, wiem, już niektórym ręce świerzbią, aby komentować mniej czy bardziej pochlebnie moje rozkminy, do czego zachęcam <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Na pogodzenie obu zwaśnionych opcji roli kobiety (jak to szpetnie brzmi &#8222;roli kobiety&#8221;) dodam, że niezależnie czy komuś się to podoba czy nie, trzymanie się obu skrajnych postaw, często generuje nieszczęścia u kobiet. Szczególnie, gdy my, swoimi ocenami wzmacniamy u kobiet chęć bycia akceptowanym, czy to przez „modnych i nowoczesnych” lub też przez „moralnych i właściwie wierzących”. Zostawmy każdemu wybór jego drogi a recenzujmy nasz własny. Nikt nie dał nam prawa do oceny! Dziewczyny, jestem szczęśliwy widząc jak walczycie z uporem o realizację Waszych decyzji.</p>



<p>Mam nieodparte wrażenie, że szczególnie my, mężczyźni za mało adorujemy nasze Królowe, niezależnie od drogi jaką wybrały w życiu. Kurczaczki, a miało być o przedsiębiorczych kobietach <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<h4 class="wp-block-heading">Kawałek, a właściwie kawał historii.</h4>



<p>Tak więc, podczas planowania przyjemnego z pożytecznym, Dorotka natrafiła na pałac w Kopicach, a właściwie jego ruiny oraz na historię jego właścicielki, Joanny Gryzik von Schaffgotch Godula, czyli Śląskiego Kopciuszka. Opisze Wam po krótce jej historię. Warto wspomnieć, że ta przedsiębiorcza kobieta spełniała chyba wszystkie warianty „K”. Kobieta przedsiębiorcza, nawet rzekłbym bardzo, do tego kochająca i kochana żona, matka 4 dzieci, ochocza fundatorka domów dziecka i bardzo wielu kościołów. W telegraficznym skrócie, bo szczegóły są świetnie opisane w książkach.</p>



<p>Ślązaczka, trzylatka, z bardzo, ale to bardzo biednej rodziny zostaje zaadoptowana przez jednego z najbogatszych przemysłowców Europy tamtych czasów. Karol Godula to fundament całego przemysłu na Górnym Śląsku a jednocześnie bezdzietny i oszpecony w młodości samotnik. Zachwycony jest Joanną, a szczególnie tym, że nie zwraca uwagi na jego oszpeconą twarz i nawiązuje z Karolem iście dziecięco-rodzicielską relację. Ten zapisuje jej w testamencie cały majątek w wyniku czego sześciolatka staje się najbogatszym dzieckiem w połowie XIX wieku. Dalsza rodzina Karola nie otrzymawszy nic z jego majątku, postanawia wykorzystać paragraf testamentu. Testament w którym nieopatrznie zostawiono zapis, że po bezpotomnej śmierci Joanny, odziedziczony przez nią majątek przechodzi na dalszą rodzinę Karola. </p>



<p>Na całe szczęście dwie próby otrucia sześciolatki nie powiodły się i kurator prawny Joanny, przyjaciel Karola schował ją w klasztorze we Wrocławiu sowicie płacąc za dyskrecję i edukację. Co ciekawe, ten szlachetny człowiek zadbał też o niespotykaną na ówczesną epokę, edukację panny w dziedzinie rachunkowości i zarządzania majątkiem. Tak więc, szczęśliwie wydana za mąż (w wieku 16 lat) dorasta do wieku zezwalającego jej samodzielnie zarządzać majątkiem (w wieku 23 lat dopiero). Wyobraź sobie, że w ciągu swojego życia pomnaża ona OŚMIOKROTNIE odziedziczone aktywa. Cała historia Joanny została błyskotliwie opisana &nbsp;przez <a href="https://lubimyczytac.pl/autor/139869/gabriela-anna-kantor">Gabrielę</a><a href="https://lubimyczytac.pl/autor/139869/gabriela-anna-kantor" rel="nofollow"> Annę Kańtor</a> w dwóch pozycjach: „Śląski Kopciuszek” i „Pani na Kopicach”. Zachęcam do lektury. My z radością wysłuchaliśmy audiobooka, co w drodze do Kopic dało nam niesamowitego „kopa” i rozbudziło ciekawość.</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img decoding="async" width="405" height="616" src="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/06/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-kobietą-przedsiębiorczą-być-2.jpg" alt="Kasjanski.pl Blog o Przedsiębiorczości Kobieta przedsiębiorcza - Joanna Schaffgotch" class="wp-image-2547" srcset="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/06/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-kobietą-przedsiębiorczą-być-2.jpg 405w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/06/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-kobietą-przedsiębiorczą-być-2-197x300.jpg 197w" sizes="(max-width: 405px) 100vw, 405px" /><figcaption class="wp-element-caption">Joanna von Schaffgotch Godula &#8211; foto by http://zycieipasje.net</figcaption></figure>
</div>


<p>  </p>



<h4 class="wp-block-heading">Aspekt 1 &#8211; Kobietą być.</h4>



<p>Połowa XIX wieku, tradycyjne społeczeństwo Śląskie, gdzie od wieków role społeczne są ściśle określone. 99,99% przedsiębiorców, dyrektorów i zarządców fabryk, kopalń, hut czy majątków ziemskich to mężczyźni. A tu niespodziewanie Karol Godula (na nasze obecne parametry multimiliarder), świadomie zapisuje w spadku całą fortunę kobiecie (do tego 6-letniej wtedy) i prosi swojego przyjaciela o dopilnowanie, aby tak się stało. </p>



<p>Przyjaciel, prawnik rodziny, wywiązuje się z powierzonego zadania znakomicie. Dba o należyte wykonanie spadku i tą młodą kobietę chroni przed chciwością spokrewnionych z przemysłowcem ewentualnych spadkobierców. Do czasu osiągnięcia pełni praw spadkowych przez Joannę, zarządza powierzonym majątkiem. Co istotne, nie idzie na łatwiznę i nie szuka szybkiego wybawienia od ciążących na nim obowiązków, np. przez scedowanie zadania zarządzania firmami na męża Joanny. Co ważne, przygotowuje dziewczynę do trudnej roli zarządcy całą gałęzią przemysłu Górnego Śląska. Zapewnienia jej odpowiednią edukację handlową, buchalteryjną oraz prawniczą. I nie zaniedbuje też edukacji w tej drugiej roli kobiety ówczesnego świata. Joanna otrzymuje edukację zarówno z zasad prowadzenia domu, macierzyństwa, dobrych manier, jak też języków obcych. W wyniku mądrości i ambicji, oba kierunki edukacji i wychowania, czyli zarządzania majątkiem i prowadzenia domu, nasz śląski kopciuszek nauczyła się wzorowo.</p>



<p>Warto zauważyć, że Joanna, jak to byśmy ją dzisiaj określili &#8211; lider przez wielkie L &#8211; nie tylko podołała obowiązkom przemysłowca, ale co jest równie ważne, miała ambicje być kobietą szczęśliwą i spełnioną jako wspaniała żona i matka czwórki dzieci. Tak opisują Joannę jej współcześni. Ja osobiście bardzo podziwiam w tej postaci ambicję realizacji swoich zamierzeń na wszystkich płaszczyznach. Joanna nie zrobiła drogi na skróty, czyli prostego wyboru, co ważniejsze: kariera, czy szczęście rodzinne. Ona zgarnęła wszystko co było w zasięgu. Tak, wiem, że miała finansowe zaplecze. Zadaj sobie tylko pytanie: ile kobiet pod koniec XIX wieku miało zaplecze, ale nie było ani wybitnymi przemysłowcami, ani wspaniałymi żonami, ani troskliwymi matkami.</p>



<p>Jak wcześniej napisałem, nie uważam siebie za sędziego co kto ma robić, co jest komu lepsze a co gorsze. Tym bardziej daleki jestem od uogólnień co do ról społecznych. Ja tylko podkreślam z lekkim przymrużeniem oka, że od zawsze jestem feministą, ale w moim pojęciu tego słowa. Bardzo podziwiam kobiety szczęśliwe, realizujące swoje ambicje, ale też i troskliwe, delikatne i empatyczne, po prostu kochające i kochane. Może też to ma związek z tym, że od ponad 25-ciu lat staram się dognać ideał: „happy wife, happy life” (szczęśliwa żona, szczęśliwe życie).</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img decoding="async" width="753" height="600" src="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/06/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-kobietą-przedsiębiorczą-być-3.jpg" alt="Kasjanski.pl Blog o Przedsiębiorczości Kobieta przedsiębiorcza - Kopice" class="wp-image-2548" srcset="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/06/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-kobietą-przedsiębiorczą-być-3.jpg 753w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/06/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-kobietą-przedsiębiorczą-być-3-300x239.jpg 300w" sizes="(max-width: 753px) 100vw, 753px" /><figcaption class="wp-element-caption">Kopice &#8211; posiadłość Schaffgotchów &#8211; foto by http://pl.wikipedia.org</figcaption></figure>
</div>


<p>   </p>



<h4 class="wp-block-heading">Aspekt 2 – Profesjonalizm poprzez gruntowną, zawodową edukację.</h4>



<p>Nie wiem na ile Joanna w wieku sześciu lat zdawała sobie sprawę z ciążącej na niej odpowiedzialności. Biografowie wspominają jedynie, że będąc we Wrocławiu w zakonie, schowana przed krwiożerczymi spadkobiercami, uczyła się pilnie wszystkich „męskich” przedmiotów, których nie uczyła się żadna dziewczyna w jej wieku. To dało w przyszłości wspaniałe rezultaty. Joanna, kobieta przedsiębiorcza, potrafi unieść ciężar zarządzania koncernem przemysłowym po osiągnięciu wieku, w którym zapisy spadku zezwalały jej na samodzielne działanie w tej materii. </p>



<p>Szczerze podziwiam, że młoda osoba, otoczona w klasztorze kobietami skupionymi na zupełnie innej sferze życia, potrafi latami zgłębiać tajniki księgowości i handlu. Do tego, po zamążpójściu, zostaje przez prawnego opiekuna zapraszana do rozmów biznesowych oraz poznawania procesu podejmowania decyzji w firmach. Nie uchyla się, nie przerzuca tego na męża jak to było wtedy w zwyczaju. Cierpliwie się uczy i chce poznać tajniki przemysłu. Po prostu zdaje sobie sprawę, że w tym świecie zdominowanym przez mężczyzn, jej wiedza i zaangażowanie muszą przewyższać konkurentów. Jej płeć w tamtym czasie nie była atutem. Nie zadowala się prostymi sztuczkami przekupek handlujących warzywem na straganie. Takie role najczęściej mogły w tych czasach zajmować kobiety w handlu. Nasza bohaterka, kobieta przedsiębiorcza wie, że w świecie biznesu takie proste sztuczki nie wystarczą i potrzebna jest rzetelna wiedza i profesjonalizm. Zapraszam przy okazji do mojego <a href="https://kasjanski.pl/ksiazki_czytac_czy_nie_czytac/">wpisu o czytaniu książek</a>.</p>



<p>Widzę oczami wyobraźni te pobłażliwe spojrzenia męskich kontrahentów czy konkurentów przy pierwszym kontakcie z Joanną. Widzę też zdziwienie, gdy zauważają, że w ciągle zmieniającym się świecie biznesu to ona, kobieta nieoczekiwanie dla nich, wygrywa.</p>



<p>  </p>



<h4 class="wp-block-heading">Aspekt 3 – wizjonerstwo.</h4>



<p>Zastanawiam się, jak silnym trzeba być, aby w tym w pełni zmaskulinizowanym świecie fabrykantów, pokusić się o realizację nowatorskich wizji. Nie zadowalać się jedynie zaistnieniem i przetrwaniem, ale wyznaczać standardy nie oglądając się za siebie. Zupełnie bez kompleksów. To piękne. Na temat odwagi w ujęciu przedsiębiorcy piszę <a href="https://kasjanski.pl/odwaga-czy-strach/"><span class="has-inline-color has-vivid-red-color">TUTAJ</span></a>.</p>



<p>Próbuję oczami wyobraźni poczuć jak Joanna podziwiając nowatorskie spojrzenie i wyczucie biznesowe Karola Goduli, stawia sobie za cel równie ambitne posunięcia inwestycyjne, w stylu tych, jakie podejmował Karol Godula. Ma się wrażenie ciągłej komunikacji, wymiany idei pomiędzy nieżyjącym Karolem a jego spadkobierczynią. Miała taką chęć niezmarnowania tej jedynej w swoim rodzaju szansy jaką otrzymała. Nasza bohaterka, podążając niejako wzorem Karola, wprowadza w swoje firmy nowatorskie rozwiązania. Reaguje z wyprzedzeniem na nadchodzące czasy i nowe wyzwania. Pozawala swojej kobiecej intuicji podpowiadać i niejako wyprzedzić takie zimne, męskie, pragmatyczne myślenie.</p>



<p>Wbrew obowiązującym wtedy zasadom, wprowadza do swoich kopalni, jako pierwsza w regionie maszyny parowe. Zastępuje tym katorżniczą pracę koni a jednocześnie łamie ówczesne, skostniałe schematy. Nie tylko myśli przyszłościowo, niejako w duchu działań Goduli, ale ma odwagę zaryzykować. Zaryzykować i wygrać. Jej profesjonalne przygotowanie, wizjonerstwo, odwaga dają rezultaty. Pomnaża otrzymany majątek ośmiokrotnie i to w czasach bardzo burzliwych zmian i zawirowań w przemyśle.</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="800" height="600" src="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/06/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-kobietą-przedsiębiorczą-być-4.jpeg" alt="Kasjanski.pl Blog o Przedsiębiorczość. Kobieta przedsiębiorcza" class="wp-image-2549" srcset="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/06/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-kobietą-przedsiębiorczą-być-4.jpeg 800w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/06/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-kobietą-przedsiębiorczą-być-4-300x225.jpeg 300w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/06/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-kobietą-przedsiębiorczą-być-4-768x576.jpeg 768w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px" /><figcaption class="wp-element-caption">Czasem musisz dźwigać cały świat. Fragment zdobień pałacu w Kopicach. Fot. Tomasz Kasjański</figcaption></figure>
</div>


<p>  </p>



<h4 class="wp-block-heading">Aspekt 4 – Kobieta z zasadami. Dbająca o ludzi, wierząca, wrażliwa dusza. Realizatorka zasady „Compassionate Capitalism”.</h4>



<p>Bardzo ciekawie wyglądają opisy podejścia Joanny do ludzi. Nie tylko do tych z górnej półki, ale co ważniejsze do górników, robotników, czy służby pałacowej. Może ma na to wpływ fakt, że pochodziła z biednej rodziny, może przykład Karola Goduli? Wiadomo z całą pewnością, że przez całe życie nie zapomniała o swoim pochodzeniu. Wspierała ludzi, którzy mieli w życiu o wiele mniej szczęścia od niej. Nie wywyższała się, a była uważana za opiekunkę słabszych i wykluczonych.</p>



<p>Byli wraz z mężem fundatorami wielu domów dziecka, przytułków dla samotnych matek, zakładali przychodnie dla ludzi biednych. Ufundowali naście kościołów. I co ciekawe, Joanna stworzyła specjalny fundusz wypłacający posag dla niezamożnych panien umożliwiający zamążpójście w tamtych czasach. Nasza bohaterka, kobieta przedsiębiorcza – Joanna była niesłychanie szanowana przez swoje otoczenie. Było to szczególnie widoczne, gdy jej bardzo zdolny ogrodnik dostał propozycję objęcia posady głównego ogrodnika cesarskiego w pałacu Sanssouci w Poczdamie. To tak jakbyś został takim Lewandowskim ogrodnictwa w Cesartstwie Niemieckim. Taki ogrodnik z pozycją nr 1 w kraju. </p>



<p>Ten ogrodnik z przywiązania i wdzięczności do Joanny oraz całej rodziny odrzucił tą propozycję i pozostał ogrodnikiem Shaffgotchów do końca życia. To chyba dobry przykład na to jak był traktowany przez Joannę. Przypominam, że czasy nie były sprzyjające zbytniemu zatroskaniu o pracownika, czasy rewolucji przemysłowej. To były czasy, gdzie nie znano idei Kapitalizmu Współczującego, a takie ludzkie podejście do personelu jakie prezentowała Joanna było całkowicie dla niej naturalne. Pracownicy swój wielki szacunek i wdzięczność za to jaką była Joanna, zademonstrowali przybywając tłumnie na jej pogrzeb. Były delegacje z wszystkich kopalń i hut, cała służba i pracownicy pałacu. Wieść głosi, że nie trzeba było nikogo namawiać na oddanie jej hołdu.</p>



<p>Ileż znamy odwrotnych przykładów, gdy człowiek dokonawszy awansu społecznego zapomina o swoim starcie i patrzy na wszystkich z góry.</p>



<p>To musiała być „babka z klasą”. Nie zapomniała o swoich śląskich korzeniach, rozmawiała z pracownikami po śląsku i nauczyła męża tego języka. Jej mąż też był &#8222;gościem na poziomie&#8221;. W ramach protestu przeciw Bismarckowskiej polityce Kulturkampf-u, zrzekł się stanowiska i zmienił partię polityczną którą chciał reprezentować, na partię przeciwną Bismarckowi. Oboje z Joanna bojkotowali idee wynaradawiania Ślązaków.</p>



<p>  </p>



<h4 class="wp-block-heading">Co by nie pisać na koniec smętnie.</h4>



<p>Chce uniknąć dzielenia się smutnymi wnioskami co z pałacem w Kopicach, tą niegdysiejszą perłą posiadłości na Opolszczyźnie zrobili ludzie napływowi oraz system słusznie miniony. Kto tam zajedzie ten sam oceni.</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="768" height="1024" src="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/06/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-kobietą-przedsiębiorczą-być-5-768x1024.jpg" alt="Kasjanski.pl Blog o Przedsiębiorczości - Kobietą przedsiębiorczą być - Kopice" class="wp-image-2550" srcset="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/06/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-kobietą-przedsiębiorczą-być-5-768x1024.jpg 768w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/06/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-kobietą-przedsiębiorczą-być-5-225x300.jpg 225w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/06/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-kobietą-przedsiębiorczą-być-5.jpg 800w" sizes="(max-width: 768px) 100vw, 768px" /><figcaption class="wp-element-caption">Kopice dzisiaj. Fot. Tomasz Kasjański</figcaption></figure>
</div>


<p>Przykładem Śląskiego Kopciuszka chcę jedynie podkreślić mój zachwyt nad kobietami przedsiębiorczymi. Mam wrażenie, że dzisiaj nadal bycie przedsiębiorcą w spódnicy wymaga nie lada odwagi i hartu ducha. To połączenie walki na frontach: firmy i rodziny, łączenie interesów i jednocześnie zachowanie w sobie ciepła i empatii. Mamy w naszym kraju mnóstwo takich przykładów. Rozmawiam z wieloma kobietami startującymi ścieżkę kariery biznesowej, jak i kobietami sukcesu przez wielkie S. W obu przypadkach słyszę podobne idee.</p>



<p>Słyszę regularnie, że aby mieć sukces w życiu, wcale nie trzeba być Heterą, takim nieczułym, agresywnym, damskim odpowiednikiem samca Alfa. Wręcz odwrotnie, ta wrodzona kobietom delikatność i wyczucie, ta empatia i łatwość nawiązywania szczerych relacji jest główną przewagą konkurencyjną kobiet biznesu. I nie mam na myśli jakiejś miękkości charakteru, wręcz odwrotnie. Kobiety sukcesu które miałem przyjemność poznać są wspaniałym przykładem niesamowitej twardości i odporności biznesowej. Jednocześnie są przykładem mądrości życiowej i wczucia się w potrzeby drugiego człowieka.</p>



<p>Z ogromną radością obserwuję bardzo wyraźny trend zwiększania się liczby firm prowadzonych przez dziewczyny w internecie. Wydaje się, że szczególnie teraz, gdy praca poprzez sieci społecznościowe i ogólnie poprzez internet, praca z domu oraz elastyczność wyboru czasu pracy spowodował lawinowy wzrost świetnie prosperujących firm prowadzonych przez przedsiębiorcze kobiety.</p>



<p>Dziewczyny biznesu, dziękuję Wam, że jesteście i rozświetlacie świat biznesu swoimi nietuzinkowymi, kolorowymi osobowościami. Bez Was byłoby strasznie drętwo, szaro i nudno.</p>



<p><span style="background-color:rgba(0, 0, 0, 0)" class="has-inline-color has-vivid-red-color"><a href="https://kasjanski.pl/razem-czy-osobno-robic-cos-wspolnie-z-zona-mezem-a-moze-wspolna-firma-zebranie-zarzadu/">Tutaj</a></span> pisze o wartości wspólnego prowadzenia firmy. Razem, rodzinnie. </p>
<p>Artykuł <a href="https://kasjanski.pl/kobieta-przedsiebiorcza-byc/">Kobietą przedsiębiorczą być. I to na przełomie XIX i XX wieku? A jak jest dzisiaj?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kasjanski.pl">Kasjanski.pl</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kasjanski.pl/kobieta-przedsiebiorcza-byc/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2543</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Razem czy osobno? Robić coś wspólnie z żoną/mężem? A może wspólna firma? Mity wspólnotowe &#8211; czyli Singlom wstęp (nie)wzbroniony.</title>
		<link>https://kasjanski.pl/razem-czy-osobno-robic-cos-wspolnie-z-zona-mezem-a-moze-wspolna-firma-zebranie-zarzadu/</link>
					<comments>https://kasjanski.pl/razem-czy-osobno-robic-cos-wspolnie-z-zona-mezem-a-moze-wspolna-firma-zebranie-zarzadu/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz Kasjański]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 08 Apr 2021 18:16:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Biznes]]></category>
		<category><![CDATA[Osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[mentor]]></category>
		<category><![CDATA[praca nad sobą]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój osobisty]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kasjanski.pl/?p=2447</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zarzut 1: Tak już powinno być i kropka. „Chłopy na pole, a Baby do garów”. Wcale nie lepiej jest z innym schematem. „Kobiety na traktory, a faceci do przedszkoli” (bardzo proszę nie identyfikować autora z powyższymi stwierdzeniami). Chłopie, zwariowałeś? Pracujesz z żoną? I do tego własną? 😉 No tak, bardzo częsta reakcja gdy mówię że prowadzimy naszą firmę wspólnie, razem z żoną. Działamy ręka w rękę od ponad dwóch dekad i jakoś tak z każdym rokiem czujemy się w tym lepiej i lepiej. Mam na myśli naszą sytuację, a kto nas zna, ocenia to jako naturalny stan rzeczy w naszym domu. O wspaniałych, przedsiębiorczych kobietach piszę tutaj. Chcę się podzielić moim spojrzeniem na ten problem nie z punktu widzenia porad prawnych, czy podatkowych, ale czysto praktycznych i „okołożyciowych”. Przyznam jednak, że nie zawsze tak myślałem. Co więcej, gdy spotykam się z ostrą krytyką takiej małżeńskiej współpracy, zawsze staram się odgadnąć motywy takich wypowiedzi. Co więcej, pomyślmy ile takich obiegowych opinii i rad życiowych często powtarzamy bezwiednie na zasadzie: tak jest i kropka. Bo tak mówił dziadek, starszy kolega czy sąsiad. A kto Ciebie uczył szynkę na święta przyrządzać? Tutaj przypomina mi się słynna anegdota z szynką w garnku. Córka pierwszy raz zabiera się za przygotowanie szynki na święta. Pamięta, jak jej matka tłumaczyła, że zawsze trzeba obciąć brzegi szynki przed włożeniem do garnka. Córka posłusznie obcina te brzegi, ale nie daje jej spokoju ciekawość o powody takiego przygotowania mięsa. Pyta więc matkę i otrzymuje odpowiedź: &#8211; Bo tak trzeba – mówi rodzicielka. &#8211; No ale dlaczego? – docieka przyszła zwyciężczyni Master Chefa. &#8211; Bo tak trzeba i już. Babcia tak robiła. Na co córka dzwoni do babci i pyta o motywy okrajania brzegów szynki. Na co babcia z rozbrajającą szczerością: &#8211; Kochanieńka, moja brytfanna była za mała i szynka się w niej nie mieściła. I tak z ojca na syna, z dziada na dziada…. Mam wrażenie, że podobnie sprawy się mają w temacie relacji damsko-męskich. Synowie powielają błędy ojców, a ci swoich ojców i tak od bez końca. U nas na Podlasiu U nas na Podlasiu podejście mężczyzn do kobiet jest dużo bliższe wschodnim standardom niż zachodnim. Między innymi w tym upatruję genezę podejścia na Macho i Samca Alfa w temacie zarabiania pieniędzy oraz roli kobiety w domu. Zaradny facet to oczywiście wspaniała sprawa. Chyba nad tym nie ma dyskusji. Ale te nasze wzorce kulturowe relacji małżeńskich utrudniają podejmowanie racjonalnych decyzji w temacie wspólnego prowadzenia rodzinnej firmy. Żeby nie było tak jednostronnie, to mam też przykłady innego podejścia do tego tematu. Znam spółkę trzech kolegów, która działa bez większych zawirowań chyba ostatnie 35 lat. Wspólnicy, panowie, maja jedną żelazną zasadę: żonom do firmy wstęp zakazany. Ale to chyba przykład na inny problem. W tym przypadku zagrały też rolę wzorce tradycyjne, kulturowe. Żonom tak było wygodniej i one również prezentowały tradycyjny stosunek do roli kobiety w rodzinie. W dzisiejszych czasach, gdy zmieniają się granice pomiędzy rolami płciowymi, wielu ludzi będzie musiało zrewidować swoje poglądy na te tematy. Myślę, że jakiekolwiek schematy, czy: „Kobiety na traktory lub do hut” czy to „Kobiety do garów” są krzywdzące i po prostu prostackie. Pozwólmy swoim żonom i mężom wybrać swoje miejsce w życiu. Podsumowując ten wątek, chcę zadać Ci pytanie na temat genezy Twojego stosunku do Waszych ról w rodzinie. Czemu myślisz tak jak myślisz? Skąd wiesz to co wiesz? I skąd wzięły się Twoje poglądy w tej sprawie? Masz może jakieś osobiste doświadczenia w tym temacie? A może są to tylko obiegowe opinie? Zarzut nr 2: Mieć szefa w domu?&#160; A czy przypadkiem teraz to nie masz szefa w domu? Pewnie myślisz, że sam jesteś szefem 😉 Wiele razy słyszę, że nie będę prowadzić wspólnej firmy ze współmałżonkiem, bo nie chce mieć szefa w domu. I to szczególnie mnie śmieszy, gdy te słowa wypowiada facet. Proszę nie rzucać we mnie pomidorami, ale nie jestem ślepy. Nie spotkałem domu, w którym rządziłby facet. Co więcej, jak mawia Dorota (moja szefowa ;)), kobiety inteligentne sprawiają takie pozory, aby facet myślał że rządzi. I chyba każdy słyszał porzekadło o głowie domu i szyi, która tą głową kręci. U nas w domu podzieliliśmy się strefami za które jesteśmy odpowiedzialni. Ja bym tego szefowaniem nie nazwał. Ja nazywam to strefą odpowiedzialności, a nie rządzenia innymi. Myślenie kategoriami szef-podwładny wydaje mi się takim odpryskiem negatywnej strony mentalności pracownika. Taka trochę stara zasada rekruta w wojsku: Jak najdalej przełożonych, a jak najbliżej kuchni. Ponownie wyskakują z nas schematy bezwiednie powielane od pokoleń. Zarzut 3: Przecież się pozabijamy gdy będziemy całodobowo. Tu stoi pytanie, takie w formie papierka lakmusowego. Czy przypadkiem fakt takiego postawienia sprawy nie wynika z obawy o wypłynięcie na wierzch jakichś naszych problemów w relacjach? Oczywiście, nikt z nas nie jest automatem, mamy swoje emocje. Przyznam, że każdy potrzebuje swojej strefy wolności, swojego azylu. To nie jest tak, że zawsze będziemy jak papużki nierozłączki. W takich sytuacjach braku osobistej, mentalnej przestrzeni nasze relacje wcale się nie poprawiają.&#160; Z drugiej strony chyba jestem mało reprezentatywnym przykładem w tym temacie. Jako licealista przykleiłem się do koleżanki Doroty prawie całodobowo i przychodziłem często do niej przed lekcjami, razem szliśmy do szkoły, a po szkole razem spędzaliśmy czas przeznaczony na odrabianie lekcji. Następnie razem poszliśmy na ten sam kierunek studiów. W tamtym czasie ważniejsze było być razem niż to, jaki kierunek to będzie. Oczywiście są zwolennicy i przeciwnicy homogeniczności poglądów i pracy w tym samym zawodzie. My na pewno wyznajemy podobne zasady i mamy zbliżone poglądy, ale często myślimy inaczej. Nie jesteśmy klonami. Pamiętam, gdy lockdown w pandemii COVID-19 zmusił wiele małżeństw do całodobowego przebywania razem i niektórzy mieli z tym ogromny problem. W naszym wypadku nic się nie zmieniło. Od wielu lat razem pijamy poranną kawkę, jadamy śniadania, obiady i kolacje. Nam się nic nie zmieniło. I to stało się przy okazji wspólnego budowania firmy rodzinnej. Wypracowaliśmy bardzo dobrze samoregulujący się mechanizm. W naszej działalności sporo jest wyjazdów i po prostu raz na jakiś czas jedziemy oddzielnie. Czasami terminy konferencji się nakładają i wtedy jeździmy na nie oddzielnie. I to jest strefa naszego odreagowywania, zatęsknienia i czas na przemyślenia i wnioski. Do tego mieszkamy w wygodnym domu i możemy swoje biznesowe obowiązki wykonywać oddzielnie. Poza tym mamy swoje hobby i nie „wciągamy” w nie współmałżonka. Temat 4: Wasze relacje &#8211; czyli przy rozwodzie winne są zawsze dwie strony: 1. żona (wymiennie mąż) i 2. teściowa. Wszelkie obawy sprowadzają się do strachu i prostego: czy nasze relacje wytrzymają taką próbę. I to jest bardzo dobre pytanie. Mam przekonanie, że każdy w duchu marzy o wspaniałych relacjach i małżeństwach. I warto o to powalczyć. Może warto się czegoś nauczyć, może książki poczytać, a może czasem i do terapeuty warto trafić. Nie wiem. To trochę jak z nadwagą. Niekiedy metoda ŻP (żreć połowę) i trochę ćwiczeń wystarczy. A czasem trzeba pójść do specjalisty dietetyka i uzyskać wsparcie i poradę. Tą obawę o trwałość relacji warto przemyśleć. Nas spotkało ogromne szczęście. Na naszej drodze spotkaliśmy wspaniałe pary i rodziny. Nasi „Aniołowie Biznesu”, jak nazywam naszych mentorów, to są ludzie we wspaniałych, zdrowych wieloletnich związkach. Takich na całe życie. Od nich uczyliśmy się zarówno prowadzenia biznesu, jak i budowania silnego małżeństwa. Wartość zdrowej rodziny widzieliśmy jako jedną z nagród właściwie prowadzonej firmy. Pewnie dlatego tak promujemy biznesy rodzinne. Jeżeli Wam obojgu miałaby nie wyjść wspólna firma, to jakie masz szansę na szczęśliwą rodzinę? Dużo widziałem przykładów toksycznych relacji w domu. Czasami brak symetrii w relacjach aż kłuje w oczy. Czasem widzi się nawet domowego hegemona (niezależnie od płci). I takie pary wcześniej czy później musiały poprawić swoje relacje. W innym wypadku rozpadały się z powodu rozpuszczenia, wyparowania relacji. Podobają mi się symetryczne relacje w domu, gdzie ludzie mają ogromny szacunek do siebie, jasno określone strefy odpowiedzialności i prawdziwie przyjacielskie, partnerskie relacje. Co bardzo ważne, te strefy odpowiedzialności sami sobie ustalili, więc się tego pilnują. Wspólna firma może być katalizatorem zmian i to zmian na lepsze. Można tez zapytać czy wspólnik to przyjaciel? A współmałżonek nie powinien być przyjacielem? To czemu nie mógłby być wspólnikiem? Zachęcam do czytania książek. Kilka pozycji na dole wpisu. Temat albo sugestia nr 5.&#160; Randki – czyli zebranie zarządu. Dużo pracujemy z ludźmi i mamy ciekawe obserwacje. Najczęstszym problemem jest zła komunikacja między ludźmi. W rodzinach czy spółkach to widać bardzo wyraźnie. Takie „jechanie” na domysłach i powtarzanie tych samych błędów bez końca.&#160; Np.: „Przecież JA wiem co on/ona myśli”. Chyba każdy zna sytuacje par, którym z biegiem lat coś tam się wypaliło, coś tam wyblakło. Takie standardy, że on miał być wysportowany i mieć wytrenowany na siłowni „kaloryfer”. Zamiast tego ma „bojler”. A ona, często nieumalowana biega po domu cały dzień w dziurawych dresach lub nie daj Boże w pikowanej podomce. Wtedy najlepiej wprowadzić jakieś ożywcze zmiany. I tutaj wspólna firma może pomóc. Widzimy bardzo proste rozwiązania większości kłopotów pomiędzy wspólnikami-małżonkami. Zachęcam do wprowadzenia niezbędnego narzędzia w każdej firmie, czyli do zebrania zarządu. Mnóstwo ludzi uważa randki za atrybut czysto przedmałżeński. Coś na kształt marketingu przedwyborczego. Ona zawsze pięknie umalowana, on wysportowany i z czystymi paznokciami.&#160; A po ślubie – znów doganiają nas wzorce przodków, nasze kulturowe DNA &#8211; jak mawia mój mentor biznesowy. Nasze metody na zebranie zarządu My z Dorotą namawiamy każdą parę, aby nie kończyć ze zwyczajem chodzenia na randki po ślubie. Wręcz odwrotnie, zwiększyć ich nieodzowność. Może raz w miesiącu, może z inną częstotliwością, ale za to regularnie. Trzeba wyjść z domu i zrobić ZEBRANIE ZARZĄDU Waszej firmy, czyli rodziny.&#160; Gdy przy tym prowadzicie wspólną firmę to jeszcze lepiej, rozumiecie wagę takich wymian myśli, poglądów, marzeń, czy trosk. Czasem wymianę smutków lub potrzeb, ale zawsze „Ku Chwale Ojczyzny”. Z własnego doświadczenia podpowiem, że pierwsze kilka randek czy jak kto woli zebrań zarządu po dłuższej przerwie najlepiej zrobić w jakimś lokalu. Tam nie można rzucać talerzami. Jeżeli razi Cię słowo randka to zamień je na wyrażenie: zebranie zarządu. Ale nie bój się i rozmawiaj, komunikuj i walcz o lepszą firmę oraz związek. Temat 6: Jak to mówią w USA – Wuj Sam zawsze głodny. W USA personifikacją rządu jest mityczny Wuj Sam. Taki zawsze głodny Ciebie jako rekruta i Twoich pieniędzy jako podatków. Na tym blogu nie dowiesz się która forma prawno-podatkowa będzie najlepsza dla waszej firmy rodzinnej. Każdy ma inną sytuacje. Każda forma opodatkowania ma swoje zalety i wady. Czasami rodzaj działalności implikuje wybór formy opodatkowania. Znajdź mądrego doradcę podatkowego lub księgową i dopytaj co będzie najlepsze w twojej sytuacji. Polskie prawo przewiduje cały szereg form prowadzenia działalności gospodarczej. Po prostu, wybierz właściwie, płać podatki i śpij spokojnie. Podsumowując cały ten podniecający temat mogę żartobliwie zdradzić, że gdy nas spytają co robimy, my odpowiadamy, że prowadzimy ciekawe życie. Ja sypiam ze swoją sekretarka, a Dorota flirtuje ze swoim kierowcą. Zdecydowanie polecam robić takie zebranie zarządu we własnym małżeństwie prowadząc własną firmę. Firmę rodzinną. A do poprawy relacji w zarządzie polecam tytuły: &#8222;Osobowość Plus&#8221; Florence Littauer, &#8222;Pięć języków miłości&#8221; Gary Chapman, &#8222;Małżeństwo jakiego zawsze chcieliście&#8221; Gary Chapman, &#8222;Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus&#8221; John Gray, &#8222;Pozytywne profile osobowości&#8221; Robert Rohm</p>
<p>Artykuł <a href="https://kasjanski.pl/razem-czy-osobno-robic-cos-wspolnie-z-zona-mezem-a-moze-wspolna-firma-zebranie-zarzadu/">Razem czy osobno? Robić coś wspólnie z żoną/mężem? A może wspólna firma? Mity wspólnotowe &#8211; czyli Singlom wstęp (nie)wzbroniony.</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kasjanski.pl">Kasjanski.pl</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<h4 class="has-text-align-left wp-block-heading">Zarzut 1: Tak już powinno być i kropka.</h4>



<p>„Chłopy na pole, a Baby do garów”. Wcale nie lepiej jest z innym schematem. „Kobiety na traktory, a faceci do przedszkoli” (bardzo proszę nie identyfikować autora z powyższymi stwierdzeniami).</p>



<div class="wp-block-image"><figure class="aligncenter size-large is-resized"><img loading="lazy" decoding="async" src="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-razem-czy-osobno-2.jpeg" alt="Kasjanski.pl Razem czy osobno Blog o przedsiębiorczości Kobiety na traktory. Zebranie zarządu" class="wp-image-2449" width="600" height="479" srcset="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-razem-czy-osobno-2.jpeg 800w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-razem-czy-osobno-2-300x239.jpeg 300w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-razem-czy-osobno-2-768x612.jpeg 768w" sizes="(max-width: 600px) 100vw, 600px" /><figcaption>&#8222;Kobiety na traktory, a faceci do przedszkoli&#8221; Photo by&nbsp;<a href="https://foter.co/a6/81564d">sycamoretrees</a>&nbsp;on&nbsp;<a href="http://Foter.com">Foter.com</a>&nbsp;</figcaption></figure></div>



<p>Chłopie, zwariowałeś? Pracujesz z żoną? I do tego własną? <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> No tak, bardzo częsta reakcja gdy mówię że prowadzimy naszą firmę wspólnie, razem z żoną. Działamy ręka w rękę od ponad dwóch dekad i jakoś tak z każdym rokiem czujemy się w tym lepiej i lepiej. Mam na myśli naszą sytuację, a kto nas zna, ocenia to jako naturalny stan rzeczy w naszym domu. O wspaniałych, przedsiębiorczych kobietach piszę <a href="https://kasjanski.pl/kobieta-przedsiebiorcza-byc/">tutaj</a>.</p>



<p>Chcę się podzielić moim spojrzeniem na ten problem nie z punktu widzenia porad prawnych, czy podatkowych, ale czysto praktycznych i „okołożyciowych”.</p>



<p>Przyznam jednak, że nie zawsze tak myślałem. Co więcej, gdy spotykam się z ostrą krytyką takiej małżeńskiej współpracy, zawsze staram się odgadnąć motywy takich wypowiedzi. Co więcej, pomyślmy ile takich obiegowych opinii i rad życiowych często powtarzamy bezwiednie na zasadzie: tak jest i kropka. Bo tak mówił dziadek, starszy kolega czy sąsiad. </p>



<p>   </p>



<h4 class="wp-block-heading">A kto Ciebie uczył szynkę na święta przyrządzać?</h4>



<p>Tutaj przypomina mi się słynna anegdota z szynką w garnku. Córka pierwszy raz zabiera się za przygotowanie szynki na święta. Pamięta, jak jej matka tłumaczyła, że zawsze trzeba obciąć brzegi szynki przed włożeniem do garnka. Córka posłusznie obcina te brzegi, ale nie daje jej spokoju ciekawość o powody takiego przygotowania mięsa. Pyta więc matkę i otrzymuje odpowiedź:</p>



<p>&#8211; Bo tak trzeba – mówi rodzicielka.</p>



<p>&#8211; No ale dlaczego? – docieka przyszła zwyciężczyni Master Chefa.</p>



<p>&#8211; Bo tak trzeba i już. Babcia tak robiła.</p>



<p>Na co córka dzwoni do babci i pyta o motywy okrajania brzegów szynki. Na co babcia z rozbrajającą szczerością:</p>



<p>&#8211; Kochanieńka, moja brytfanna była za mała i szynka się w niej nie mieściła.</p>



<p>I tak z ojca na syna, z dziada na dziada….</p>



<p>Mam wrażenie, że podobnie sprawy się mają w temacie relacji damsko-męskich. Synowie powielają błędy ojców, a ci swoich ojców i tak od bez końca.</p>



<p>  </p>



<h4 class="wp-block-heading">U nas na Podlasiu</h4>



<p>U nas na Podlasiu podejście mężczyzn do kobiet jest dużo bliższe wschodnim standardom niż zachodnim. Między innymi w tym upatruję genezę podejścia na Macho i Samca Alfa w temacie zarabiania pieniędzy oraz roli kobiety w domu. Zaradny facet to oczywiście wspaniała sprawa. Chyba nad tym nie ma dyskusji. Ale te nasze wzorce kulturowe relacji małżeńskich utrudniają podejmowanie racjonalnych decyzji w temacie wspólnego prowadzenia rodzinnej firmy.</p>



<p>Żeby nie było tak jednostronnie, to mam też przykłady innego podejścia do tego tematu. Znam spółkę trzech kolegów, która działa bez większych zawirowań chyba ostatnie 35 lat. Wspólnicy, panowie, maja jedną żelazną zasadę: żonom do firmy wstęp zakazany. Ale to chyba przykład na inny problem. W tym przypadku zagrały też rolę wzorce tradycyjne, kulturowe. Żonom tak było wygodniej i one również prezentowały tradycyjny stosunek do roli kobiety w rodzinie.</p>



<p>W dzisiejszych czasach, gdy zmieniają się granice pomiędzy rolami płciowymi, wielu ludzi będzie musiało zrewidować swoje poglądy na te tematy. Myślę, że jakiekolwiek schematy, czy: „Kobiety na traktory lub do hut” czy to  „Kobiety do garów” są krzywdzące i po prostu prostackie. Pozwólmy swoim żonom i mężom wybrać swoje miejsce w życiu.</p>



<p>Podsumowując ten wątek, chcę zadać Ci pytanie na temat genezy Twojego stosunku do Waszych ról w rodzinie. Czemu myślisz tak jak myślisz? Skąd wiesz to co wiesz? I skąd wzięły się Twoje poglądy w tej sprawie? Masz może jakieś osobiste doświadczenia w tym temacie? A może są to tylko obiegowe opinie?</p>



<p> </p>



<h4 class="wp-block-heading">Zarzut nr 2: Mieć szefa w domu?&nbsp; A czy przypadkiem teraz to nie masz szefa w domu? Pewnie myślisz, że sam jesteś szefem <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></h4>



<p>Wiele razy słyszę, że nie będę prowadzić wspólnej firmy ze współmałżonkiem, bo nie chce mieć szefa w domu. I to szczególnie mnie śmieszy, gdy te słowa wypowiada facet. Proszę nie rzucać we mnie pomidorami, ale nie jestem ślepy. Nie spotkałem domu, w którym rządziłby facet. Co więcej, jak mawia Dorota (moja szefowa ;)), kobiety inteligentne sprawiają takie pozory, aby facet myślał że rządzi. I chyba każdy słyszał porzekadło o głowie domu i szyi, która tą głową kręci.</p>



<p>U nas w domu podzieliliśmy się strefami za które jesteśmy odpowiedzialni. Ja bym tego szefowaniem nie nazwał. Ja nazywam to strefą odpowiedzialności, a nie rządzenia innymi. Myślenie kategoriami szef-podwładny wydaje mi się takim odpryskiem negatywnej strony mentalności pracownika. Taka trochę stara zasada rekruta w wojsku: Jak najdalej przełożonych, a jak najbliżej kuchni. Ponownie wyskakują z nas schematy bezwiednie powielane od pokoleń.</p>



<p>  </p>



<h4 class="wp-block-heading">Zarzut 3: Przecież się pozabijamy gdy będziemy całodobowo.</h4>



<p>  </p>



<div class="wp-block-image"><figure class="aligncenter size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="800" height="600" src="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-razem-czy-osobno-3.jpeg" alt="Kasjanski.pl Blog o przedsiębiorczości Razem czy osobno Wspólna firma ze współmałżonkiem Całodobowo? " class="wp-image-2450" srcset="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-razem-czy-osobno-3.jpeg 800w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-razem-czy-osobno-3-300x225.jpeg 300w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-razem-czy-osobno-3-768x576.jpeg 768w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px" /><figcaption>Całodobowo? Chyba się pozabijamy będąc razem bez przerwy. Photo by&nbsp;<a href="https://foter.co/a6/2f02a2">Infomastern</a>&nbsp;on&nbsp;<a href="http://Foter.com">Foter.com</a></figcaption></figure></div>



<p>Tu stoi pytanie, takie w formie papierka lakmusowego. Czy przypadkiem fakt takiego postawienia sprawy nie wynika z obawy o wypłynięcie na wierzch jakichś naszych problemów w relacjach?</p>



<p>Oczywiście, nikt z nas nie jest automatem, mamy swoje emocje. Przyznam, że każdy potrzebuje swojej strefy wolności, swojego azylu. To nie jest tak, że zawsze będziemy jak papużki nierozłączki. W takich sytuacjach braku osobistej, mentalnej przestrzeni nasze relacje wcale się nie poprawiają.&nbsp; </p>



<p>Z drugiej strony chyba jestem mało reprezentatywnym przykładem w tym temacie. Jako licealista przykleiłem się do koleżanki Doroty prawie całodobowo i przychodziłem często do niej przed lekcjami, razem szliśmy do szkoły, a po szkole razem spędzaliśmy czas przeznaczony na odrabianie lekcji. Następnie razem poszliśmy na ten sam kierunek studiów. W tamtym czasie ważniejsze było być razem niż to, jaki kierunek to będzie. Oczywiście są zwolennicy i przeciwnicy homogeniczności poglądów i pracy w tym samym zawodzie. My na pewno wyznajemy podobne zasady i mamy zbliżone poglądy, ale często myślimy inaczej. Nie jesteśmy klonami.</p>



<p>Pamiętam, gdy lockdown w pandemii COVID-19 zmusił wiele małżeństw do całodobowego przebywania razem i niektórzy mieli z tym ogromny problem. W naszym wypadku nic się nie zmieniło. Od wielu lat razem pijamy poranną kawkę, jadamy śniadania, obiady i kolacje. Nam się nic nie zmieniło. I to stało się przy okazji wspólnego budowania firmy rodzinnej. Wypracowaliśmy bardzo dobrze samoregulujący się mechanizm. W naszej działalności sporo jest wyjazdów i po prostu raz na jakiś czas jedziemy oddzielnie. Czasami terminy konferencji się nakładają i wtedy jeździmy na nie oddzielnie. I to jest strefa naszego odreagowywania, zatęsknienia i czas na przemyślenia i wnioski. Do tego mieszkamy w wygodnym domu i możemy swoje biznesowe obowiązki wykonywać oddzielnie. Poza tym mamy swoje hobby i nie „wciągamy” w nie współmałżonka.</p>



<p>   </p>



<h4 class="wp-block-heading">Temat 4: Wasze relacje &#8211; czyli przy rozwodzie winne są zawsze dwie strony: <br>1. żona (wymiennie mąż) i 2. teściowa.</h4>



<p>  </p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="684" src="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-razem-czy-osobno-4-1024x684.png" alt="Kasjanski.pl Razem czy osobno Blog o przedsiębiorczości Wasze relacje zebranie zarządu" class="wp-image-2451" srcset="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-razem-czy-osobno-4-1024x684.png 1024w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-razem-czy-osobno-4-300x200.png 300w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-razem-czy-osobno-4-768x513.png 768w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-razem-czy-osobno-4-1536x1025.png 1536w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-razem-czy-osobno-4-1140x761.png 1140w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-razem-czy-osobno-4.png 1618w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption>Wasze relacje.</figcaption></figure>



<p>Wszelkie obawy sprowadzają się do strachu i prostego: czy nasze relacje wytrzymają taką próbę.</p>



<p>I to jest bardzo dobre pytanie. Mam przekonanie, że każdy w duchu marzy o wspaniałych relacjach i małżeństwach. I warto o to powalczyć. Może warto się czegoś nauczyć, może książki poczytać, a może czasem i do terapeuty warto trafić. Nie wiem. To trochę jak z nadwagą. Niekiedy metoda ŻP (żreć połowę) i trochę ćwiczeń wystarczy. A czasem trzeba pójść do specjalisty dietetyka i uzyskać wsparcie i poradę.</p>



<p>  </p>



<h4 class="wp-block-heading">Tą obawę o trwałość relacji warto przemyśleć.</h4>



<p>Nas spotkało ogromne szczęście. Na naszej drodze spotkaliśmy wspaniałe pary i rodziny. Nasi „Aniołowie Biznesu”, jak nazywam naszych mentorów, to są ludzie we wspaniałych, zdrowych wieloletnich związkach. Takich na całe życie. Od nich uczyliśmy się zarówno prowadzenia biznesu, jak i budowania silnego małżeństwa. Wartość zdrowej rodziny widzieliśmy jako jedną z nagród właściwie prowadzonej firmy. Pewnie dlatego tak promujemy biznesy rodzinne.</p>



<p>Jeżeli Wam obojgu miałaby nie wyjść wspólna firma, to jakie masz szansę na szczęśliwą rodzinę? Dużo widziałem przykładów toksycznych relacji w domu. Czasami brak symetrii w relacjach aż kłuje w oczy. Czasem widzi się nawet domowego hegemona (niezależnie od płci). I takie pary wcześniej czy później musiały poprawić swoje relacje. W innym wypadku rozpadały się z powodu rozpuszczenia, wyparowania relacji. Podobają mi się symetryczne relacje w domu, gdzie ludzie mają ogromny szacunek do siebie, jasno określone strefy odpowiedzialności i prawdziwie przyjacielskie, partnerskie relacje. Co bardzo ważne, te strefy odpowiedzialności sami sobie ustalili, więc się tego pilnują.</p>



<p>Wspólna firma może być katalizatorem zmian i to zmian na lepsze. Można tez zapytać czy wspólnik to przyjaciel? A współmałżonek nie powinien być przyjacielem? To czemu nie mógłby być wspólnikiem?</p>



<p>Zachęcam do czytania <a href="https://kasjanski.pl/ksiazki_czytac_czy_nie_czytac/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">książek</a>. Kilka pozycji na dole wpisu.</p>



<p>   </p>



<h4 class="wp-block-heading">Temat albo sugestia nr 5.&nbsp; Randki – czyli zebranie zarządu.</h4>



<p>  </p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="683" src="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-razem-czy-osobno-5-1024x683.png" alt="kasjanski.pl blog o przedsiębiorczości razem czy osobno zebranie zarządu" class="wp-image-2452" srcset="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-razem-czy-osobno-5-1024x683.png 1024w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-razem-czy-osobno-5-300x200.png 300w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-razem-czy-osobno-5-768x512.png 768w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-razem-czy-osobno-5-1536x1024.png 1536w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-razem-czy-osobno-5-1140x760.png 1140w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-razem-czy-osobno-5.png 1618w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption>Zebranie zarządu czy jak kto woli randka wspólników &#8211; małżonków.</figcaption></figure>



<p>Dużo pracujemy z ludźmi i mamy ciekawe obserwacje. Najczęstszym problemem jest zła komunikacja między ludźmi. W rodzinach czy spółkach to widać bardzo wyraźnie. Takie „jechanie” na domysłach i powtarzanie tych samych błędów bez końca.&nbsp; Np.: „Przecież JA wiem co on/ona myśli”.</p>



<p>Chyba każdy zna sytuacje par, którym z biegiem lat coś tam się wypaliło, coś tam wyblakło. Takie standardy, że on miał być wysportowany i mieć wytrenowany na siłowni „kaloryfer”. Zamiast tego ma „bojler”. A ona, często nieumalowana biega po domu cały dzień w dziurawych dresach lub nie daj Boże w pikowanej podomce.</p>



<p>Wtedy najlepiej wprowadzić jakieś ożywcze zmiany. I tutaj wspólna firma może pomóc. Widzimy bardzo proste rozwiązania większości kłopotów pomiędzy wspólnikami-małżonkami. Zachęcam do wprowadzenia niezbędnego narzędzia w każdej firmie, czyli do zebrania zarządu. Mnóstwo ludzi uważa randki za atrybut czysto przedmałżeński. Coś na kształt marketingu przedwyborczego. Ona zawsze pięknie umalowana, on wysportowany i z czystymi paznokciami.&nbsp; A po ślubie – znów doganiają nas wzorce przodków, nasze kulturowe DNA &#8211; jak mawia mój mentor biznesowy.</p>



<p> </p>



<h4 class="wp-block-heading">Nasze metody na zebranie zarządu</h4>



<p>My z Dorotą namawiamy każdą parę, aby nie kończyć ze zwyczajem chodzenia na randki po ślubie. Wręcz odwrotnie, zwiększyć ich nieodzowność. Może raz w miesiącu, może z inną częstotliwością, ale za to regularnie. Trzeba wyjść z domu i zrobić ZEBRANIE ZARZĄDU Waszej firmy, czyli rodziny.&nbsp; Gdy przy tym prowadzicie wspólną firmę to jeszcze lepiej, rozumiecie wagę takich wymian myśli, poglądów, marzeń, czy trosk. Czasem wymianę smutków lub potrzeb, ale zawsze „Ku Chwale Ojczyzny”. Z własnego doświadczenia podpowiem, że pierwsze kilka randek czy jak kto woli zebrań zarządu po dłuższej przerwie najlepiej zrobić w jakimś lokalu. Tam nie można rzucać talerzami. Jeżeli razi Cię słowo randka to zamień je na wyrażenie: zebranie zarządu. Ale nie bój się i rozmawiaj, komunikuj i walcz o lepszą firmę oraz związek.</p>



<p>  </p>



<h4 class="wp-block-heading">Temat 6: Jak to mówią w USA – Wuj Sam zawsze głodny.</h4>



<p>  </p>



<div class="wp-block-image"><figure class="aligncenter size-large is-resized"><img loading="lazy" decoding="async" src="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-razem-czy-osobno-6-1.png" alt="Kasjanski.pl Blog o Przedsiębiorczości Razem czy osobno Wuj Sam potrzebuje Ciebie " class="wp-image-2454" width="599" height="601" srcset="https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-razem-czy-osobno-6-1.png 798w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-razem-czy-osobno-6-1-300x300.png 300w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-razem-czy-osobno-6-1-150x150.png 150w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-razem-czy-osobno-6-1-768x771.png 768w, https://kasjanski.pl/wp-content/uploads/2021/04/Kasjanski-blog-o-przedsiebiorczosci-razem-czy-osobno-6-1-75x75.png 75w" sizes="(max-width: 599px) 100vw, 599px" /><figcaption>Wuj Sam potrzebuje Ciebie</figcaption></figure></div>



<p>W USA personifikacją rządu jest mityczny Wuj Sam. Taki zawsze głodny Ciebie jako rekruta i Twoich pieniędzy jako podatków. Na tym blogu nie dowiesz się która forma prawno-podatkowa będzie najlepsza dla waszej firmy rodzinnej. Każdy ma inną sytuacje. Każda forma opodatkowania ma swoje zalety i wady. Czasami rodzaj działalności implikuje wybór formy opodatkowania. Znajdź mądrego doradcę podatkowego lub księgową i dopytaj co będzie najlepsze w twojej sytuacji. Polskie prawo przewiduje cały szereg form prowadzenia działalności gospodarczej. Po prostu, wybierz właściwie, płać podatki i śpij spokojnie.</p>



<p>  </p>



<p>Podsumowując cały ten podniecający temat mogę żartobliwie zdradzić, że gdy nas spytają co robimy, my odpowiadamy, że prowadzimy ciekawe życie. Ja sypiam ze swoją sekretarka, a Dorota flirtuje ze swoim kierowcą. Zdecydowanie polecam robić takie zebranie zarządu we własnym małżeństwie prowadząc własną firmę. Firmę rodzinną. </p>



<p>  </p>



<p>A do poprawy relacji w zarządzie polecam tytuły:</p>



<p>&#8222;<a href="https://lubimyczytac.pl/ksiazka/18049/osobowosc-plus" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Osobowość Plus</a>&#8221; Florence Littauer, &#8222;<a href="https://lubimyczytac.pl/ksiazka/219014/5-jezykow-milosci">Pięć </a><a href="https://lubimyczytac.pl/ksiazka/219014/5-jezykow-milosci" target="_blank" rel="noreferrer noopener">języków</a><a href="https://lubimyczytac.pl/ksiazka/219014/5-jezykow-milosci"> miłości</a>&#8221; Gary Chapman, &#8222;<a href="https://lubimyczytac.pl/ksiazka/3746003/malzenstwo-jakiego-zawsze-chcieliscie" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Małżeństwo jakiego zawsze chcieliście</a>&#8221; Gary Chapman, &#8222;<a href="https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4912715/mezczyzni-sa-z-marsa-kobiety-z-wenus" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus</a>&#8221; John Gray, &#8222;<a href="https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4911254/pozytywne-profile-osobowosci" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Pozytywne profile osobowości</a>&#8221; Robert Rohm</p>



<div class="wp-block-kadence-spacer aligncenter kt-block-spacer-_e1c62a-96"><div class="kt-block-spacer kt-block-spacer-halign-center" style="height:60px"><hr class="kt-divider" style="border-top-color:#eee;border-top-width:1px;width:80%;border-top-style:solid"/></div></div>
<p>Artykuł <a href="https://kasjanski.pl/razem-czy-osobno-robic-cos-wspolnie-z-zona-mezem-a-moze-wspolna-firma-zebranie-zarzadu/">Razem czy osobno? Robić coś wspólnie z żoną/mężem? A może wspólna firma? Mity wspólnotowe &#8211; czyli Singlom wstęp (nie)wzbroniony.</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kasjanski.pl">Kasjanski.pl</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kasjanski.pl/razem-czy-osobno-robic-cos-wspolnie-z-zona-mezem-a-moze-wspolna-firma-zebranie-zarzadu/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2447</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Zaczynamy !</title>
		<link>https://kasjanski.pl/zaczynamy-przedsiebiorczosc/</link>
					<comments>https://kasjanski.pl/zaczynamy-przedsiebiorczosc/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz Kasjański]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 12 Feb 2021 09:29:50 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[decyzyjność]]></category>
		<category><![CDATA[inicjatywa]]></category>
		<category><![CDATA[przedsiębiorczość]]></category>
		<category><![CDATA[rodzina]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kasjanski.pl/?p=1</guid>

					<description><![CDATA[<p>O mnie&#8230; Miło mi Ciebie poznać, a właściwie powitać na moim blogu. Wypadałoby się przedstawić więc do dzieła. Nazywam się Tomasz Kasjański i od ponad 20-tu lat jestem przedsiębiorcą. No dobrze, zaraz pęknie trzydzieści tych latek, tak to szybko zasuwa. A żeby było tak bardziej po amerykańsku, to powiem, że zaczynałem jako student bez grosza przy duszy. Jak dobrze sobie policzyłeś, zacząłem w czasach Westernu a właściwie dzikiego wschodu polskiej transformacji ekonomicznej. To było w czasach, gdy nie było niczego i cokolwiek sprzedawałeś, zarobiłeś.   To tak trochę jak teraz (przynajmniej tak myślą niektórzy), cokolwiek wrzucisz na internety to zaraz sprzedasz. Jak wiemy nie zawsze. Co jest dla mnie bardzo ważne, pracujemy wspólnie, rodzinnie i moim największym wspólnikiem, wsparciem i motywacją jest moja żona Dorota. Całe nasze dorosłe życie to działanie na własny rachunek. Jakoś mój nieposkromiony charakter pozwolił mi tylko na 6 miesięcy słuchania się szefa. Miałem swoje zdanie, często odmienne. Prowadziłem różne formy działalności i działałem na różną skalę i w kilku krajach. Ale dość tych zachwytów nad własną osobą.   Inicjatywa Przedsiębiorczość, odkąd pamiętam była moją pasją. To trochę taka tęsknota za wolnością i kolorami w zniewoleniu czasów komuny. Wszyscy tak samo i tacy sami, jak u Orwella. Pierwowzorem przedsiębiorcy jest mój ojciec, który już w czasach Gierka przejawiał własną inicjatywę, gdy tylko można było dostać paszport i wizę. Jeździł po Europie i przy okazji przywoził różne niedostępne u nas cudeńka. Potem zaryzykował i przeszedł na bardzo pierwotną i jedyną dostępną formę własnej firmy w czasach PRL-u czyli rzemiosło.   Pamiętam, gdy po pracy, do 22:00 albo i później budował swoje maszyny u nas w piwnicy. Potem, na samym początku lat 90-tych spotkało mnie szczęście, takie wiecie, całkiem nieoczekiwane. Spotkałem na swej drodze Jarosława, prawdziwego „anioła biznesu” a dzisiaj mojego przyjaciela i przez ostatnie 28 lat mojego mentora w świecie biznesu. Wrócił on ze Stanów w 1992 roku w celu budowania swojej przyszłości w wolnej Polsce prowadząc swój biznes. Zaryzykował całą swoją stabilność w NY i od zera wprowadzał w życie nowatorskie, a u nas całkiem nieznane metody sprzedaży.   Ludzie Kolejną moją pasją są ludzie i to w całej swojej różnorodności. Uwielbiam pracę z ludźmi. W tym blogu chce się podzielić moimi spostrzeżeniami, pomysłami i wnioskami na temat szeroko rozumianego wolnego rynku i przedsiębiorczości. Poza przedsiębiorczością mam też całkiem sporo innych pasji co pewnie będzie się przebijać podczas mojej pisaniny. I dobrze 😉   A co do bloga, to wszystkiemu winna jest przyjaciółka naszej rodziny Kasia, polonistka, która zawsze mi mawiała: „Pisz Tomasz, pisz”. No i wykrakała. Piszę. I proszę, rozluźnij się, usiądź wygodnie i zdejmij rękę z portfela. Nic na tym blogu nie kupisz.   Mam jedynie nadzieję, że może uda mi się zaszczepić w kolejnej osobie ducha „Free Enterprise” i sterowania swoim życiem w pełni. Życia daleko od szefa oraz ciągłego marzenia o piątku, piąteczku, piątuniu… Tak więc parafrazując klasyka: &#8222;Przedsiębiorczość to nie fakt posiadania firmy, Przedsiębiorczość to STAN UMYSŁU&#8221; i o tym będzie ten blog.  </p>
<p>Artykuł <a href="https://kasjanski.pl/zaczynamy-przedsiebiorczosc/">Zaczynamy !</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kasjanski.pl">Kasjanski.pl</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<hr class="wp-block-separator"/>


<h4>O mnie&#8230;</h4>
<p style="margin: 0cm; font-size: medium; font-family: Calibri, sans-serif; caret-color: #000000; color: #000000;">Miło mi Ciebie poznać, a właściwie powitać na moim <a href="https://kasjanski.pl">blogu</a>. Wypadałoby się przedstawić więc do dzieła.</p>
<p style="margin: 0cm; font-size: medium; font-family: Calibri, sans-serif; caret-color: #000000; color: #000000;">Nazywam się Tomasz Kasjański i od ponad 20-tu lat jestem przedsiębiorcą. No dobrze, zaraz pęknie trzydzieści tych latek, tak to szybko zasuwa. A żeby było tak bardziej po amerykańsku, to powiem, że zaczynałem jako student bez grosza przy duszy.</p>
<p style="margin: 0cm; font-size: medium; font-family: Calibri, sans-serif; caret-color: #000000; color: #000000;">Jak dobrze sobie policzyłeś, zacząłem w czasach Westernu a właściwie dzikiego wschodu polskiej transformacji ekonomicznej. To było w czasach, gdy nie było niczego i cokolwiek sprzedawałeś, zarobiłeś.</p>
<p style="margin: 0cm; font-size: medium; font-family: Calibri, sans-serif; caret-color: #000000; color: #000000;"> </p>
<p style="margin: 0cm; font-size: medium; font-family: Calibri, sans-serif; caret-color: #000000; color: #000000;">To tak trochę jak teraz (przynajmniej tak myślą niektórzy), cokolwiek wrzucisz na internety to zaraz sprzedasz. Jak wiemy nie zawsze.</p>
<p style="margin: 0cm; font-size: medium; font-family: Calibri, sans-serif; caret-color: #000000; color: #000000;">Co jest dla mnie bardzo ważne, pracujemy wspólnie, rodzinnie i moim największym wspólnikiem, wsparciem i motywacją jest moja żona Dorota. Całe nasze dorosłe życie to działanie na własny rachunek. Jakoś mój nieposkromiony charakter pozwolił mi tylko na 6 miesięcy słuchania się szefa. Miałem swoje zdanie, często odmienne.</p>
<p style="margin: 0cm; font-size: medium; font-family: Calibri, sans-serif; caret-color: #000000; color: #000000;">Prowadziłem różne formy działalności i działałem na różną skalę i w kilku krajach. Ale dość tych zachwytów nad własną osobą.</p>
<p> </p>
<h4>Inicjatywa</h4>
<p style="margin: 0cm; font-size: medium; font-family: Calibri, sans-serif; caret-color: #000000; color: #000000;">Przedsiębiorczość, odkąd pamiętam była moją pasją. To trochę taka tęsknota za wolnością i kolorami w zniewoleniu czasów komuny. Wszyscy tak samo i tacy sami, jak u Orwella.</p>
<p style="margin: 0cm; font-size: medium; font-family: Calibri, sans-serif; caret-color: #000000; color: #000000;">Pierwowzorem przedsiębiorcy jest mój ojciec, który już w czasach Gierka przejawiał własną inicjatywę, gdy tylko można było dostać paszport i wizę. Jeździł po Europie i przy okazji przywoził różne niedostępne u nas cudeńka. Potem zaryzykował i przeszedł na bardzo pierwotną i jedyną dostępną formę własnej firmy w czasach PRL-u czyli rzemiosło.</p>
<p style="margin: 0cm; font-size: medium; font-family: Calibri, sans-serif; caret-color: #000000; color: #000000;"> </p>
<p style="margin: 0cm; font-size: medium; font-family: Calibri, sans-serif; caret-color: #000000; color: #000000;">Pamiętam, gdy po pracy, do 22:00 albo i później budował swoje maszyny u nas w piwnicy.</p>
<p style="margin: 0cm; font-size: medium; font-family: Calibri, sans-serif; caret-color: #000000; color: #000000;">Potem, na samym początku lat 90-tych spotkało mnie szczęście, takie wiecie, całkiem nieoczekiwane. Spotkałem na swej drodze Jarosława, prawdziwego „anioła biznesu” a dzisiaj mojego przyjaciela i przez ostatnie 28 lat mojego mentora w świecie biznesu. Wrócił on ze Stanów w 1992 roku w celu budowania swojej przyszłości w wolnej Polsce prowadząc swój biznes. Zaryzykował całą swoją stabilność w NY i od zera wprowadzał w życie nowatorskie, a u nas całkiem nieznane metody sprzedaży.</p>
<p> </p>
<h4>Ludzie</h4>
<p style="margin: 0cm; font-size: medium; font-family: Calibri, sans-serif; caret-color: #000000; color: #000000;">Kolejną moją pasją są ludzie i to w całej swojej różnorodności. Uwielbiam pracę z ludźmi.</p>
<p style="margin: 0cm; font-size: medium; font-family: Calibri, sans-serif; caret-color: #000000; color: #000000;">W tym blogu chce się podzielić moimi spostrzeżeniami, pomysłami i wnioskami na temat szeroko rozumianego wolnego rynku i przedsiębiorczości.</p>
<p style="margin: 0cm; font-size: medium; font-family: Calibri, sans-serif; caret-color: #000000; color: #000000;">Poza przedsiębiorczością mam też całkiem sporo innych pasji co pewnie będzie się przebijać podczas mojej pisaniny. I dobrze <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<p style="margin: 0cm; font-size: medium; font-family: Calibri, sans-serif; caret-color: #000000; color: #000000;"> </p>
<p style="margin: 0cm; font-size: medium; font-family: Calibri, sans-serif; caret-color: #000000; color: #000000;">A co do bloga, to wszystkiemu winna jest przyjaciółka naszej rodziny Kasia, polonistka, która zawsze mi mawiała: „Pisz Tomasz, pisz”. No i wykrakała. Piszę.</p>
<p style="margin: 0cm; font-size: medium; font-family: Calibri, sans-serif; caret-color: #000000; color: #000000;">I proszę, rozluźnij się, usiądź wygodnie i zdejmij rękę z portfela. Nic na tym blogu nie kupisz.</p>
<p style="margin: 0cm; font-size: medium; font-family: Calibri, sans-serif; caret-color: #000000; color: #000000;"> </p>
<p style="margin: 0cm; font-size: medium; font-family: Calibri, sans-serif; caret-color: #000000; color: #000000;">Mam jedynie nadzieję, że może uda mi się zaszczepić w kolejnej osobie ducha „<a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Wolny_rynek">Free Enterprise</a>” i sterowania swoim życiem w pełni. Życia daleko od szefa oraz ciągłego marzenia o piątku, piąteczku, piątuniu…</p>
<p style="margin: 0cm; font-size: medium; font-family: Calibri, sans-serif; caret-color: #000000; color: #000000;">Tak więc parafrazując klasyka:</p>
<p style="margin: 0cm; font-size: medium; font-family: Calibri, sans-serif; caret-color: #000000; color: #000000;">&#8222;Przedsiębiorczość to nie fakt posiadania firmy, Przedsiębiorczość to STAN UMYSŁU&#8221; i o tym będzie ten blog.</p>
<p> </p><p>Artykuł <a href="https://kasjanski.pl/zaczynamy-przedsiebiorczosc/">Zaczynamy !</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kasjanski.pl">Kasjanski.pl</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kasjanski.pl/zaczynamy-przedsiebiorczosc/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>4</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1</post-id>	</item>
	</channel>
</rss>
